Naprawdę przyjemnie się ogląda nie wiem czego sie spodziewali inni piszac ze kiepski,moze za duże oczekiwania....
tez mnie to zastanawia,wydać filmy Mana nie są dla wszystkich a tym bardzie młodzi widzowie kompletnie go nie rozumieją,ja wybieram się jutro do kina zobaczę sam jak to wyglada
Wydaje mi się, że mogą być dwa powody niskich ocen. Po pierwsze ludzie widząc Hemswortha i nie wiedząc, kim jest Mann, liczyli na mało ambitne kino rozrywkowe w stylu "zabili go i uciekł". Podejrzewam, że ta grupa jest dość spora i film dla nich jest nudny. A druga grupa to ci, którzy od Manna oczekują więcej niż, jak to napisałaś "przyjemnie się ogląda". Niestety ten film nieco odstaje od jego wcześniejszych dokonań, stąd niższe oceny.
Film jest nudny, przewidywalny, haker a komputerów niemal zero a do tego mylą pojęcia :D
Rozumiem ze hakerka i znawczyni w tej dziedzinie,moze idź na Bonda tam jest akcja w stylu zabilii go i uciekł
Znawczyni? Po prostu jestem programistką, jak widzę mylenie podstawowych pojęć to mnie śmieszy i tyle. Liczyłam na jakąś informatyczną zagadkę a tu lipa :( Sekundę pogrzebał w komputerze i jest nowy punkt gdzie się udać a tam trochę naparzanki czy strzelanki. A na koniec nasz haker okazał się zimnym mordercą bo ni z gruszki ni z pietruszki doskonale posługuje się bronią ...
Koszmarnie wyreżyserowane akcje, dźwięki broni gorsze niż 20 lat temu, efekty komputerowe na poziomie licealisty z wersją próbną After Effects. Fabuła napisana na kolanie, haker zostaje wypuszczony pod ścisłą kontrolą, a po 10 minutach robi co chce i każdy przymyka na to oko. Ucieka swojemu strażnikowi, który przez pół filmu sie w ogóle nie interesuje gdzie on jest. Postać Chen fatalnie zagrana, a wątek romantyczny poprowadzony okropnie na zasadzie "Jesteś hakerem i nie grasz według zasad i to mnie pociąga, chodźmy się kochać". Amerykanie się obawiają kolejnego 9/11 chociaż nie ma ku temu żadnych podstaw i nie ma w ogóle potrzeby żeby rząd amerykański mieszał się w tę operację. Wybuch reaktora? Hathaway lata z rozpiętą koszulą, bo przecież gorąco jest. Więzień zgrywający cwaniaka i dyktujący warunki. Nie ma chyba sensu wymieniać więcej. Wstyd, że reżyser Thiefa czy Gorączki wyreżyserował coś takiego...
dzię-kuję!!! potwierdziłaś(eś?) i powiedziałaś(eś?) na głos większość moich spostrzeżeń. Jestem już duża, filmów obejrzałam sporo i wydaje mi się, że potrafię rozpoznać kiedy dany scenariusz ma dziury i się ne klei... a ten tutaj przypomina mi konsystencją rzadki kisiel (od razu powiem, że nie szłam do kina z wielkimi oczekiwaniami). nagłe skoki akcji, mało płynne przejścia, kozakowanie głównego bohatera - to wszystko było dla mnie dość męczące :/ minusem jest także zbytnia przewidywalność i schematyczność. uuujdzie ale już nie obejrzę go ponownie, oj nie!