High-Rise

2015 1 godz. 59 min.
5,7 21 282
oceny
5,7 10 21282
20 332
chce zobaczyć
5,3 15
ocen krytyków
{"rate":5.3333335,"count":15}
{"type":"film","id":216500,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/High-Rise-2015-216500/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu High-Rise
  • pris ocenił(a) ten film na: 5

    Książki nie czytałam, więc poszłam na film bez odniesień do pierwowzoru. Na czysto, tylko po kilku recenzjach i z dużą ciekawością obsady i (ponoć) pięknej formy.

    Dla mnie "High-rise" to niestety wydmuszka, niezmiernie przekombinowana formalnie. Jest pięknie, zdjęcia są bajeczne, stylizacja, wnętrza, kostiumy - cudo warte wielu nagród. Muzyka też. Obsada - szczęka opada. Ogląda się jak gigantyczny teledysk, w klimacie dystopii wystylizowanej na lata 70te, do tego genialne covery "SOS" Abby w tle (Beth Gibbons wywołuje ciarki).
    Tyle że tego typu barok formy wymaga treści odpowiednio ważkiej. I niby ta treść tu jest niezwykle ważna, ale sprowadza się do mielenia gorzkich truzimów społecznych i banałów. Rozważań aktualnych i odkrywczych w latach 70tych XX wieku, nie teraz. Czułam się jakby ktoś przeniósł mnie w czasy licealne i kazał się buntować przeciw kapitalizmowi, opresji systemu, nierówności klas i innym zagadnieniom, które licealiści płomiennie omawiają w swoich pierwszych intelektualnych próbach. Serio, wszyscy o tym wiemy, znamy, czytaliśmy i Ameryki tu nikt nie odkrywa. Morał jest tak łopatologiczny, brutalnie podany i zasunięty swoją dosłownością w widza, że budzi pewien niesmak. Szczególnie że ten film to nie papka z multipleksu, tylko kino z intelektualnymi pretensjami. Wyszło pomieszanie z poplątaniem - piękna i trudna w odbiorze forma (pocięta, pełna metafor i odniesień), ważkie przesłanie, a moralizowanie prostackie jak budowa cepa.

    Niestety film jest tak mocno zakotwiczony z epoce z której pochodzi książka i w ŻADEN sposób nie próbuje zaktualizować swojej wymowy, że aż mnie to zaskakuje - czy to strach przed wielkością pierwowzoru, czy czołobitne podejście, to nie wiem. Ale "High-rise" ogląda się po prostu ciężko i z dużym znudzeniem. Wyszłam z kina wkurzona, bo taki pseudo-intelektualny bełkot dla zbuntowanych, lewicujących licealistów wyłączyłabym po pół godzinie.

    Aha, aktorzy znakomici, choć grają bardzo mocno określone archetypy (mędrzec, arystokrata, rozpustnica, brutal, macho, everyman, itd), , więc niuansu tu niewiele.

  • EnigmaticEncounter ocenił(a) ten film na: 8

    pris Dla mnie nie jest to bełkot "lewicowych licealistów", film jest nieprzyjemny, ale w pozytywnym znaczeniu. Nie analizuję go aż tak bardzo pod względem moralno-etycznym. Prawda z niego płynąca jest bardzo prosta, nie ma sensu rozkładanie jej na czynniki pierwsze. Forma filmu dla mnie jest rewelacyjna, trochę zapachniało mi "Lobsterem", ale w troszkę gorszym wydaniu. Niesmak z morału - jest i to celowy! Właśnie o to chodzi, że taki ma być. Film jest prosty, surowy i gorzki. Brzydka, nieskomplikowana prawda ubrana czasami w ładną, barokową formę, a czasami obrzydliwie naga.

  • pris ocenił(a) ten film na: 5

    EnigmaticEncounter Nie chodziło mi o to, że morał jest gorzki, brzydki czy brutalny w formie. Taki miał być jeśli ludzie są sprowadzeni do zwierząt czy pierwotnych plemion, działających głównie instynktownie, a w najlepszym wypadku wedle ustalonej hierarchii.

