"Harry Potter i Książę Półkrwi" jest filmem rozczarowującym - żenada wali się na widzów podczas ponad dwu i pół godzinnego seansu - fabuła rodem z taniego romansidła raczy raz po raz śmiesznym tekstem na co publiczność reaguje wymuszonym miejscami śmiechem. Zaklęcia i efekty specjalne? Totalne 0 - żadnej innowacji w stosunku do piątej części; o pomstę do nieba woła animacja zaklęcia sectumsempra i uśmiercające Dumbledore'a avada kedavra - na nikim nie robi wrażenia. Harry w tym ujęciu nie robi kompletnie nic- nawet nie sili się, by pomóc profesorowi... żenada Moment wtargnięcia śmierciożerców do Hogwartu nie budzi żadnych emocji za sprawą braku w zamku uczniów, nauczycieli i Zakonu Feniksa - płonąca chatka Hagrida miała za zadanie zastąpić potyczkę popleczników Voldemorta z aurorami. Trudno dopatrzeć się pozytywnej strony adaptacji książki Rowling... Może trzeba zamienić reżysera?
Szkoda pieniędzy, szkoda potencjału, jaki drzemał w powieści.
D N O...