Harry Potter i Książę Półkrwi

Harry Potter and the Half-Blood Prince
2009
7,5 326 tys. ocen
7,5 10 1 325800
6,0 46 krytyków
Harry Potter i Książę Półkrwi
powrót do forum filmu Harry Potter i Książę Półkrwi

Miałem możliwość obejrzenia film w UK gdzie w chwili obecnej jestem. Natomiast przed opinią kilka faktów o mnie: mam 30 lat, książek nie czytałem a moja wiedza na temat tego świata bierze się z filmów. Nie szukam więc nieścisłości, lecz oceniam sam film.

Tak wiem, jest to bajka; świat fantasy, ma dawać rozrywkę itd.

Ogólnie film słaby. Lepszy niż Zakon Feniksa, natomiast ciągnie się niemiłosiernie, ąż do sceny (SPOILER!!!) w której Prof. Slughorn przekazuje swoje wspomnienie dotyczące Voldemorta (lekko bądź też nieźle na bani), czyli ostatnie pół godziny ogląda się świetnie.

Natomiast wcześniej, wyłączając sceny wspomnień o Voldemorcie i walkę Harryego z Malfoyem, oglądamy Beverly Hills 90210 w Hogwarcie. Rozumiem, że sprawy sercowe mogą być w książce, ale jeśli tyle osób mówi, że tyle zostało zmienione, to dlaczego nie można było tego skrócić. Wiem, wiel młodszych osób zaraz mnie wyzwie od najgorszych, ale świat filmu rządzi się swoimi prawami i można zrezygnować z kilku mniej ważnych wątków na rzecz innych. Tak wiem, wątek miłosny jest ważny bo Hermiona kocha Rona a ten chyba też choć nie jest tego pewien. (SPOILER) Po zwycięskim meczu Lavender rzuca się na niego a biedna Hermiona płacze i musi pogadać ze swoim najlepszym przyjacielem; Ron leży otruty w szpitalu a tu dwie małolaty dochodzą się, która powinna trzymać go za rękę itd.

HALO!!! A czy przypadkiem nie grozi wam zagłada a siły ciemności cały czas próbują sforsować mury Hogwartu. Tu jest dobry wątek, który mozna uwidocznić. A propos, czy nie zastanawiało was kiedyś dlaczego ten wszechmocny Voldemort, bądź któryś z jego pomagierów szykuje się do ataku cały rok szkolny? (to tak na marginesie).

W efekcie, dla kogoś kto nie czytał książki i nie jest wielkim fanem, tylko zwykłym człowiekiem, który fajnie bawił się na Potterach (aż do Zakonu)film jest bardzo niespójny; skacze się z wątku na wątek. W momencie kiedy treśc wciąga bo pojawiają się wątki o Voldemorcie, Death Eaterach i wreszcie jest jakiś klimat to reżyser przez następne pół godziny pokazuje nam ryczącą Hermionę, Harryego niepewnego swoich uczuć do Ginny, czy tej 'dziewczyny' Rona, która na nim wisi (dosłownie). I do tego kiepsko zagrane role.

Plusy aktorskie: Dumbledore, Snape, Malfoy i Harry (ale to dopiero po połowie).

Może być aktorskie: Prof. Slughorn

Minusy: Hermiona

Absolutne dno: Ron

Wisi mi: Belatrix

A teraz WOŁAMI: BRAK DOROSŁEGO VOLDEMORTA (no i oczywiście Ralpha F.). Ten facet ciagnie cały nastrój filmu. Dajcie więcej scen z nim.

Co więcej, tytuł filmu to Half Blood Prince, czyli powinien być to film o Snapie a nie o Voldemorcie, co w efekcie i tak daje film o Ronie i jego dziewictwie. Nie ma dochodzenia kim jest ten Half Blood Prince bo całość to dochodzenie o Voldemorcie i przepraszam, 'chcicy' młodych czarodziejów. Tak wiem, znawcy książek, wy juz o tym wiecie, ale to jest film a nie książka. Film zatem powinien nosić tytuł: Harry Potter i Hormony w Hogwarcie.

