bardzo dobry film mi się podobał, nie wiem co trzeba mieć w głowie żeby szukać w takim filmie realizmu, jakiegoś mega przesłania, jest to opowiedzenie jakiejś historii tłem jest czołg i 2 wojna światowa, a okraszone gascią amunicji.
jak ktoś chce realizmu to polecam Apokalipsa: II wojna światowa cały cykl, a poza tym książki historyczne i inne, kino a szczególnie takie "pop" nie jest do nauki historii czy symulacji starcia z tygrysem.
Wszyscy ci którzy mówią że to gniot, dla idiotów, zero realizmu mają coś z głową, bo jaki to będzie film można było się spodziewać.
Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że jeżeli mamy do czynienia z filmem wojennym zawsze ma być on pozbawiony realizmu i nieco głupawy..?
To źle wnioskujesz,
Furia to dramat wojenny z wątkami fikcyjnymi, kino luźniejsze, co innego jakby to był dokument wojenny, historyczny lub biograficzny.
Jest cały szereg filmów chociażby popularne; "Wróg u bram", "Szeregowiec Ryan" i cały szereg innych (w tym "Furia") zawiera wątki fikcyjne, wiele rzeczy odrealnionych lub pospolicie umownych.
Od realizmu i zgodności historycznej są filmy/książki historyczne, biograficzne, dokumentalne, edukacyjne.
tyle, że te wątki fikcyjne rażą straszliwie i nie dają obejrzeć całego filmu w skupieniu. Jedyna dobra scena toczy się w mieszkaniu dwóch Niemek (Emma pomimo dość pospolitej urody mnie urzekła). Reszta to zlepek przerysowanych scen, w których Niemiec wpierw strzela z karabinu do czołgu po czym kładzie się pokotem. Ja tego w takiej formie nie mogę zaakceptować.
Najlepsza jest końcowa scena jak do czołgu niemcy wrzucają 2 granaty haha , bum bum a twarz Wardaddy'iego bez rysek , czołg też w dobrym stanie ;D
Albo te kolorowe kreski przy strzałach z karabinu niczym ze star wars :D
Albo to że Wardaddy dostał 3 razy ze snajperki i nadal się trzyma ;D
Gdyby nie te rzeczy byłoby 10/10
Nawet gdyby w filmie mówiono po chińsku,poznałbym że to amerykańska produkcja .Pozdro. ;D
Akurat czołg po detonacji dwóch granatów pozostałby nienaruszony a kolorowe kreski to pociski smugowe. Natomiast mnożyć można wiele innych przykładów skrajnej głupoty nazistów. Właściwie w każdej batalistycznej scenie roi się od bugów. Skoro film określany jest Dramatem wojennym a nie SF czy komedią to powinien zachować jakieś pozory. Gwarantuję, że jeśli Niemcy zachowywaliby się od początku wojny tak jak w tym obrazie to konflikt skończyłby się w 1939r ich porażką.
nie chce uporczywie bronić tego filmu, bo już wyżej pisałem że praktycznie w każdym filmie są przerysowania większe lub mniejsze, ale to jest ta umowność jednak;
Jest to kwiecień 1945 końcówka wojny, a w filmie jest wielokrotnie powtarzane i pokazywane może słabo, ale jest że walczą z jednostką paramilitarną dzieci w wieku 12-15 lat, Niemcy mają ogromne problemy z zaopatrzeniem, i kiepskie wyszkolenie + nakręconą fantycznosc lub zastraszenie.
Jeśli założyć że cały odział w ostatniej scenie, pierwszy raz toczył walkę.. można to traktować jako przejaskarwiony element ukazania braku wyszkolenia hitler junged, ale nie chciałbym tu tworzyć wymyślonych przez siebie teorii.
Film "Furia" nie można brać jako film, który ukaże II wojnę światową realistycznie i połączy wszystkie fakty. Kino amerykańskie cechują się dobrą akcją, i w tym filmie można było to zauważyć lecz podchodząc do tego filmu jako dokument wojenny mija się z celem oglądania. Jedyne do czego się przyczepie to efekty pocisków kolorów rodem z Gwiezdnych Wojen.
Pociski smugowe, sprawdzają się nie tylko w nocy ale też podczas walki w bliskim kontakcie, od razu widać efekt strzału i łatwiej korygować trajektorię.
W tym filmie akurat pociski smugowe były zbyt bardzo podrasowane co bardzo przeszkadzało w oglądaniu filmu i było co najmniej dziwne.
Idąc tym tropem trafiamy na "Szeregowca Ryana". Główny wątek filmu nie ma nic wspólnego z prawda historyczną a jedynie tło stanowią wydarzenia, które miały miejsce podczas II wojny światowej (lądowanie w Normandii) jednakże ten film ogląda się z zapartym tchem.
Troszkę swoim tropem poszedłeś, ponieważ tu nie ma przedstawionych żadnych wydarzeń które mniej lub bardziej znamy. Scenariusz jest totalnym wymysłem jeżeli chodzi o główny wątek bohaterów, lecz tłem jest II wojna światowa.
W Szeregowcu II wojna światowa też tworzy tło a jedynie lądowanie w Normandii można uznać za wydarzenie historyczne. Jednakże te dwa obrazy różnią się diametralnie z korzyścią dla Spielberga. Dla mnie to nadal będzie wyznacznik, do którego przez ostatnie 17 lat nikt się nie zbliżył.