    Morał, jego treść, jest tu po prostu prostacki. Niezniuansowany. Nieskomplikowany. Mało odkrywczy. Ubrany w brutalną, epatującą brutalnością, krwią, seksem formę, żeby podniecić mało wyrobionego intelektualnie odbiorcę.
    Taki zabieg jest po prostu słaby. Tyle hałasu, tyle sztukaterii, baroki-rokoki formalne po to, żeby powiedzieć, że kapitalizm jest be? Że prowadzi do buntu klas? Że ludzie w podbramkowych okolicznościach zachowują się jak zwierzęta i sprowadzają się do atawizmów? Wow. Jakie to odkrywcze.
    Dawno niewidziane w kinie podniety, bardzo retro. Piękna i awangardowa forma nie ukryje, że podaje nam odgrzewane kotlety, nudne, niesmaczne i przeżute przez sztukę i naukę dotąd na setkę sposobów.

  • EnigmaticEncounter ocenił(a) ten film na: 8

    pris Przykro mi, ale morał filmu nie jest taki, że "kapitalizm jest be i prowadzi do buntu klas", to tylko powłoka i rażące uproszczenie, na którym traci odbiór filmu. Nie będę Ci tego podawać na tacy, ale zasadniczo chodzi o generalną kondycję człowieka (w uproszczeniu). Prawda w filmie jest prosta, brutalna i szorstka. A kto mówił, że ma być odkrywczy? Ja od High rise nie oczekiwałam żadnej innowacji, a i tak ją dostałam w postaci zaskakującej formy. Dla mnie jest to ciekawy zabieg estetyczny i w połączeniu ze świetną pracą aktorów dał naprawdę dobry efekt. Dla mnie jest to film bardzo dobry pod każdym względem, do rewelacyjnego niestety mu brakuje, ale ogólnie dobrze był zastosowany kontrast, a to lubię. Nie wiem, może u Ciebie to kwestia zbyt dużych oczekiwań, dla mnie film nie musi pełnić funkcji wykładu filozoficznego/psychologicznego, ani nie musi pokazywać jakiejś nieodkrytej dotąd prawdy, czy zagadki wszechświata ;)

  • Treh ocenił(a) ten film na: 5

    pris A morał ma być jaki aby nie podniecać Ciebie? Bo zapewne pisząc o mało wyrobionym intelektualnie odbiorcy nie masz na myśli siebie. Krew i seks to prostackość?

    http://kulturaliberalna.pl/2016/04/19/rachwald-bioshock-alte...

  • Kryan ocenił(a) ten film na: 3

    pris Zgadzam sie, swietne podsumowanie.

  • Kung_Fu_Master ocenił(a) ten film na: 5

    pris Ładne podsumowanie.

  • niemasprawy ocenił(a) ten film na: 10

    pris Wiele osób to robi i podepnę się do schematu. Dałeś filmowi "John Wick" 7kę. Mnie za ten wyczyn Keanu nie chce się nawet wystawiać oceny. Tak dobrego jak High Rise filmu nie widziałem w kinie dawno. Nie ma szans, żeby poleciał na polsacie przez najbliższe lata, o ile w ogóle kiedykolwiek. Dla mnie ten film jest bardzo podobny do Mechanicznej pomarańczy. To nie jest film dla każdego po prostu. Że łopatologicznie, że już to wszystko wiesz? Książka ma pięćdziesiąt lat, a reżyser trzymał się książki. Dawać High Rise 5kę i jednocześnie 7kę jakiemuś gniotowi ze strzelającym do ruskiej mafii Keanu to żart.
    Siódemka należy się choćby za to, że mówi o czymś ważnym, a nie o dupie maryny.

  • niemasprawy ocenił(a) ten film na: 10

    niemasprawy Byłbym zapomniał. Przeintelektualizowaną wydmuszką jest też referat na tysiąc słów mówiący o tym, że coś jest wydmuszką.

  • falk11 ocenił(a) ten film na: 6

    niemasprawy Czyli "wydmuszka" nie wyszła jeszcze z mody. Za każdym razem kiedy pojawia się jakiś artystyczny film, lepszy lub gorszy, to ludzie stawiający estetykę na dalszym planie lub nie lubujący się w symbolice zawsze mianują go wydmuszką albo pseudo intelektualną wydmuszką albo pretensjonalną wydmuszką albo też po prostu wydmuszką wydmuszką. Serio, nie istnieją jakieś synonimy? Skąd to się w ogóle wzięło? No ile można? Już dawno po Wielkanocy przecież. Żeby nie było, High Rise jeszcze nie widziałam, chodzi tylko o nomenklaturę.

  • pris ocenił(a) ten film na: 5

    niemasprawy Skala Filmwebu ma to do siebie, że jedną miarę przykładasz zarówno do "Siódmej pieczęci" jak i "Matrixa", "Przeminęło z wiatrem" i "Tańcząc w ciemnościach". Każdy z tych filmów to pewnie dla niektórych arcydzieło godne 10/10, ale są to zupełnie innego gatunku i skali arcydzieła.
    "John Wick" dostał ode mnie 7, bo jest to świadoma zabawa z konwencją, całkiem udana i zabawna. Jeśli doszukujesz się w tym mojego skretynienia, bo arcydzieło jakim jest ponoć "High-rise" oceniam tak nisko, to proszę bardzo :)
    Pozdrawiam serdecznie i nie napinajcie się ludzie, że ktoś lubi coś mniej niż Wy. De gustibus. Peace.

  • niemasprawy ocenił(a) ten film na: 10

    pris Twojego skretynienia doszukałem się w ocenie filmu John Wick, a nie w High rise. High rise nie każdemu musi się podobać, ale Ty jesteś po prostu.

  • pris ocenił(a) ten film na: 5

    niemasprawy i wzajemnie, i wzajemnie :)

  • niemasprawy ocenił(a) ten film na: 10

    pris A dzięki. Sorry poniosło mnie przez korki w mieście;)

  • niemasprawy Przed chwilą obejrzałem. Mam podobne odczucie, że obejrzałem kawałek ciekawego kina. Ma budzić odruchy, otwierać umysł, stymulować. Albo może odbiór jest kwestią osobowości. Danego obrazu. W danym czasie... Samopoczucie i takie tam. A co do kwestii Keanu to też oglądałem Johna Wicka w czasie, kiedy potrzebowałem obejrzeć sieczkę bez rozmyślań. Dwa miesiące gnił na dysku. Pozdro.

  • egonn87 ocenił(a) ten film na: 7

    niemasprawy Właśnie, książka ma kilkadziesiąt lat a jaka aktualna!!!!!

  • ChyzyRuj ocenił(a) ten film na: 5

    pris zgadzam się. Mnie aż skręcało podczas seansu od tych nieudolnych prób przykrycia formą treści. Ten film mi zaczął w pewnym momencie wyglądać na parodię, ale obawiam się, że nie o to chodziło twórcom ;/

  • aklekot ocenił(a) ten film na: 7

    pris Film arcydziełem bynajmniej nie jest i generalnie zgadzam się z większością twoich zarzutów, no ale:
    - Moralizowanie jest z natury prostackie i łopatologiczne, no bo co może wysublimowanego i skomplikowanego w "przykazaniach" typu "ludzie, a może dla odmiany spróbujemy być dla siebie mili".
    - Krytyka kapitalizmu jest obecnie równie aktualna, 40 lat temu, a powiedziałbym nawet, że bardziej ;)
    - Można się zżymać na pseudo-intelektualny bełkot dla zbuntowanych, lewicujących licealistów, też nie przepadam, ale film, mniej lub bardziej udanie, skupił się raczej na innych problemach.

  • Ametria ocenił(a) ten film na: 5

    pris Mam pytanie i zadam je w tej grupie, bo widzę, że dyskusja wrze ;)

    Nie słyszałam wcześniej o książce, nie czytałam jej a film mi nie przypadł do gustu. Próbuję jednak rozwiązać pewne irytujące mnie wątki (jak np. to, że nie widzę logiki w fabule, a ona pewnie gdzieś tam jest).

    Piszecie, że film jest krytyką kapitalizmu. I ja nie rozumiem, w którym miejscu.

    Można przyjąć, że blok to symbol kapitalizmu i dzięki temu otrzymujemy klucz do końcówki (dlaczego taki nikt jak Laing zajmuje miejsce Architekta).