Kończąc film jako film słaby, poniżej oczekiwań, infantylny i słaby aktorsko. Jako osoba dorosła świetnie bawię się oglądając 4 pierwsze części, a tu tylko spoglądam na zegarek. Nic dziwnego, że przesunęli premierę, bo jeśli za pierwszym razem wyszło Hogwarts 90210 to Warner kazał reżyserowi zmienić klimat i narrację.

Film dla przeciętnego widza poniżej oczekiwań, oceniam na 4/10. Dla fanów 7/10, może 8/10.

Pozdrawiam

ocenił(a) film na 7
abed

Mam pytanie, co było nie tak z Hermioną i Ronem? :)

Pozdrawiam

EnidAnGleanna

Powiem tak : również jestem świeżutko po seansie i niestety nie mogę nic dobrego powiedzieć o najnowszej części Pottera. NIESAMOWITA nuda, doprawdy, jedynie te ostatnie 20 minut jest do przełknięcia. A tak to tylko ziewanie przez cały film. Oglądałem wszystkie poprzednie części i nawet mi się podobały, nie powiem. Miały swój klimat i były interesujące. A "Książe Półkrwi"? No cóż... Myślałem, że skoro świat czekał na niego kilka miesięcy dłużej, otrzymamy co najmniej świetną ekranizację. A tu zupełnie na odwrót. Gorszy nawet od "Zakonu Feniksa", a to nie lada osiągnięcie, bo, powiedzmy sobie szczerze - już poprzednia część straciła gdzieś swój urok. Dzięki Bogu została jeszcze tylko jedna część. Znając jednak siłę pieniądza, Warner Bros nie zlikwiduje przecież kury która znosi złote jajka ;-)

ocenił(a) film na 4
JoNNy_908

W tym sensie lepszy od zakonu, że Malfoy i Potter wreszcie coś pokazują i w końcu coś wiemy, co i jak. Jeśli chodzi o zakon to było głównie gadanie o bzdurach i nic więcej. Ale pewnie masz rację. Zakon chociaż był krótszy.

ocenił(a) film na 4
EnidAnGleanna

To zależy o co pytasz. Jak dla mnie, to nadmierne eksponowanie uczuć. Ja wiem, że dostał jakis eliksir miłości als prawie dorosły facet, który siedzi na podłodze i gapi się z w księzyc z miną (tu przepraszam, ale moja żona sama to zauważyła, dzieci nie czytajcie) jakby ktoś mu robił dobrze. To niby miało być śmieszne, ale kiepski aktor zrobił z tego sam wiesz co.

Hermiona, szlochająca z powodu 'utraconej miłości', zapatrzenie w Rona (trochę tak jak ka patrzyła na Wiktora Kruma) a do tego zupełnie nie pokazuje ewolucji postaci z wiekiem.

Ron to coraz większy przygłup, Hermiona to nastolatka z hormonami na wysokim poziomie. Z tych młodych to najlepiej wypada Harry i Malfoy i tak naprawdę Malfoy pokazuje najwięcej, choć nie ma go tak dużo na ekranie.

Malfoy tu i w poprzednich częściach to zupełnie inny Malfoy. Widać chłopak wydoroślał, choć z tą dorosłością ma problemy. W pewnym sensie Harry też. A ta dwója.... No sam wiesz.

abed

Tak, co do aktorstwa to mam podobne odczucia. Malfoy zagrał zdecydowanie najlepiej, tuż obok jak zwykle bezkonkurencyjnego Snape'a.

ocenił(a) film na 7
abed

Ja czytałam książkę i szczerze mówiąc nie pamiętam już nic z wątków miłosnych a za to pamiętam wszystkie związane z jakąś akcją ale powiem Ci szczerze że zarówno Zakon Feniksa jak i Książę Półkrwi jako książki nie podobały mi się za bardzo bo za mało było w nich akcji zwłaszcza w Księciu Półkrwi gdzie jedyna akcja jest na samym końcu książki, a przez całe poprzednie rozdziały ciągną się właśnie wątki miłosne więc nie dziwota że film tak wyglądał. Oni nie mieli co wyrzucać bo akcji było jak na lekarstwo. To nie do końca wina twórców filmu tylko autorki. A co do ostatniej części to powinna ona Ci zrekompensować te nudy miłosne bo ostatnia część jest zdecydowanie lepsza od dwóch poprzednich i jest w niej więcej akcji i napięcia od początku książki.

