Stephen Gaghan zrobił ten film na pół gwizdka.Był potencjał,ale mam wrażenie że facet za wszelką cenę chciał zaoszczędzić,tak jakby zdawał sobie sprawę że nie będzie to finansowa bomba.Scorsese w wilku skakał po całym świecie,oślepiał nas blichtrem,bogactwo i sukces Belforta był wręcz namacalny.Kenny Wells to pijaczyna-żaden geniusz-zwykły dureń któremy się poszczęściło.Leo wozi się Ferrari,ogromnymi jachtami,otoczony jest pięknymi kobietami a Matthew ma helikopter i Cadillaca.Postacie z drugiego planu są nijakie,w ogóle cały temat jest niesamowicie spłycony.No i Mcconaughey gra typowo pod Oskara a tego nie zdzierżę.facet zachłysnął sie sławą,uwierzył że jest wszechstronnym aktorem któremu należy sie szacunek i uwielbienie,który jest w stanie zagrać wszystko.Nie jest!!!.Jestem niestety zawiedziony,ale wiedziałem że nie to nie będzie kultowe dzieło.