Nawet jak na luźny nocny humor, po prostu film ciągnący sie bez wyraźnego celu, i wydłużający niemożliwie. Obejrzałem połowe, i nie miałem nawet najmniejszych chęci oglądać dalej..
Ewidentna kopia "uwierz w ducha" ze Swayze. Jednak cała reszta całkiem przystępna i lekka. Czegóż innego można się spodziewac po filmie o miłości? Można obejrzec w wolnej chwili dla relaksu. 6/10
a efekt - do kitu. Czegoś zabrakło, mdło i sztampowo. Nadmiernie rozbudowane sfiksowanie doktorka, ja zaczęłam go nie lubić po ucieczce przed "pępkowym" czyli w jakiejś 4 min, po co katować nim jeszcze przez 40min? Niby, że film z przesłaniem? Może na taki pozuje, ale "nawrócenie" egoisty potraktowane skrótowo, bo...
straszne nieporozumienie, zaśmiałem się dosłownie 2 razy :/ to nie komedia to tragedia, nie dajcie się nabrać tak jak ja szkoda 1h42min.
Najgorszy film jaki oglądałem w 2008 roku. Zero humoru, nudny jak flaki z olejem. To nawet nie dno roku ale chyba ostatniego 10-lecia.
Taka komedyjka dla bab. Bez zadęcia, za to z wyśmienitym aktorstwem. A dziś w TVN
poprzedzało ją tandetne filmidło z Jennifer Anniston. I ciekawie wyszło porównanie 2 min słynnej Jenn,
oraz naprawdę solidnego komediowego warsztatu Tea Leoni. Podobno to ona miała początkowo
zagrać w "Przyjaciołach"... Chyba szkoda,...
Z braku laku obejrzeć można.Nota 4/10.Dobrze że za bilety do kina nie musiałem płacić tylko w Canal+ obejrzałem.