Czegoś nie rozumiem

Skąd tyle negatywnych komentarzy o filmie od ludzi o prawicowych poglądach? Może czegoś nie zrozumiałem, ale raczej nie ma on wydźwięku pro-hipisowskiego przecież. Scena w której Hud wydziera się na matkę swojego dziecka a ono płacze, nie wywołała u mnie uwielbienia jego postawy życiowej. A zakończenie filmu, robiące gigantyczne wrażenie, mówi coś zgoła odmiennego niż "bądź jak Berger". Całość pozostawiła we mnie raczej coś w stylu współczucia dla całego ruchu hipisowskiego, który pomimo swojej maski wiecznego szczęścia i miłości, wyrósł na cierpieniu i nienawiści, które niosła wojna. Niesamowita ostatnia scena, w której uśmiechnięte twarze śpiewają przepełnione bólem "let the sunshine in".

Sam mam prawicowe poglądy, ale "Hair" to wg mnie po prostu bardzo dobre spojrzenie na ideologię która pod koniec lat 60 ogarnęła cały zachodni świat. Absolutnie nie gloryfikujące, lecz bardziej pozwalające na zrozumienie tych młodych ludzi. Tym, którzy chcą zrozumieć oczywiście.

Wg mnie, jeśli ten film to "nawoływanie do tego że Boga nie ma", to Requiem for a Dream to zachęcanie do brania heroiny.

25
  • Myślę że skrajnie negatywne komentarze biorą się albo od ludzi których można nazwać "oszołomami", albo od ludzi którzy się nudzą bądź w inny sposób nie potrafią wyładować swojej frustracji :p
    Bardzo żałuję, że ruch hippisowski jest teraz znikomy jeśli jeszcze gdzieś jest :(

  • Jeżeli film zawiera jakąś krytykę ruchu to delikatną i Formanowi raczej nie zależało na rozliczeniu się z rewoltą końca lat 60. Hud odmawia powrotu do swojej dziewczyny i dziecka i jest to rzeczywiście niezbyt chwalebne, natomiast komuna (włączając w to Huda) natychmiast otacza chłopca i kobietę opieką, więc jeżeli to jest krytyka to bardzo łagodna.
    W scenie, w której Berger idzie do rodziców po pieniądze też można próbować doszukać się krytyki, jednak matka nie ma nic przeciwko finansowaniu potrzeb bezrobotnego, dorosłego syna. Więc jeżeli jej to nie przeszkadza, to chyba jego postępowanie nie jest aż tak karygodne.
    Często na tym forum przewijają się opinie które można sprowadzić do zdania: „Obejrzałam/obejrzałem „Hair” i uważam że tamte czasy były super, chciałabym/chciałbym żyć jak bohaterowie filmu”. Jest to do bólu schematyczne podejście. Film tak naprawdę nie pokazuje ciemnych stron ruchu ani tego co stało się już w latach 70. kiedy to okazało się jak nietrwałe było to zjawisko. Ja bardzo lubię „Hair” mam do tego filmu ogromny sentyment i uważam że jest perfekcyjnie zrealizowany (jak większość filmów Formana) jednak nie mogę się zgodzić z opinią, że film zawiera jakąś większą krytykę ruchu hippisowskiego. Nie przeczę, że reżyser mógł mieć takie intencje ale w ogólnym rozrachunku przeważa jednak nostalgia i sympatia do hippisów.

  • A ja tego filmu nie odebrałem ani jako pro- ani jako anty- hippisowskiego. Hippisi są tu tylko środkiem wyrazu, a dla mnie film ma wydźwięk mocno anty-wojenny. Mimo, że nie ma ani jednej sceny wojennej. Pokazuje, jak człowiek, dla którego wolność i włosy są największą świętością, poświęca swoje świętości dla przyjaciela, który idzie na wojnę. W momencie podejmowania poświęcenia jeszcze nie wie, że poświęci też życie.
    Aha. Żeby film na prawdę zrozumieć, trzeba być samemu hippisem. Ja byłem. I w głębi duszy jestem do dziś. Na filmie w pierwszych dwóch tygodniach jego emisji (w 1979 roku) byłem z kumplami 28 razy. Codziennie dwa seanse. Do dziś oglądałem go ze 200 razy (mam na kasecie wideo, i tylko dla niego jeszcze odpalam czasem magnetowid). A wiele z tutejszych "analiz" wydaje mi się... po prostu śmieszne :)

    • Witam, obejrzałem film przed chwilą i muszę przyznać, że bardzo mi się podobał. Sam gdzieś w środku jestem takim hippisem i ten hippisowski klimat urzekł mnie najbardziej. Pierwsza połowa filmu była świetnym musicalem, pełnym śpiewanych kwestii oraz tańca i zabawy. Schody zaczęły się dopiero po wstąpieniu do wojska głównego bohatera. Musical gdzieś się stracił na czym ucierpiał film i pojawiło się kilka, żeby nie powiedzieć naciąganych sytuacji. Jedną z nich są oczywiście przebieranki bohaterów już pod koniec filmu, czy chociażby wejście na impreze w domu Sheili. Sam pomysł na koniec filmu podobał mi się niesamowicie, lecz wiąże się z pewnym 'naciągnięciem' o którym pisałem. Napisałeś bardzo mądre słowa: "Pokazuje, jak człowiek, dla którego wolność i włosy są największą świętością, poświęca swoje świętości dla przyjaciela, który idzie na wojnę." Oczywiście to chyba kwintesencja filmu, która jest niesamowita i za którą podwyższam ocenę. Mimo tego uważam, iż wątek Przyjaźni Cloudiego z hipisami oraz miłości Cloudiego z Sheilą były za mało rozwinięte. Moja ocena to 7/10. Film mi się bardzo, ale to bardzo podobał, ale ze względów jakie wymieniłem moja ocena nieco spadła. Pierwsza połowa filmu dla mnie na 9+, druga na taką 5+.

  • Film o bandzie zagubionych człekokształtnych ssaków nie potrafiących obrać żadnego celu. Pokazane jest jak swoimi skażonymi poglądami infekują szczery choć naiwny umysł młodego odważnego człowieka - z krwi i kości, człowieka z wartościami i perspektywami, krew i sól tej ziemi. Człowieka, którego przodkowie stworzyli przestrzeń życiową dającą wolność, dużo wolności. Pokazane jest jak na zdrowej tkance pojawia się pasożyt żerujący kosztem wyrzeczeń wielu wcześniejszych pokoleń.
    Taki jest przekaz tego filmu w mojej ocenie.

  • Do autora postu, nie ma czegoś takiego jak prawicowe czy lewicowe poglądy, prawda jest ponad poglądami i lezy tam gdzie leży, a nie tam gdzie ktoś chce . Pozdrawiam

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: