Metaforyczna ułuda trwania

Wyborny. Ukazuje wszystkie trudne aspekty ludzkiego trwania. Nie omija tematów trudnych dla zwykłego jak i bardziej wyrafinowanego widza. Osłupienie, szok, wstrząs, poruszenie, trwoga, zgroza, stupor, trans, instynkt, jawa, popęd, intoksykcja, pluralizm obyczajowy, obscenizm, perwersja wszystko to kując po oczach swoją wyrazistością nie pozwala na chwilę obojętności wobec bohaterów jak i siebie samego i swojego świata utopijnych rojeń. Metaforyczne ujęcie zmagań człowieka z jego słabościami, popędem, ułomnością, dziką chucią. Ciśnie się na suta staropolskie przysłowie " Na młodej ..., ćwiczy". Z racji poprawności nie przytoczę go w pełni. Przypomina cygańską podróż w odludny świat, gdzie czeka na nas permanentna rozkosz, jednak w drodze czeka nas wiele przeciwności losu, a droga nie stroni od cygańskich zwyczajów sprzedawania patelni, perfum po cenach hurtowych, czy porwań 12-letnich dziewic. Jedyne czego zabrakło to gruba murzyńska kobieta gwarantująca Oscara.

1
  • Niewątpliwie murzyńska gruba kobieta, borykająca się z przeciwnościami losu, śmiechem rówieśników, niezrozumieniem, dodała by do tego kociołka kuriozalnych wręcz sytuacji nieco pikanterii na miarę chilli con corn, tudzież nektarku z papryki jalapeno. Tak czy inaczej całość zdaje się układać w piękny obraz seksualnego dorastania, jak i przekwitania. Jeno swą rubasznością może zniechęcić niektórych użytkowników o słabych nerwach.

    • Tudzież należy też wspomnieć o bardzo drobnym, ale niezwykle ważnym aspekcie. Film był z początku projektem kanadyjskim, lecz Amerykanie skuszeni wizją kasowości filmu odkupili go. I tutaj psikus. Słowo "floor" w języku kanadyjskim ma dwa znaczenia. Pierwsze to podłoga, a drugie to odkrywanie i ujawnianie swojej seksualności. Taki mały smaczek dla ciekawskich :)

      • No tak jest. I to tylko dobitniej obrazuje tezę. Nie potrafię znaleźć słów, które mogły by opisać me skołatane myśli, wciąż kłębiące się w głowie, zdające się przeszywać me lice na wylot.

        • Polecam szczególnie wersję bez lektora i napisów, gdzie możemy się w pełni skoncentrować na dialogach. Można wychwycić więcej takich smaczków, gdyż język kanadyjski jest pełen dwuznaczności i film można interpretować za każdym razem w inny sposób. Nie jest to film łatwy, ale na pewno wartościowy i wiele wniósł do kinematografii. W mojej skromnej opinii powinien być wprowadzony do szkół jak pozycja obowiązkowa na lekcjach kanadyjskiego, a także WDŻ-tu.

  • Interesujące, zwłaszcza z lacańsko-foucaltowskiego punktu widzenia. Niemniej jednak jakoby rzekomo reżyser posiłkował się nie tylko materiałem źródłowym w postaci prozy wybitnego literata Irvinga Johna, ale też teorią falowo-korpuskularną oraz badaniami na temat migracji dżdżownic poprzecznie prążkowanych i ich wpływu na rozrost roślin okrytonasiennych bocznych. Aliści nie powinno przesłaniać nam to licznych wątków freudowskich, jungowskich i edypalnych. Jest taka sztuka Ibsena "Brand", która z pewnością rzuca nowe światło na metafizyczne perypetie bohaterów. Polecam.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię