Powiem szczerze, że już dawno nie widziałem filmu, który wyłączyłbym przed końcem... "Dom w głębi lasu" właśnie do takich filmów się zalicza. To co jedni określają jako humor, ja postrzegam jako marną imitację - głupiego z resztą - Strasznego Filmu. Film zupełnie nie trzyma w napięciu - w "najstraszniejszych" momentach widz przysypia. Bohaterowie grają jak drewno, a ich postaci są płytkie jak kałuża. Nierealistyczność ich zachowań wywołuje u widza zażenowanie, a efekty wyglądają gorzej niż te sprzed 5-6 lat.
Mówiąc szczerze - nie znalazłem w tym filmie absolutnie nic, co kazałoby mi go obejrzeć do końca, więc wyłączyłem go, żeby puścić sobie cokolwiek bardziej ambitnego.
Szczerze nie polecam - strata czasu i pieniędzy, a i tak ostatecznie płytkę wyrzucicie przez okno (oby spoczywała w pokoju...), a puścicie sobie cokolwiek lepszego.
Ja niestety obejrzałam cały i jakie było moje zdziwienie, że lubiana przez mnie Sigourney Weaver wzięła udział w takim.. No ;) Szkoda słów.