    W bloku mamy do czynienia z podziałem klasowym; typowy podział na sfery niższe. To jest podkreślane przy wielu momentach, jak chociażby imprezy na których kpią z Lainga jak z Wokulskiego na salonach.
    Rewolta w bloku to typowy przewrót społeczny, który się rozkręcił w związku z nierównościami klasowymi.
    Koniec końców stary porządek zostaje obalony, następuje nowy i napływowy "nikt" zostaje szefem całego kramu, a wszystko to umożliwione mu zostało dzięki temu złemu kapitalizmowi.

    Dodam jeszcze, że lata 70-te to okres ciągłego strachu przed komunizmem, więc kapitalizm będąc na drugim biegunie nie powinien autora tak przerażać.

  • darrowred ocenił(a) ten film na: 4

    pris Najprawdziwsza prawda. Ki pierun, nie wiem na czym miałaby polegać dobroć tego filmu. Film jest za długi, zbyt fikuśny i prostacki, wypruty z emocji. Choć to ostatnie żadna wada. Ale gnijące brzoskwinie, lustra w lustrze, kapitalizm, Architekcie - litości. Tyle w nim głębi co humoru w "Turystach". Jeśli ktoś jest zainteresowany najlepszym momentem tego dzieła to chętnie mu podam, w którym momencie Abbę, śpiewa Portishead. Od, do - reszta na podglądzie, albo w ogóle wyłączyć telewizor. Porównanie z Kubrick`iem jest w ogóle z d-y bo po drugie tamten wiedział po co kręci poszczególne sceny i widz widział, że on wie, a po pierwsze na gwóźdź robić dziś filmy "jak Kubrick" w ogóle? Człowiek to bydle, kapitalizm jest tegoż bydlęcia zagrodą, jakby ktoś chciał się tak ważkich rzeczy dowiedzieć i popatrzeć na ładne przecież obrazki - polecam.

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    pris Zgadzam się Z Twoimi wnioskami, ale i tak za wysoko oceniłaś ten film (obawa przed - pożal się Boże - intelektualistami z FW?). I masz rację pisząc o jego anachroniczności; wiernym to można być wobec Dostojewskiego czy Sienkiewicza, Ballard to jednak literatura wagonowa.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    Krzypur Co do Ballarda to bym się nie zgodziła że to literatura wagonowa, jeśli dobrze rozumiem o co Ci chodzi. Możesz się zgodzić lub nie, ale osoba Ballarda i jego twórczość dla wielu ma status kultowy i w sumie w swojej dziedzinie to klasyk. A takie powieści jak Crash czy Imperium słońca są ważną częścią brytyjskiej literatury. Twoje zdanie w moim odczuciu jest po prostu krzywdzące, niesprawiedliwe i przykre, ale to twoja opinia i nie krytykuję jej. Swego czasu dla mnie jego twórczość była, i w sumie dalej jest ważna.

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    Kultowa jest też Doda. Dla niektórych, ale jednak wolę inną muzykę.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    Krzypur Chciałam tylko napisać że w Wielkiej Brytanii jest to dla wielu postać kultowa i w sumie jest to klasyk współczesnej brytyjskiej literatury. I tyle. Sienkiewicz, czy Dostojewski nie każdemu musi się podobać, ale nie oznacza to że można sprowadzać ich twórczość do rangi literatury wagonowej, czy klozetowej.
    A porównanie z Dodą jednych bawi, innych nie. Ale każdy ma argumenty na miarę swojego intelektu.

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    Właśnie, intelektu.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    Krzypur Wątpliwej 'jakości', ale ciesz się chociaż takimi ochłapami.

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    Niestety, nie potrafię.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4

    Krzypur Nie jest mi z tego powodu przykro.

