The Boss Baby

1 godz. 37 min.
6,6 55 824
oceny
6,6 10 55824
9 166
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":4}
{"type":"film","id":723768,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/The+Boss+Baby-2017-723768/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Dzieciak rządzi
  • kas7ia ocenił(a) ten film na: 8

    Od początku filmu wpadł mi do głowy pomysł, że to może mieć warstwę metaforyczną (a nawet psychologiczną). Kiedy bobas wtarga w idealne życie głównego bohatera, ten odczuwa strach. Postrzega dziecko jako zagrożenie (lubiący się rządzić bobas w garniturze) - boi się, że rodzice przestaną go kochać. Motyw "podziału miłości" przewija się właściwie przez cały film (widzimy go nie tylko w rodzinie głównego bohatera (dziecko vs. nowe dziecko), ale także w obu korporacjach (bobasy vs. szczeniaczki)). Rodzice mówili, że Tim ma bujną wyobraźnię (i w zasadzie często wyobrażał sobie różne zagrożenia, np. piratów o ile dobrze pamiętam), więc te dziwaczne okoliczności przybycia bobasa w taksówce (+ garnitur) mógł sobie wyobrazić, gdyż odbierał pojawienie się rodzeństwa jako zagrożenie. Zauważcie, że pod koniec filmu, gdy bobas (w ogóle, on przecież przez cały film nie ma imienia, czy to nie dziwne? Jeszcze nie wiem jak to zinterpretować) ma niedobór mleka i zaczyna się stawać 'normalnym' bobasem można odbierać jako początki akceptacji bobasa przez głównego bohatera. Na końcu bobas trafia do domu w bardziej tradycyjny sposób i w normalnym ubraniu - Tim nareszcie zaakceptował młodszego brata, już nie widzi w nim wroga

    To chyba z grubsza wszystko. Cały film oglądałam pod tym kątem, i może dlatego tak mi się podobał.

  • kas7ia ocenił(a) ten film na: 8

    kas7ia Przypomniałam sobie, że imię dają mu dopiero na koniec filmu. Może przedtem też miał imię, tylko że film jest z perspektywy Tima, który nie akceptował brata i może po prostu nie chciał się zwracać do niego po imieniu.

  • michal.2907 ocenił(a) ten film na: 7

    kas7ia Cały film rozgrywa się w głowie bohatera (Tima). Rodzice mówią mu o braciszku- to było naprawdę. Reszta niemalże do końca to jest wyobrażenie Tima o życiu z braciszkiem. Pod koniec jest scena, gdy bobas przyjeżdża w taksówce i ten bobas i ta taksówka to powrót do rzeczywistości. Tim przerobił sobie w głowie całą historię i jest gotowy na bycie starszym bratem.

    Sam film średni, ale za ten czysto lynchowski pomysł na fabułę wielkie brawa.

  • kas7ia kas7ia - zgadzam się z Tobą. Oglądałam ten film pod takim samym kątem i dużo lepsze sprawił na mnie wrażenie ;)

    Ale dodałabym jeszcze jedno do interpretacji - według mnie pokazany był także w filmie niejaki 'problem' "zastępowania rodzicielstwa zwierzętami".
    Odniosłam wrażenie, że twórcy pokazują jak w dzisiejszych czasach decydowanie się na dziecko zastępowane jest chęcią kupowania właśnie szczeniaczka (chyba najczęściej wybieranego zwierzęcia domowego). W filmie tworzony jest ten najlepszy, niesprawiający problemów "wieczny, przesłodki" szczeniaczek, który jest lepszy niż jakiekolwiek dziecko i (trudne) rodzicielstwo, idealne rozwiązanie, jak to mówi Francis Francis.
    Do tego praca w korpo, pogoń za awansem, pieniądze - Bobas prawie cały film pragnie piąć się po szczeblach kariery. Taki problem występowania karierowiczów w ówczesnym świecie. (Z resztą - rodzice głównego bohatera pracują w korpo w marketingu... :P)

    A w skrócie: hajs, awanse i słodkie szczeniaczki vs. rodzina.
    Mieliście podobne wrażenie?