Byłam na premierze i naprawdę pod koniec miałam ochotę stamtąd wyjść :/ A tak się cieszyłam na ten film...
Nie mam nic więcej do powiedzenia niż to , że ten film żył własnym życiem... Napad na Nore w Boże Narodzenie...-_-
To, że w ogóle czytał gazetę ze świata magii wśród mugoli było dobre. Albo ten rozpadający się most też mnie rozbawił ;D
Ogólnie powiem tak...
Lepszy od Zakonu Feniksa, po którym czułam się zażenowana. Chociaż zgadzam się z przedmówcą, że koniec mnie rozczarował.
A co do całego filmu, to nie był najgorszy. Trochę za dużo wątków romantycznych i niektóre były śmieszne, no ale to w końcu nie mniej, nie więcej tylko "końskie zaloty". Ogólnie były wyjątkowo śmieszne teksty, które zapadły mi w pamięć (Cudowna mina Radcliffe'a pod wpływem Felicis, podczas rozmowy z Slughornem <Cooo?>). Hermiona wpieprzająca ślimaki, by odstraszyć McLaggena, obsesyjna miłość Rona, czy chociażby Mistrzowie drugiego planu (Ron wywracający się pod wpływem napoju miłosnego, mina Snape'a podczas kłótni Hermiony i Levander w szpitalu).
Cudowna gra Heleny Bonham Carter i Toma Feltona (tak, tak... Uwierzyłam w jego rozterki) tylko dopełniły całości.
Scena w jaskini większości się podobała. Mi także, chociaż wyobrażałam sobie to miejsce bardziej.... zielone ;) Efekt dźwiękowy, gdy Inferius złapał Pottera za rękę sprawił, że wszyscy w kinie podskoczyli (a ja najbardziej, bo siedziałam przy głośniku :P).
Koniec baaaardzo ucięty. Bez porządnej walki, bez pogrzebu i bez wielu innych rzeczy. No i oczywiście najbardziej mi brakowało (jak w wielu filmach) jakiejś porządnej puenty. Jakiegoś zdania, które zapadło by mi w pamięci i zmusił mentalnie do obejrzenia siódmej części.
6/10
No tak, zapomniałam o ataku na Norę.
Właściwie mogłabym to wybaczyć, nadawał trochę dramatyzmu.
Ale absolutnie dobiło mnie szybkie i przyjemne zeswatanie Tonks i Lupina, oraz pominięcie kwestii Fleur i Billa. Mam nadzieję, że w siódmej części chociaż o tym wspomną.
muszą wspomnieć, bo w końcu podczas ślubu Billa i Fleur Harry, Ron i Hermiona uciekną z Nory i od tej pory będą się ukrywać
w 100% się zgadzam. Niektóre momenty były zabawne i aktorzy "starszego pokolenia" jak zwykle spisali się na medal. O reszcie nie będę się już powtarzać :)
Mi się film podobał :) był świetny, lepszy od pozostałych pięciu części. Mam co prawda wiele zastrzeżeń, trochę zawiodłam się gdy oglądałam od momentu podróży po horkruksa. Nie było dwóch scen na które czekałam - pogrzebu Dumbledore'a i wątku Morfina, Meropy oraz Marvola. Ale oceniam to jako film, a nie ekranizację książki i myślę, że miał on więcej zalet niż wad. Kogoś, kto nie czytał książki film z pewnością by zachwycił. Ale na 1. miejsce zasługuje Tom Felton za swoją rolę - jego strach był zarażający :)