ale film na pewno będę pamiętał. Trochę faktycznie głupiutki, ale ma ten właśnie klimat horroru dla dzieciaków lat 90. Te filmy później miały kulminacje między innymi w takich dziełach/filmach jak "I know what you did last summer" czy "Oni", a potem lekko przeszły inaczej w "Wrong Turn". Chociaż oczywiście już ten ostatni z tym filmem ma niewiele wspólnego. To raczej kino się zmieniało.
Trochę podobny do "Nowy koszmar Wesa Cravena".
Edward Furlong i Macaulay Culkin to były wtedy gwiazdy, dzisiaj to takie amerykańskie trashes. U nas zmarnował się Dawid Janczyk i Mateusz Rutkowski, w Ameryce to samo.
Film nie był zły, nie mogę dać nisko, miał przede wszystkim fabułę, a nie tylko szybkie chaotyczne kadry, co dzisiaj są kolejno wadą i domeną filmów.
Pod koniec wiedziałem, jakie będzie zakończenie, generalnie w połowie filmu już to wiedziałem, chociaż do połowy nie wiedziałem. Do połowy filmu miałem odczucie 8/10, druga połówka słabsza. Generalnie fajnie się oglądało, można sobie kiedyś puścić w tle, pokazać komuś, bo to jeden z filmów, z którymi czas się pożegnał. Odszedł do lamusa - zostają tylko najlepsi.