Wrażenia po ostatnich zapowiedziach

Kiedy usłyszałem pierwsze zapowiedzi amerykańskiego GitS, byłem oburzony. Amerykanie znowu zepsują kolejny klasyk mangi/anime, zła obsada, zły reżyser i scenarzyści itd. Potem pojawiły się pierwsze teasery, zwiastuny i powiedziałem sobie - "Kurde, może nie powalają, ale to nawet wygląda jak Ghost in the Shell. Może w końcu Hollywood zacznie poważnie traktować mangi i anime".

Stopniowo zacząłem przyzwyczajać się do idei amerykańskiego rebootu, czy obsady i nawet zacząłem się ekscytować nadchodzącym filmem. Efekty wyglądają spoko, bardzo dobry design wyraźnie zainspirowany mangą/anime, oraz sporo fanserwisu. A potem pojawiły się kolejne zwiastuny i spoty, tym razem zdradzające fabułę.
Jak na to patrzę myślę sobie "Ja pierd*le, może i wygląda jak Ghost in the Shell, od strony fabularnej zapowiada się kupa na miarę Dragonball: Ewolucja". Od czego by tu zacząć...

Wszystko wskazuje na to, że fabularnie otrzymamy nie Ghost in the Shell, żadną luźną adaptację któregoś z filmów, seriali, albo mang, tylko pier*oloną podróbę Robocopa. W najnowszym spocie dowiadujemy się, że Major przez całe życie była zwyczajną policjantką, która w nieznanych (jak dotąd) okolicznościach straciła ciało i musi wieść dalsze życie jako cyborg. Rzuca najbardziej kliszowy tekst jaki jest możliwy "I will find person who did this to me and I will kill him". What!? To ma być kino zemsty? W drugim zwiastunie zdradzono, że Major nie pamięta swojego życia przed cyborgizacją ("don't remember much, just images" - to już zaczyna brzmieć jak pastisz). Co jest jednak najgorsze, sugeruje, że Sekcja 9 manipuluje główną bohaterką. Czy ludzie odpowiedzialni za scenariusz w ogóle znają materiał źródłowy? Czy oni chcą odwrócić kompletnie sens GitS?

Teraz zaczynam poważnie bać się o ten film. Mam nadzieję, że zwiastuny kłamią, tylko sugerują coś co nie będzie miało miejsca w filmie. Bo jeżeli w Ghost in the Shell, Sekcja 9 z Aramakim na czele okaże się jeszcze głównym antagonistą, będę już nie tylko wk*rwiony, co po prostu smutny. Smutny patrząc jak Hollywood lekceważy fanów, jak marnuje potencjał kryjący się w mangach/anime i produkuje gnioty które są kopią czegoś kompletnie innego, czegoś co było już wałkowane wiele razy i zdążyło się znudzić. Czy komu kol wiek jest potrzebna kolejna podróbka Robocopa? Czy ktokolwiek marzył sobie o filmie z dokładnie tą samą fabułą, poruszającą dokładnie te same problemy, tylko z Scarlett Johansson w roli głównej? Jeżeli chcą zrobić sobie żeńską wersję Robocopa, proszę bardzo, tylko niech nie reklamują tego jako Ghost in the Shell, bo to zwyczajna obraza dla fanów. Już bym wolał, gdyby to był po prostu kolejny reboot Robocopa, tylko z zamienioną płcią tytułowego bohatera (wiecie, jak w Ghostbusters).

18

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: