Bardzo dobry film! Brutalne giallo ze sporą dawką chorej przemocy i erotyki. Ogląda się świetnie, film owiany jest złą sławą jako jeden z najbardziej brutalnych włoskich kryminałów.
Rzecz dzieje się w Wenecji, gdzie prowadzone jest śledztwo w sprawie morderstwa pewnego małżeństwa, których ciała zostają znalezione...
Dzisiaj odświeżone po latach w wersji fully uncut trwającej 98 minut. Po raz pierwszy obejrzałem "Giallo a Venezia" (1979) 20 marca 2001 roku na kasecie video po włosku. Pamiętam, że dostałem ten film od kolekcjonera ze Szwajcarii, który przegrał mi na taśmę wraz z nim inne szokujące giallo - "The Killer Is Still Among...
więcejcienko, zawiodłem się po uprzednim wysłuchaniu zazwyczaj zachęcających opinii. nie ma tu kompletnie klimatu, napięcia ani tajemnicy, nie ma tu właściwie żadnych składowych, które czynią giallo gatunkiem wyjątkowym. za to jest koszmarne aktorstwo, straszna muzyka, kiepskie wykonanie i mnóstwo absurdów. detektyw (fryz a...
więcejNiestety jest to zły film. Głównie dlatego, że myli swym tytułem i sprowadza na manowce fanów prawdziwego giallo. Bo tutaj elementów tego szlachetnego podgatunku niemal nie znajdziemy - są tylko krwawe zabójstwa oraz ostre narzędzia zbrodni. Co z tego, że dość wymyślne (scena z nożycami! końcówka!), co z tego że...
Brak klimatu grozy. Fabuła taka sobie- w giallo to powinno być naprawdę dopracowane. Na plus 3 mocne sceny i trochę erotyki.
Technicznie tragedia, porównanie do "Nowojorskiego Rozpruwacza" Fulci'ego to kpina.
Uwielbiam włoskie kino (ogólnie), zwłaszcza horrory i spaghetti westerny, ale ten film jest poniżej...
Powszechnie film ten jest uznawany za najbardziej brutalne giallo (wyprzedzające nawet "Nowojorskiego rozpruwacza"). I coś w tym jest. Mamy tu takie sceny jak np. wbijanie nożyczek w pochwę prostytutki. Szkoda tylko, że śmierci jest tu trochę mało... Kolejnym minusem jest to, że zabójca jest pokazany od razu. Reżyser...
więcej