Ten film jest tak nienormalny, że aż się płakac chce. Jedyny pozytywny aspekt filmu to postać Marty'ego. Duchy, niedorobiony hellraiser, dziki wąż, baletnica z potrójną szczenką??? Wszystko ukryte na jakims zadupiu pod starą szopą. Tylko w USA mogli wpaść na taki pomysł. Złe bóstwa rzadające ofiary ukryte w sercu Stanow Zjednoczonych, od których jak zawsze zaczyna sie apokalipsa.... żenada. Ten film to totalna porażka. Cieszę się, że nie byłem na tym dziadostwie w kinie...