ludzie to niewdzięczny gatunek

szczególnym przypadkiem są marudy na filmwebie, ściągający film za darmochę z netu i wytykający masy "błędów" ;)
Oryginalny pomysł i zgrabne wykonanie.

15
  • Własnie. Szczególnie jadowici są polaczki , które to ludziki, od czasu Vabank-ó czy Killer-ów , nie nakręcili niczego sensownego, ale krytykować zagraniczną kinematografię to wręcz uwielbiają. Hancock to niezobowiązująca, lekka komedia SF i w tej roli spełnia się znakomicie. Kino rozrywkowe w czystej postaci , w swojej kategorii zasługuje na 8/10

    • Jak możesz mówić "polaczki" skoro sam jesteś Polakiem? Po za tym polskie kino aż tak bardzo nie bieduje. Chociażby filmy Smarzowskiego, moim skromnym zdaniem rewelacja.
      Druga rzecz: masz pretensje, że ludzie krytykują filmy, które jak rozumiem Tobie się podobały. Ale mój drogi, po to są fora internetowe. Tobie mogą się nie podobać np. Polskie filmy i masz pełne prawo o tym pisać, tak samo jak inni mają prawo pisać o mizerności Hancocka. Jednakże nie masz prawa do obrażania ludzi mówiąc o nich "polaczki". Bo ja przykładowo poczułem się urażony.
      Jakbyś się poczuł gdybym Cię nazwał idiotą? Albo małym kutafonem, który uważa że zjadł wszystkie rozumy, ale jest tępy jak tępy nóż?

      • Mianem "polaczków" nie nazywam wszystkich obywateli narodowości polskiej lecz zwykłem określać tylko tę grupę "małych", zakompleksionych ludzików, sfrustrowanych i nienawistnych wobec zewnętrznego świata , żyjących w ciemnogrodzie opartym zazwyczaj na religijnym fanatyzmie, naprawiających swoje kompleksy przez opluwanie innych (w tym wypadku maniakalne wręcz hejtowanie zagranicznej kinematografii).

        Jeżeli jesteś takim człowiekiem to zasługujesz na miano polaczka, w innym wypadku nie masz żadnych powodów do urazy.
        Jeżeli film Hancock ci się nie spodobał to trudno, przecież to kwestia gustu, ale naskakiwanie na jakiś film tylko po to, aby mieć się na czym wyżyć , to domena polaczków czy jak tam wolisz idiotów i małych kutafonów , tępych i bezrozumnych. Niestety tacy bardzo często się udzielają i w efekcie końcowym dużo fajnych filmów (niekoniecznie Hancock) ma na FilmWeb-ie znacznie gorsze notowanie niż na światowym IMDb.

        • Nie przekonują mnie Twoje argumenty. Jestem fanatykiem religijnym i uważam się za patriotę. Czy żyję w ciemnogrodzie? Nie wiem jaka jest jego definicja. Ale nie uważam, że naprawiam swoje kompleksy przez opluwanie innych. W Twojej wypowiedzi drażni mnie szczególnie to, że wrzucasz jakąś grupę ludzi do jednego worka. I jakby klasyfikujesz ich. To źle.
          Po za tym jakie znaczenie mają te nasze śmieszne oceny na filmwebie. Jeżeli jakiś film ma średnią ocenę 8.0 i uważam, że jest gówniany to cieszę się, że mogę pokazać swoją odmienność i "nagrodzić" film moją krytyką. A jeżeli jakiś ma 5.5 jednak mnie się spodobał to daję 10 i wszystkie negatywne opinie przestają mnie interesować, bo moim zdaniem film jest bomba. Ten ranking jest po to, żeby każdy zalogowany miał prawo głosu. I zaufaj mi jeżeli na filmy głosowaliby wszyscy obywatele Polski to wszystko by się jeszcze bardziej pogmatwało. Bo na takie zabawy jak ocenianie filmów to się bawią w większości nastolatkowie.
          Nawiasem mówiąc to cieszę się, że oceny na filmwebie się różnią od tego imdb. To pokazuje, że myślimy trochę inaczej mamy inne opinie. Innymi słowy nie jesteśmy tacy jak oni. I super.

      • Świetna riposta na takich zadufanych w sobie gamoni. A za polaczka to ten gnojek dostałby po prostu w r.j gdyby tak powiedział to przy mnie.

  • Ludziom się w tyłkach przewraca z nadmiaru filmów i dostępu do nich. Twierdzą że wszystko już widzieli, oczekują wielkiej oryginalności tam gdzie jej nie potrzeba wcale jak w przypadku tego filmu.

  • Twój osąd jest niesprawiedliwy. Mam dawać filmom wysokie noty, mimo, że mnie nie zachwycił? Od tego właśnie jest wystawianie ocen, jeśli się nie mylę. A gdzie go oglądałem nie ma najmniejszego znaczenia.

    • zaprzeczasz sobie pisząc o mojej niesprawiedliwości jednocześnie kradnąc zarobek twórcom. Ale to temat poboczny, o moralności, więc lepiej w to nie brnąć.
      Generalnie chodzi mi o to, by oceniać filmy w konkretnym gatunku, a niestety edukacja filmowa u nas leży, więc ludzie oglądają filmy w necie kompletnie bez przygotowania i świadomości pewnych reguł gatunkowych. To mnie przygnębia, śmieszy, ale czasem też irytuje.

      • Nie no :) nie wygłupiaj się :) Do czego tu potrzebna edukacja filmowa? Ten film miał być lekki i wyszedł lekki, ale to nie znaczy, że musi się każdemu podobać. Miałam ochotę na lekki film, ale ten mnie jednak po prostu znudził. Nie rozumiem dlaczego dla niektórych osób istnienie cudzych ocen odmiennych od ich stanowi aż tak duży problem.

        • oczywiście, że nie musi ci się podobać i zupełnie nie z tym mam problem. Moim zdaniem edukacja jest potrzebna zawsze i wszędzie ;) oceny ludzi nie znających się na rzeczy stają się stopniowo większością, a właśnie to jest wg mnie bardzo słabe i dotyczy nie tylko filmów, ale całej sfery medialnej. A to jest już niestety duży problem, bo jak np. odróżnić fake news od rzetelnej informacji w zalewie pomieszanych informacji? Bez edukacji i świadomości. pozdrawiam.

          • Ale Ty zaczynasz pisać o ogólnym znaczeniu edukacji, a tu było pytanie do czego potrzebna jest edukacja filmowa w odbiorze czy ocenie tego konkretnego filmu.

            Do tego zarzucasz użytkownikowi wyżej niemoralność, bo nisko ocenił film, który ukradł, choć oczywiście nie masz pojęcia czy ukradł, ale tak sobie zakładasz, bo... ? Oczywiście gdyby jego ocena była wystarczająco wysoka to nie miałoby już znaczenia, że "ukradł". Taka Twoja "logika".

            Co do szafowania tymi kradzieżami, to tak w ogóle weź sobie uświadom, że po pierwsze nie możesz zakładać, że każda osoba obejrzała wersję piracką, a po drugie zauważ, że jeśli chodzi o sprzedaż filmu na dvd, to twórcy zarabiają tylko za pierwszym razem. W sytuacji, gdy ktoś kupuje używane dvd, to postępuje legalnie, a jednak twórcy na tym nie zarabiają. Dane dvd może przejść przez mnóstwo rąk na zasadzie odsprzedaży, a sytuacja zarobku twórców będzie taka sama jak wtedy gdyby pozostało u pierwszego kupującego (który kupił nowy film). Czyli mamy legalne oglądanie - brak "kradzieży", ale jednocześnie brak zarobków twórców.

            Kolejna sprawa to to, że te idiotyczne straty, jakie to niby ponoszą twórcy przez istnienie piractwa, to straty urojone, bo zakładające, że każda osoba, która obejrzy coś pirackiego gdyby tego nie miała w tej formie, to by to kupiła, a to oczywiście w ten sposób nie działa. Rzadko która z osób oglądających filmy pirackie przy ich braku by je kupiła.

            Istnieje jeszcze grupa osób, która kupuje oryginalne wydania, ale nie lubi kupować w ciemno i osobę spośród tej grupy obejrzenie kopii pirackiej może zachęcić do zakupu danego filmu lub od niego odwieźć. Przy czym zdarzają się często sytuacje, że taka piracka kopia zadziała jak reklama. Obejrzy się coś z przypadku i kiedy bardzo nam podejdzie kupujemy to na dvd. Bez istnienia pirata nie kupilibyśmy tego dvd. Może więc zacznijmy podliczać ile twórcy filmów są winni piratom za reklamę, bo to jest faktycznie zachodzący mechanizm w przeciwieństwie do tego "okradania".

            To tak jak z fragmentami filmów w klipach na youtube. Idioci w ramach chronienia praw autorskich blokują np. klipy muzyczne z fragmentami danych filmów, a nawet osobiście miałam już ileś razy taką sytuację, że zainteresowałam się daną produkcją wskutek właśnie takiej _darmowej_ reklamy. Kupiłam w ten sposób np. "Sin", który okazał się beznadziejnym filmem, a clip, który mnie do owego zakupu zachęcił zdjęli z youtube'a ze względu na prawa autorskie. Twórcy gier przynajmniej poszli po rozum do głowy i zaczęli korzystać z tego rodzaju reklamy, a ci od filmów jak ostatni idioci podcinają gałąź na której siedzą.

  • Ja mam oryginalne dvd :P Jak dla mnie film średni. Pomysł fajny tylko to rozwinięcie z tymi ich parami nie bardzo, czyli tak jakby potencjał był, ale finalnie nie do końca wyszło. Nie porwał mnie. DVD do pozbycia.

  • Film oglądałem już kupe lat temu.

    Film ten jest oryginalny i ma prześwietną fabułę, nie ma niepotrzebnych efektów, czasem śmieszy(gagi czy niektóre sceny są komiczne do bólu), a czasem wzrusza...

    Obecne kino poszło w kierunku PRZESYTU, przerostu formy nad treścią. Najnowsze filmy o superbohaterach są robione pod nastolatków only i stawiają jedynie na widowisko. Dawniej tak nie było. (pierwsze 2 części kapitana Ameryki). To co powstaje od 16', 17' i 18' to jedna i ta sama "papka". Kiedyś, tj. przy wypadku tego filmu o nomen omen "Superbohaterze" wszystko sprawiało wrażenie bardziej wyważonego, zachowując przy tym różnorodność scen na ekranie.
    To są moje osobiste odczucia - nikomu ich nie narzucam.

  • Mi sie rzygac chce jakimi podlymi nudziarzami jestescie z bolcami w dupskach tfuu na was nieszczesliwe gnoje ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: