Dwadzieścia dni bez wojny

Dvadtsat dney bez voyny
1976
6,3 100  ocen
6,3 10 1 100
Dwadzieścia dni bez wojny
powrót do forum filmu Dwadzieścia dni bez wojny

Wojennych filmów Związek Radziecki wyprodukował wiele. Tym razem twórcy z radzieckiej wytwórni „Lenfilm” sięgnęli do opowieści samego Konstantina Simonowa, który zresztą jest również autorem scenariusza. Simonow, znany radziecki pisarz, wykorzystał swoją książkę wydaną w 1965 r. pt. „Zapiski Łopatina”. W przeciwieństwie do większości ówczesnych filmów „Dwadzieścia dni bez wojny” od głównych działań frontowych naszą uwagę odwraca. Choć zdajemy sobie sprawę, że akcja rozgrywa się w kluczowym momencie „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, oto bowiem dzielni bojcy pod koniec 1942 roku zaczęli gromić Niemców w bitwie stalingradzkiej, my podążamy za głównym bohaterem na dalekie tyły. Major Łopatin jako korespondent wojenny z wojną zdążył się oswoić uczestnicząc w walkach na wielu gorących odcinkach. Mimo całego dramatyzmu, wszechobecnej grozy i śmierci, zachowuje równowagę, spokój, więcej nawet, pogodę ducha. Kiedy po śmierci jednego z towarzyszy wyrusza w długą podróż do Taszkientu powiadomić o śmierci żołnierza jego rodzinę, wraz z Łopatinem poznajemy życie poza frontem. I jak się okazuje, mimo iż bomby na Taszkient nie spadają, wszyscy żyją wojną. I nie chodzi tylko o niedogodności jakie ze sobą niesie wojna, czy chociażby tragedie osierocanych dzieci, żon, matek. Major jest świadkiem pełnej mobilizacji społeczeństwa w obliczu zagrożenia państwa. Z tej perspektywy ferowane są również wyroki. Na potępienie zasłuży nauczyciel uchylający się od służby wojskowej uwodzący samotną żonę frontowca, na nagrodę z kolei nastoletni chłopcy przekraczający normy produkcyjne w przemyśle zbrojeniowym. Bezczynni nie pozostają również artyści, wystawiający sztuki oraz realizujący filmy o heroizmie bohaterów Stalingradu. Skądinąd na podstawie relacji frontowych Łopatina. I nie szkodzi, że bardziej lub mniej zgodnie z faktami, w końcu nie każdy wojnę widział, ważne są zaangażowanie i zapał. Samego Łopatina wojna również doświadcza, odchodzi od niego żona. Jednakże on stawiając dobro ojczyzny ponad szczęście prywatne nie uskarża się. Odwiedzając wiarołomną żonę na wstępnie zaznacza, że nie przyszedł jako poszkodowany i nie oskarża jej. Przyszedł po prostu pić wódkę. Taka postawa jest nagrody godna i nagroda naturalnie się pojawia, w ciągu niespełna dwudziestu dni przepustki major znajdzie miłość.
Według oceny Bogusława Muchy jest to film „o moralnych skutkach wojny dla psychiki jednostki”. Jednakże dziś mimo wszystko trudno skoncentrować się jedynie na wymiarze moralnym. Na szczęście German oszczędził nam zbyt nachalnej propagandy, uprawiana agitacja w filmie jest niezbędna jako zgodna z duchem czasów, a to czy odzwierciedlała nastroje wszystkich, to już inna sprawa. Jakkolwiek postać Łopatina nie przekonuję i nie wzbudza większego zainteresowania jako zbyt kryształowa, jednowymiarowa, dzielnym i szlachetnym nam się ukazał i takim wrócił na front.

ocenił(a) film na 2
szestow

Bardzo ładnie napisane. Nic dodać, nic ująć.

szestow

Wytrzymałem pół godziny tego filmu i widzę, że niewiele straciłem, rezygnując z reszty.