Do komendanta policji zgłasza się mężczyzna, który okazuje się byłym więźniem zwolnionym na podstawie amnestii. Mężczyzna ów, Tadeusz Wilk za wszelką cenę pragnie wrócić do więzienia. Gdy spotyka się z odmową spełnienia swego pragnienia, świadomie łamie prawo - rani komendanta krzesłem - ale nie osiąga celu. Po wyjściu z komendy Wilk spotyka piosenkarkę z miejscowej restauracji i twierdzi, że ona jest jego matką.
Nie ma drugiego tak specyficznego polskiego filmu, jest tak dziwny, że wwierca się w pamięć i pozostawia trwały ślad. Do tego muzyka jest idealnie dopasowana. Rola Tomasza Dedka jest fascynująca, wielce ubolewam nad tym, że aktora już nie sposób znaleźć na wielkim ekranie.
ktoś oprócz mnie zauważył? To ten fragment, kiedy Wilk opowiada Janowi w celi, jak udusił jakiegoś butnego współwięźnia, który niczego się nie bał.
Delikatnie rzecz ujmując: film który pobudza emocje. I kontrowersje. Drugiego tak dziwnego obrazu, a zarazem pełnego nowatorstwa (bez wątpienia tak należy mówić jeśli chodzi o polski produkt początku lat 90) - można chyba ze świecą szukać.
"-Mój ojciec powiesił się w więzieniu.
-Sytuacja jest taka, że to ja jestem Twoim ojcem. I dopóki ja jestem Twoim ojcem, Ty jesteś
moim synem czy Ci się to podoba czy nie! A jak Ci się nie podoba to proszę bardzo możesz
skończyć jak Twój ojciec !"
"Chciałem Ci coś powiedzieć. Ja nie jestem tym kim...