  • plone ocenił(a) ten film na: 6

    pris trafione w sedno, niemniej podoba mi sie w jego filmach wplatanie narkotyczno-psychodelicznego chaosu

  • Offi ocenił(a) ten film na: 7

    pris Ależ to nie jest li tylko bunt przeciw różnicy klas, krytyka kapitalizmu i tym podobne polityczno-społeczne truizmy. To pokazanie pewnych mechanizmów rządzących nie tylko życiem społecznym, ale nami w ogóle. Drabina społeczna to tylko tło, jeden z motywów. Toż mamy tu studium najbardziej prymitywnych ludzkich instynktów, które tylko w określonych warunkach wyłażą na światło dzienne, studium ignorancji, naszej skłonności do hedonizmu, zacierania granic miedzy dobrem a złem, stopniowego przekraczania granic etycznych i w końcu samego rozpadu, śmierci wręcz, na która jesteśmy skazani. Do tego tonie to wszystko w grotesce, satyrze i surrealizmie.
    I mi smakuje. Ktoś tu trafnie przywołał "Mechaniczną pomarańczę". Oczywiście to nie ta klasa, poetyka, nie ten wymiar mistrzostwa, ale wymowa w istocie zbliżona.
    Prostackie, banalne, mało odkrywcze? Dobra, już było, ale jakby tak sobie przebiec przez literaturę wszelkich wieków to wszystko w istocie już było, tylko forma się zmienia i sposób podania. A tu jest interesujący, skondensowany i wart uwagi. Ba, możliwość interpretacji na wiele sposobów świadczy tylko o tym, że da się uznać "High-Rise" za co najmniej film dobry.

  • Bokciu ocenił(a) ten film na: 7

    Offi Zgoda w każdym calu ,a przywołanie tutaj "Pomarańczy" jest bardzo trafne. Co do wypowiedzi założycielki tematu - no cóż...nie każdy lubi i szuka w kinie oryginalnej formy...

  • XIPE ocenił(a) ten film na: 5

    pris również uważam, że treść filmu jest niezbyt interesująca. moim zdaniem za dużo chciano tam powiedzieć naraz, przez co całość staje się to nie tylko nierealna i oderwana w zupełności od rzeczywistości, ale brak jej nawet jakiegoś sensu i logiki. Mam ochotę nawet stwierdzić, że momentami fabuła jest, że tak to ujmę, niezbyt mądra.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 5

    pris Fakt, film nie jest wybitny. Książkę czytałam, dawno temu, jeszcze wtedy nikt nawet nie planował przeniesienia powieści na ekran. Uwielbiam twórczość Ballarda, ale Wieżowiec (pod tym tytułem została wydana w Polsce) nie jest jego najlepszą powieścią. Miał lepsze, ciekawsze pod względem formy i przekazu. Wyspa, Fabryka bezkresnych snów, Kraksa, Kokainowe noce, Imperium słońca, Zatopiony świat i jego opowiadania, w Polsce ukazały się dwa zbiory, dosyć surrealistyczne, zresztą Wyspa również była nie z tej ziemi, a Fabryka bezkresnych snów miała w sobie piękno. To są powieści do realizacji. Wieżowiec jest powieścią bardzo filmową, ale jak się okazało również wyzwaniem, czego dowodem jest ten film. Miałam nadzieje że film jednak będzie sukcesem, z tego względu że może wzrosłoby zainteresowanie pisarzem, ale tak się nie stało.
    Powiem szczerze film mnie trochę zaskoczył, właściwie forma, obraz. To wszystko ma w sobie taki przepych i sztuczność, domyślam się że oprawa miała jakieś tam swoje znaczenie, ale w moim odczuciu Wieżowiec taki nie był. To powieść surowa, dokładna w opisach, ale był w tym pewien urok. Tu mamy szaleństwo, seks i przemoc. W książce też tak było, ale to wszystko było podane na chłodno, bez upiększeń, bez fajerwerków, tylko chłodny opis, całkowicie pozbawiony emocji. A w filmie dostajemy mnóstwo kolorków, światełek, szalony montaż i innych migających dupereli. Czułam się tym wszystkim przytłoczona. Fajnie i kolorowo, ale nie tak to sobie wyobrażałam, w moim odczuciu nie taki był Wieżowiec. Film jako film może jeszcze ujdzie, ale jestem mimo to rozczarowana tym dziełem.

  • chaos216 ocenił(a) ten film na: 4

    pris wszystko prawda film meczacy sceny pociete bohaterowie irytujacy i jednowymiarowi