użytkownik usunięty
abed

TO może ja napisze co sądzę. Film ogólnie mnie rozczarował, bo na podstawi tej książki można było nakręcić naprawdę do bry film. Po pierwsze te różne "dowcipy" itd. które wypowiadali bohaterowie lekko denerwowały mnie. Przez nie m.in. nie odczuwało sie prawdziwej magii tego filmu. Po za tym zmiany w stosunku do filmu... Dodanie tej sceny z Norą... która była co najmniej głupia lub obcięcie walki na koniec filmu po zabiciu Dumbledora... Moim zdaniem taka walka mogła okazać się naprawdę ciekawą końcówką...

A co do aktorów: denerwował mnie Harry po wypiciu Felixa... Zachowywał sie jak jakiś głupek lub jak osoba która ma kilka promili we krwi (przykład: Spotkanie Slughorna w szklarni). A co do Slughorna to niewątpliwie denerwował mnie ten aktror. O ile w książce przypadła mi do gustu ta postać to w filmie za każdym razem gdy pojawiała sie na ekrania dnerwowała mnie... Po pierwsze, od ,kiedy to SLughorn ma 180cm wzrostu i jest "średniej budowy". "SLughrorn ksiażkowy" jest niski i przysadzisty. A ta scena z przemienianiem sie z fotela w człowieka... - koszmar.

Jedyna rzecz która naprawdę i w 100% mi sie podobała to to w jaki sposób była ubrana Hermiona (Emma Watson).

Myślę że nakręcenie tego filmu jako 100% horroru dało by lepszy efekt, niż dowcipne wstawki (niczym w komedii), inferiusy na końcu (horror)itd. Taka mieszanka to przesyt, a co w nadmiarze to nie zdrowe.

Podsumowując: moim zdaniem ten film stracił wile na wartości w porównaniu z książka... Uważam, że o ile się jest fanem HP można na to iść, ale jeśli twój stosunek do tej postaci jest neutralny lepiej znajdź inny film.

ocenił(a) film na 8

Ogólnie rzecz biorąc, ta część bardzo mi się podobała. Może nawet bardziej niż trzecia, którą do tej pory uważałam za najlepszą.
Plusy:
* fajnie wykreowana postać Rona (fakt, że często zachowywał się przygłupio, ale dzięki niemu całe kino zanosiło się od śmiechu ;) Zresztą, Rona lubiłam od zawsze.
* Draco, Draco, Draco - obszernego komentarza chyba nie trzeba, chłopak zagrał rewelacyjnie.
* scena z Katie Bell unoszącą się w powietrzu; scena z otruciem Rona; Avada Kedavra w wykonaniu Snape'a (aż mi ciary przeszły); walka Harry'ego z Draco w łazience.
* wątek miłosny - może było go odrobinę za wiele, ale był niesamowicie zabawny (i znów Ron ;)
* Harry po wypiciu Felix Felicis - słynne "Co?" skierowane do Slughorna ;)
* sceny z Riddle'm i Bellatrix - oboje wg mnie nadali ten "potterowski" klimat.
* scena z uczniami i nauczycielami stojącymi nad ciałem dyrektora z podniesionymi różdżkami - moment bardzo wzruszający, czego dopełniła rewelacyjna (!) muzyka.

Minusy:
* atak na Norę - jak można tak daleko odbiegać od treści książki??
powieść jest na tyle ciekawa, że tworzenie własnych scen jest zbędne!
* brak sceny walki ze śmierciożercami w Hogwarcie - bardzo na to liczyłam, ale się rozczarowałam. Widocznie reżyser wolał dodać wymyśloną scenę z Norą...
* Harry po wypiciu Felix Felicis - nie mogę pojąć, dlaczego aż tak bardzo zmieniło się jego zachowanie. Jakby się czegoś naćpał...
* i ostatnie: tytuł to "HP i Książę Półkrwi" i o tym właśnie Księciu przede wszystkim powinien być film. A o Snape'ie było malutko...

No cóż, nie ma filmów idealnych. Ta część wydaje mi się lepsza od czwartej i piątej i chyba... wybiorę się do kina raz jeszcze ;) Film warty obejrzenia, polecam.