Grupka młodych, koszmarnie irytujących ludzi, którzy się znają, ale nie lubią. Awaria samochodu. Las. I jakiś po*eb ze zmutowanym ryjem biega i sieka ich po kolei. Typowy niskobudżetowy backwood slasher. A wykonanie to już prawdziwy splatter. Gore jest tu mnóstwo i jest dość nierówne. Sceny śmierci są nawet fajne i różnorodne, a zabójca wygląda całkiem spoko. Więc byłby to nawet fajny amatorski splatter/slasher, gdyby reżyser nie podjął kilku złych decyzji. Po pierwsze film jest zbyt długi, pełno tu kompletnie nie wnoszących nic do szczątkowej fabuły scen, głównie dialogów, które nie miłosiernie męczą, a gdyby próbują być zabawne – stają się żenujące. Po drugie – za dużo tu ujęć dupy grubego typa – widzimy jak sika, rucha i sra. No K*Wa litości! To było obrzydliwe! Ani to nie śmieszy, ani ni straszy, nijak ma się do filmu, kt®óy powinien bazować na gore, a nie na kupie. Bleee. Była by za to normalnie jedynka, ale gore było coraz więcej, i było coraz bardziej atrakcyjne, do tego na koniec mamy istną masakrę, której nie sposób odmówić uroku.