Ten film doprowadzi was do szaleństwa

Historia jest bardzo, ale to bardzo tendencyjna. Główni bohaterowie niby tak się kochają i za sobą tęsknią, ale nie używają np. skype'a do komunikowania się (mają smartfony, czyli rozumiem, ze fabuła nie została ulokowana w latach 90'). Oprócz tego Brytyjczycy od roku 1988 uczestniczą w Visa Waiver Program i nie potrzebują wizy do USA podczas wyjazdów do 90 dni. Brytyjka zapewne również nie miałaby problemów z wyjazdem po zawarciu małżeństwa z Amerykaninem tylko dlatego, że przekroczyła czas pobytu podczas wyjazdu edukacyjnego... a nawet jeśli to bardzo jej tak dobrze! Główna bohaterka jest po prostu irytująca ze swoim "jakoś to będzie", "na razie o tym nie myślimy", "cieszymy się każdym dniem". Pomijam już fakt, że jej partnerowi chyba nie szczególnie zależało skoro nie zdecydował się na biznes w Anglii. Daje 3 tylko dlatego, że film ukazuje jak głupi są ludzie nazywając miłością coś co jest chwilowym zauroczeniem i jak sami są sobie winni, że mają zwalone życie.

26
  • Tak, to bardzo zbliżony odbiór przedmiotowej fabuły do mojego. Są sposoby na choroby.. nawet mimo tego, że życie bywa nieprzewidywalne.. ale trzeba chcieć.. jeśli głównym motto życiowym jest jedynie przyjemnościówka (tak modna w dzisiejszym świecie), chwilówka- tu o teraz, to trudno oczekiwać z czasem czegoś innego niż pustki..
    Film wydał mi się ładny.. ale nic więcej.. pokazujący współczesny obraz relacji międzyludzkich. Dopóki się kręci, jest ok. Wszelkie komplikacje przerastają.. nie chcemy, żeby było niewygodnie..
    Końcowa scena najlepsza w filmie..

  • a może o to właśnie chodziło, żeby pokazać nietrwałe uczucia niedojrzałych jeszcze osób? tak to właśnie odebrałam - i to pokazano doskonale. może tak właśnie skończyłaby się miłość typu romeo i julia, gdyby nie umarli :)

  • Podpisuje się pod tym, strasznie mnie iirytowala, jej sposób myślenia i bycia jak wiecznie beztroska nastolatka, zero odpowiedzialności, i ta wieczna huśtawka są albo nie są razem, mnie ten film w większości irytowal i męczył,

  • no skoro wygra Sundance i Felicity dostaa nagrodé, to nie jest pewnie az taki irytujacy.
    Mnie ujal naturalnoscia i swiezoscia. 8

  • To, o czym piszesz, od początku odrzuciło mnie od tego filmu na tyle, że musiałam go po prostu wyłączyć. Możliwe, że taki był zamysł, żeby pokazać dwoje niedojrzałych ludzi i wynikające z tego tragiczne konsekwencje dla ich "miłości", ale... chyba jednak nie. Wyczuwa się tu atmosferę wielkiego melodramatu i kłód rzucanych biednym kochankom pod nogi, podczas gdy praktycznie żadne problemy nie istniały, póki oni nie narobili ich sobie sami (dlaczego Anna nie mogła spędzić tych 2,5 miesięcy w domu?! Gdyby miała tutaj 16 lat, to nie byłoby problemu, ale ona przecież skończyła właśnie studia, mogłaby mieć minimalnie więcej pomyślunku <triggered>). Dlatego totalnie nie można zżyć się z bohaterami i zacząć im kibicować, bo to nie proza życia ich od siebie oddala, tylko ich własna głupota. Chociaż, czymże jest właśnie ta głupota, jeśli nie prozą życia... (XD) Tak też można ten film odbierać. Chociaż mam wrażenie, że ten dobry odbiór filmu bierze się z tego, że ludzie odczuwają ten film przez pryzmat własnych historii miłosnych, i mniej skupiają się na samej fabule i bohaterach, a bardziej na emocjach, których wspomnienie ten film jakoś w nich budzi. No cóż, próbuję to jakoś racjonalizować, skoro historia przedstawiona w filmie jest cienka jak barszcz :( oczywiście, biję się w pierś i przyznaję, że nie obejrzałam do końca, ale skoro nie uwierzyłam w ich miłość już na samym początku, to wątpię, że zmieniłabym zdanie, oglądając, jak dalej miotają się jak nienormalni i ranią inne osoby, wikłając się w związki.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: