Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że Greyback nie wypowiada przez cały film ani jednego słowa, a szkoda, bo jego teksty w książce są wyjątkowo złowieszcze. Bellatrix jak zwykle świetna, a jej teksty tuż przed zniszczeniem chatki Hagrida są tak dobre, że mimo złowrogości całej sceny na widowni wybuchały salwy śmiechu. Snape'a w filmie jest zbyt mało, nie ma ani jednej jego lekcji, a gdy już się pojawia jest zbyt łagodny w stosunku do Harry'ego. Śmierciożercy wychodzą z sobie spokojnie z Hogwartu niepokojeni jedynie przez szczypiorkowatego aurora. Oczekiwałem walki z członkami Zakonu, a nie spacerku po zamku. Ogólnie zniszczenie mostu mi się podobało. Ta pierwsza część sceny, ta, w której rozwalają witrynę sklepową i kogoś porywają- według mnie to był sklep pana Olivandera, a ten człowiek, którego trzymał Greyback to pan Olivander właśnie.
Myślę, że Greyback nadrobi "swoje błędy" w IŚ. Jeszcze nam zbrzydnie jego mówienie ;). Bella świetna - zgadzam się. Co do Snape'a również się zgadzam. Podobała mi się scena z "Ciiii". To był dobry pomysł. Walka ponoć również ma być nadrobiona w IŚ, tu mi to nawet nie przeszkadzało... To był na 100% sklep pana Ollivandera, bo na witrynie była poduszka z jakąś różdżką. Nawet wnętrze podobne, a lodziarnia Fortescue to nie była na pewno.