film ma fajne tempo, dobrze gra kilku aktorow.... kilka fajnych pomyslow (rozmowa
pomiedzy synem i zona pokazana przez szybe kafejki)
niestety, uwazam, ze film bardzo sciaga w dol dokumentalna maniera.. te wszystkie
obserwacje, epatowanie zblizeniami zamyslownych pacjentow... to widzowi utrudnia
odbior, a autorce brakuje temperamentu poetki, aby cos takiego przekonywujaco
wyciagnac...
poza tym bohater jest bardzo pasywny, jemu sie wszystko dzieje... sam z siebie nie robi
nic... bardzo dlugo nie wiemy, o co mu chodzi... zona jest fajna, a on jest nieszczesliwy,
zupelnie bez powodu (nic o tobie nie wiem... to nie wystarcza, aby zasygnalizowac
problemy). smierc pacjentki jako katalyst przemiany tez nie przekonuje...