To chyba drugi najlepszy film pełnometrażowy ze Stanem Laurelem i Oliverem Hardym po "Legii Cudzoziemskiej". Sporo zabawnych gagów i dialogów, w tym sierżant ochrzczony przez Flapa jako "Skórzanomordy". Oprócz tego bardzo fajna akcja z atakiem pszczół i rzucaniem pasiekami. Śmieszyło mnie wiele akcji, np. tańczenie podczas sprzątania, szkocka melodia. Dobry też motyw początkowy ze spadkiem oraz ten ze skurczoną rybą na łóżko-grillu :-D