Wchodzę do pokoju. Patrzę dziadek śpi w fotelu, a w TV leci jakiś film. Pomyslałem sobie, że to musi byc arcydzieło. No cóż... do arcydzieła troszeczkę zabrakło. Film mozna streścić w tych słowach: "Film głupi jak bohaterka o której biografię się opiera". Każdy wie kto to Paris Hilton. Nie każdy wie coz to na się nacierpiała. Bierze mnie na wymiociny, kiedy robia z takiej laski Matke Miłosierdzia tylko dlatego, ze musi zapłacić za swoje ćwierć inteligentne błędy zyciowe. "Historia Paris Hilton" lol Chryste, robią film jakby o jakiejś zmarłej bohaterce. Wystarczy poczytać sobie róznego rodzaju szmatławce by dostać to samo i co najwazniejsze w ciekawszym wydaniu.
1/10