Szczerze mówiąc na początku dałem 4/10 teraz 7/10 i zastanawiam się nad 8/10. Fabuła tego filmu jest dość prosta. Dziewczyna kocha swego ukochanego itp. ale to jak to jest przedstawione powala. Osobiście czuje się tak zaskoczony tym co zobaczyłem że brakuje mi słów, nie wiem co powiedzieć. Ten film/anime to coś chorego, "Ludzka stonoga" to przy tym nic, jedno wielkie 0. TO ryje psychikę, to jest chore, prawdziwy horror, tego nie da się zapomnieć, nie wiem czy to źle czy dobrze jedno wiem na pewno, nie zapomnę TEGO. Autor chciał abyśmy zapamiętali ten film? To mu się udało.
Dodam jeszcze że podobało mi się jak były zrobione postacie, może nie tyle realistyczność, ale efekt. Jedyne co mi średnio przypadło do gustu to wygląd ryb, które dziwnie nie pasowały do całości filmu, moim zdaniem. Film jak najbardziej godny pochwały. Coś czego na rynku jeszcze nie było. W podsumowaniu: Dobry.
Tylko czemu otagowany na filmwebie jako psychologiczny? Jakieś ewolucyjne aluzje do ryb wychodzących na ląd, czegoś nie zrozumiałem?
Całość jak przeciętny amerykański horror (który jest słaby), jednak wrażenie paskudztwa i ohydy jest całkiem nieźle przedstawione, stąd anime oceniam jako średnie.
A co do amerykańskich horrorów to tak są słabe. Nie powiedzieć beznadziejne...
Rzadko zdarzy się coś godnego uwagi.
A ten film, anime, mnie osobiście jakoś mnie ujęło. O ile coś takiego jak widok zdechłych ryb i gnijąceg ciała można przeżyć.
Osobiście uważam, że chodziło tutaj o pewne tłamszone emocje, ukrywane przez jedną z koleżanek imieniem Aki, które ujrzały światło dzienne dopiero w szczególnych okolicznościach, gdy Erika puchnie i rozpaczliwie szuka pomocy u swojej koleżanki, która zaczyna przypominać jej, jaka w stosunku do niej była i jak sie zawsze czuła, śmiejąc sie przy tym w szalony sposób. W tej sytuacji powinno zostać udzielone wsparcie zainfekowanej koleżance, jednak do głosu dochodzi złość, żal i chęć odwetu(zraniona stopa nie jest tutaj bez znaczenia), co skłania do wysnucia wniosku o skrywanych kompleksach i pretensjach spotęgowanych niską samooceną, urastających do rangi silnego zaburzenia psychicznego. Interakcja między tymi postaciami dodaje więc szczyptę psychologii do tego filmu.
Dla mnie 5/10. Spodziewałam się czegoś co pobije lub chociaż zbliży się klimatem do Higurashi, a wyszło jak wyszło. Jakoś mnie nie ruszyło.
Kał... totalnie zmasakrowany komiks, nieudolna animacja postaci, żenująca "psychologia"...
Oryginalne "Gyo" było straszne, groteskowe, obrzydliwe... tutaj raptem w paru miejscach można było poczuć prawdziwy smród.
kilka dobrych scen, faktycznie zapadajacych w pamiec ale calosc... jakos nie
takie sobie, a i niezbyt mi sie podobala animacja i ogolnie rysunki
U mnie 4/10
Nie wiem co tu miało być horrorem, bo całość jest po prostu tylko i wyłącznie obleśna. Rury wtykane w odbyt i z owej 'dziury' wydobywający się gaz jak z sikawki wozu strażackiego. Sam motyw tego filmu jest tak głupi, że aż kiedyś chyba znajdę ten komiks, by przekonać się, czy wrażenia z niego będą podobne. 'Coś' zbudowało rybom nogi do chodzenia, po czym postanowiły one wyjść na ląd (bo tak, a co im szkodzi?) i sobie zrobić apokalipsę. LOL. Kreska jest moim zdaniem dość niskich lotów, a połowa bohaterów jakoś mnie irytowała. Końcówka jest również badziewna... i ten uśmiech bohaterki na zakończenie filmu... -,-
Jedyne co mogę pozytywnego powiedzieć o tej produkcji to to, że momentami aż człowiek sobie wyobraża, jak te wszystkie ryby muszą niemiłosiernie cuchnąć
o tym CO, a raczej KTO, zbudował te "nogi" i jak się to dostało do ryb i tak dalej było całkiem dobrze wytłumaczone :) końcówka faktycznie taka sobie. a co do motywu to raczej tak miało być, obleśnie i nienormalnie ;) każdy po prostu lubi coś innego. manga według mnie jest mocniejsza, może to też kwestia czerni i bieli.
Nie było wytłumaczone, tylko zasugerowane, zresztą później tak samo zostało zasugerowane, że jednak ta opcja nie ma sensu. Junji Ito raczej się nie silił na wytłumaczenie tego kompletnie. Podrzucił czytelnikom kilka opcji.
Główna bohaterka była najfajniejszą postacią w tym anime. Głównie dzięki niej chciało mi się to oglądać.
Może już trochę po terminie, ale z Goy kojarzy mi się Fantasy - Dye czyli music video w którym to właściwie obraz staje na pierwszym planie nie muzyka. Tu można obejrzeć: http://vimeo.com/61108264.
I szczerze to zrobił na mnie o wiele większe wrażenie niż Gyo. Tego do dopiero nie da się zapomnieć.