Potter. Potter. Potter.
Bez wątpienia "Książę Półkrwi" jest częścią, która najbardziej odbiega od książki. Momentami jest zupełnie inna. Wątki pozmieniane. Sra ta ta ta. Ale w sumie co z tego? Ludzie i tak zawsze będą kochać tak cudowny świat stworzony przez panią Rowling. I mają racje ;)
Skupiając się na plusach filmu: przede wszystkim TOM FELTON i jego idealna rola Dracona. Po prostu cud miód i orzeszki. Zagrał świetnie a nawet jeszcze lepiej niż opisany w książce Draco. Po prostu niesamowicie. Jego ból i cierpienie były tak widoczne na twarzy i to jak walczył ze sobą w środku. I scena na szczycie wieży astronomicznej... "Muszę Cię zabić, bo innaczej on zabije mnie.." świetne... i scena w łazience z Sectumsemprą - rewelacja.
Muzyka oczywiście jak zwykle nas nie zwiodła - Williams spisał się znakomicie. Chociaż momentami odniosłam wrażenie, że chyba John'owi nie chciało się stwarzać nowych utworów skoro można było słyszeć muzykę z
"Zakonu". ;)) Ale i tak brava dla Johna. Muzyka podczas sceny przed jaskinią na morzu - rewelacja.
Humor to najlepsza strona tego filmu. Uśmiałam się jak nigdy. Niektóre sceny sa po prostu rozwalające, ale to już wiecie, więc nie będę się tu za bardzo rozpisywać... "Cooo?" - Harry'ego było po prostu absolutnie
fanatstyczne. Po wypiciu przez niego "płynnego szczęscia" po prostu nie mogłam wyrobić ze śmiechu. Rupert Grint dał popis w tej cześci. GENIUSZ! Najbardziej rozwaliła mnie rola Cormaca McLaggen'a. No po prostu ubaw na maksa, szczególnie na przyjęciu u Slughorna - scena z oblizywaniem ust zaadresowana do Hermiony i "rzyganie" u stóp Snape'a. Jego mina bezcenna. ;)
Co do nowych lub zmienionych scen... Z początku czytając opinie osób, które wcześniej widziały film byłam przerażona brakiem sceny pogrzebu czy bitwy ze śmierciożercami. Jednak po seansie stwierdzam, że brak
pogrzebu Dumbledore'a nie był tak bardzo odczuwalny. Scena z podnoszeniem w górę różdżek po prostu rewelacyjna. I mega wzruszająca oczywiście. Co do "walki" ze śmierciożercami - mogło być lepiej chociaż i tak wielki plus za Greyback'a i Bellatrix. Scena gdy Bellatrix chodzi po stołach w wielkiej sali, czy jak podpala chatkę Hagrida - a nawet przy ataku na Norę - BOSKO. Wspaniała kreacja Heleny Bonham-Carter.
Bezapelacyjnie. Co do samego ataku na Norę - myślę, że ta scena nie była taka zła, oddawła "mroczność" tamtego okresu czasu. Chociaż z drugiej strony być może niektórzy mogą sądzić, że scena ta była
niepotrzebna. Cóż...niech każdy sam oceni.
W tym momencie chyba nie mam nic więcej do dodania:) Myślę, że przydałoby się ponownie obejrzeć film, bo większość wyparowała mi już z głowy po nocnym, premierowym seansie. Czasami mam mieszane uczucia co do filmu, ponieważ jestem ciekawa jak odebrały film osoby, które nie czytały książki. Odniosłam wrażenie, że trochę wszystko było zamotane i w ogóle. W każdym razie daje "Księciu" 8/10 :)
Pozdrawiam:)
Co do muzyki to nie stworzył jej Williams tylko Hooper a Williams jest tam wpisany tylko dlatego że jest autorem utworu Hedwig's Theme który jest wykorzystywany w każdej części
nie mówi/piszę się "okresu czasu" - pleonazm;]
w końcu ktoś kto napisał porządnie + i -
Dzięki za uwagę ;))
W każdym razie chciałabym jeszcze dodać, że wkurzyła mnie gra Michaela Gambona. Był sztywny i sztuczny. I za nic nie przypomniał książkowego, ukochanego przez wszystkich Dumbledore'a.
a ja właśnie takiego Dumbledore'a wolę... takie trochę mrocznego, takiego
od którego można wyczuć tą 'aurę mocy' a nie miłego staruszka z cukierkami
- klimat filmu i książki wręcz takiego Dumbledore'a nam narzucał;]
Ja nie czytalam zadnej ksiazki Harrego jakos nie mialam okazji sie zabrac....ale ogladalam wszystkie czesci i mi sie ta czesc bardzo podobala ....nie wiem jakie sa niescislosci zwiazane z ksiazka dlatego odbieram to inaczej niz fani ksiazkowi...pewnie wiele trace ....ale ta czesc mnie oczarowala.....niesamowity humor ....m.in scena jak Harry jest po "plynnym szczesciu" i wzruszyla mnie scena jak umiera Dumbledor i wszyscy posnosza różdżki i Harry nad nim rozpacza....ehhh
jeśli jednak zdecydowałąbyś się na przeczytanie HP - to taka małą rada -
zacznij od części 4, ewentualnie 3 - nie ukrywam że pierwsze części są naprawdę dziecinne i infantylne - jeśli spodobają ci się późniejsze część -
wtedy możesz śmiało podejść do tych początkowych. Jeśli zaczniesz czytać od
Kamienia ... możesz się trochę zawieść. Ja sam zacząłem czytać od Zakonu i
jest to moja ulubiona część - resztę czytałem tak 7-8 razy - Zakon 11;]
Moja droga Cheyennee xD
Nie mogę zrozumieć jak chciało ci się to wszystko pisać ;D
Cała ty - za długo cię znam, żeby się dziwić :)
Ale przejdźmy do rzeczy ;)
Draco, Snape, Bellatrix - byli genialni ;) Normalnie ich gra aktorska (szczególnie Feltona) mnie rozwaliła - pozytywnie ;)
Naprawdę dobrze przekazane emocje Draco xD
Dialogi - były bezbłędne w tym filmie, pierwszy raz cieszyłam się z dubbingu ;) Teksty wymiatały ;)
Efekty specjalne - no tak..inferiusy (na które zareagowałaś emocjonalnie xD) widać były dobrze zrobione ;) Bardzo dobrze xD
Wszystkie rzeczy - zniszczenie mostu, spalenie Nory - były poddane genialnej obróbce komputerowej ;)
Muzyka - momentami potrafiła wprowadzić widza w jakiś inny wymiar, ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni z poprzednich części ;)
Zmiany w filmie - szczerze powiem, że dobrze się stało, bowiem dla osób, które nie czytały książek (jeżeli są takie) film staje się jasny i przejrzysty ;)
Musimy pamiętać, że film był na podstawie książki a nie wersją książki ;)
To chyba tyle. Film jak dla mnie 10/10 - spodziewałam się czegoś gorszego a jednak ekranizacja mnie zaskoczyła - genialne ;)