Znakomity film!

użytkownik usunięty

Świetny klimat, oryginalny pomysł, zaskakująco dobre efekty specjalne (zarówno jeśli chodzi o wygląd Tryfidów, jak i sposób ich poruszania się), no i brak zjeżdżania w tematy mniejszej wagi np. romans głównego bohatera z inną kobietą. Od początku do końca świetny horror, choć raczej trudno tu o strach taki, jaki wywołują współczesne filmy grozy. Wszystko opiera się na atmosferze dziwności. Atrakcją jest to, że film rozgrywa się na dwóch płaszczyznach - pierwsza to zmagania Billa Mansena, marynarza, z upiorną rzeczywistością; druga zaś - dwójki naukowców w odosobnionym miejscu.

Na minus w zasadzie tylko sama końcówka - trochę banalne rozwiązanie, ale cóż takiego też się spodziewałem. W nowszych filmach bywa podobnie (patrz: "Znaki" z 2002 roku).

Z czystym sercem polecam ten film innym widzom.

  • przepraszam, Ty na serio chwalisz tego gniota? powieś owszem wciąż może pociągać, ale toto już w dniu premiery tandetą zalatywało

    • użytkownik usunięty

      Twoje oceny:
      Faust (1926) - 1/10
      Gabinet doktora Caligari (1920) - 1/10
      Ga, ga: Chwała bohaterom (1985) - 1/10
      Obie części "Kill Billa" - 1/10
      Matrix - 1/10
      I tak dalej. Każdy może sprawdzić, prawie same jedynki, niezależnie od jakości filmu. Po co to wywlekam na forum? Ano po to, żeby nikt nie przyjmował na poważnie twojego krytykanctwa "Dnia Tryfidów". W dniu premiery zalatywało tandetą? Konkrety podawaj, a nie rzucasz słowa bez pokrycia, niby-argumenty. Ja na przykład wiem, że ten film był prezentowany w ramach cyklu "Perły z lamusa". Tak, ten gniot, który w dniu premiery zalatywał tandetą jest ceniony przez ludzi, którzy z X Muzą mają stokroć więcej wspólnego od ciebie.

      • to nie wszystkie gnioty, które łaskawie napiętnowałem.

        perły z lamusa miały to do siebie, że prezentowały klasykę o różnej wartości artystycznej, także tej znikomej / Raczek i Kałużyński nigdy tego nie ukrywali / konkrety? przecież pod względem fabularny i wizualnym film był infantylnym anachronizmem w dniu premiery!

        „Dzień Tryfidów / The Day of the Triffids” (1962) - deszcz meteorytów oznacza dla świata nie tylko utratę wzroku przez niemal całą ludzkość, ale i początek inwazji krwiożerczych roślin. Żenujące roślinki – potworki, nieśmiało zarysowany tragiczny los ociemniałych, ucieczka widzących i idiotyczne cudowne ocalenie.
        Głupota zamierzona, głupota popełniona (co ciekawe powieść która posłużyła za podstawę scenariusza, mimo upływu wielu dziesięcioleci, wciąż potrafi zaintrygować).

      • Nie karm trolla kolego ! :)

  • amerrozzo , popieram. Harkonen to istne wcielenie snoba i malkontenta na filmweb. Gani ten portal za niski poziom wypowiedzi co niektórych a sam jest laikiem jeśli chodzi o dobry smak kinomana.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię