Skakanie po głowach, beczka turlająca się przez odcinek 100 m po skałach zabija ok. 20 orków/goblinów, krasnoluda to nie ruszyło bo przez otwory w pękniętej beczce ruchem obrotowym ( dostał takiego speeda ) zabija kolejnych 20.. Smok się udał to fakt. Legolas i tauriel zabija ok. setki stworów...
Lepszą stroną filmu jest scena walki Gandalfa z sauronem..
Legolas niczym nie odbiegał od Wiedźmina, którego zagrał Żebrowski
Po tych dwoch częściach hobbita nie widać, że to wyszło z pod ręki PJ
Naciągane 7/10
Aaaa.. Tutaj pierwszoplanowy legolas i Tauriel rżną wszystko wpień i nie wiem czy spodoba się to młodszym fanom..
Zmarnowana kasa na zrobienie tych filmów może ta ostatnia część będzie coś warta, ale wątpie.
Ale przecież w LOTR Legolas tak samo rżnął wszystko i wszystkich.. Tak wychwalacie LOTR, a nie widzicie analogii.
Rżnął, ale przy świetnej muzyce i klimacie.. A to? Wogóle nie można odczuć czy bohaterowie do czegoś dążą czy nie.. We władcy wszystko było w napięciu, a tu nikomu włos z głowy nie spada.. no na koniec ktoś musiał dostać.
Dźwieki orków skopiowane z władcy naliczyłem przynajmniej 5 ryków,okrzyków.. Nawet dźwiek uruk haia gdy chciał ugryźć Legolasa w szyje
Po części się zgodzę, na pewno jest tutaj mniej realizmu, ale nie powiedziałbym, że brakuje napięcia. Mnie ten film bardzo emocjonował, chociaż parę scen bym zmienił. Z drugiej strony Hobbit to lżejsze dzieło Tolkiena i film dobrze to moim zdaniem akcentuje. Nie mówię, że jest arcydziełem, ale mam swoje lata (40-stka na karku), a jednak zrobił na mnie wrażenie. Chociaż to nie jest mój ulubiony gatunek. Nie jestem też jakimś wielkim fanem Tolkiena, ale czytałem Hobbita, LOTR, a także Silmarillion i każda z tych prac jest całkowicie inna. Trudno je porównywać.
W ostatnim Hobbicie aż za dużo włosów spadnie. Hobbit jak i WP to dzieła literackie o zupełnie innym klimacie i formie. Tak samo jest z filmami.
Muzyka jest kapitalna. Właśnie słucham. Orkiestracje na najwyższym poziomie. Sporo znakomitych motywów.Są jednak długie fragmenty kiedy muzyka pełni funkcje budowania tła i napięcia. Takie fragmenty też są potrzebne.
Klimat jest, ale inny niż w LOTR. Hobbit w końcu to baśń pisana przez Tolkiena dla młodszego odbiorcy. Musi to być też widać w filmie, czy tego chcemy czy nie - choć i tak PJ zrobił z niej dojrzalszą historię.
Co znaczy, że nie da się odczuć, że bohaterowie do czegoś dążą? Przecież o tej górze (celu wyprawy) gadają non stop. No proszę...
Nikomu włos z głowy nie spada - bo na tym etapie w książce też nikomu włos z głowy nie spada. Chcesz jeszcze większej ingerencji w oryginał?
Pisałem o tym wiele razy: sama historia jest bardziej atrakcyjna w LOTR bo Hobbit to baśń dla młodszego czytelnika i w konsekwencji również film jako historia musi być mniej atrakcyjny dla widza. Ale pewne rzeczy za które krytykuje się Hobbita można odnieść też do LOTRa - filmu.
Hobbit to za to "milsza" historia. Ksiażkę mozna czytac ciąglę do poduszki. Film oglądać tak samo. Z lotrem jest troche inaczej.
"sama historia jest bardziej atrakcyjna w LOTR bo Hobbit to baśń dla młodszego czytelnika i w konsekwencji również film jako historia musi być mniej atrakcyjny dla widza." - nom... szkoda tylko, ze PJ NA SILE PROBUJE zrobic marna podrobke LOTRa. Zarzeka sie ze film ma byc lzejszy bo jest bardziej basniowy a wciska mrok, groze i setki trupow. Bez sensu. Coraz bardziej zaczyna mnie irytowac to idealizowanie Hobbita... na sile wyciagacie minusy LOTRa tylko po to aby udowodnic ze Hobbit jest super choc nie jest. W LOTRze tez byly przegiecia - zdaje sobie z tego sprawe - ale nie taki syf i odmozdzajaca papka z jaka mamy mozliwosc sie spotkac w Hobbicie. O ile pierwsza czesc byla w miare dobra i znosna to druga jest bardzo srednia zeby nie powiedziec lipna.
Nigdy, nawet przed powstaniem Hobbita, nie odbierałem LOTRa jako ideał. Jest to film genialny w kategorii fantasy, ale obiektywnie nie jest perfekcyjny. Te przegięcia i brak realizmu widziałem od zawsze i od zawsze mnie irytowały.
W Hobbicie są jeszcze większe bo Hobbit jest tak naprawdę klasyczną baśnią, LOTR w zasadzie od tej konwencji odchodził, dlatego podobał się tak wielu dorosłym. No ale miał też słabe strony.
I kiedy widzę, że Hobbita krytykuje się za pewne rzeczy, a za te same rzeczy nie krytykuje się LOTRa, wręcz idealizuje, to dla mnie jest coś nie tak. A robi się tak tylko dlatego, że klimat tych dwóch filmów jest inny. A jest inny bo wynika to z pierwowzorów.
PJ nie mógł zrobić ani kopii LOTRa, czyli musiał zwiększyć baśniowość filmu, ani nie mógł/nie chciał zrobić wiernej kopii książki, bo dopiero by wyszła bajka, która do dziś puszczali by w niedziele rano o 10 z innymi bajkami Disneya zamiast filmu, który elektryzuje miliony ludzi.
"I kiedy widzę, że Hobbita krytykuje się za pewne rzeczy, a za te same rzeczy nie krytykuje się LOTRa, wręcz idealizuje, to dla mnie jest coś nie tak. A robi się tak tylko dlatego, że klimat tych dwóch filmów jest inny. A jest inny bo wynika to z pierwowzorów." - Aha... tylko ze klimat o ktorym tyle piszesz kolego jest inny ale JEDYNIE w ksiazkach. Filmy staja sie powoli klonami a jesli tego nie dostrzegasz to chyba czas najwyzszy sie obudzic :) Wiem co krytrkuje ale wiem tez co mi sie podoba w Hobbicie. Gdybym tylko jechal po filmie i nie dostrzegal jego walorow to dalbym max 4-5/10. Szkoda ze jako fan calkowicie ulegles papce, ktora serwuje Jackson i nie dostrzegasz ilosci glupot i nonsensow na ekranie, bez wzgedu na to czy sie patrzy czy nie na Hobbita przez pryzmat LOTRa.
Pozdro.
Kolego obiektywnie rzecz biorąc w kategori FILM a nie kategorii fantasy film LOTR zdobył kilkanaście Oskarów I miriadę innych nagród. Pozdrawiam
Hobbit jest inny niż LOTR w samej formie literackiej i film powinien jakoś to oddawać, nie sądzisz?
Szczerze mówiąc to mnie nigdy zmiany w tonie czy w szczegółach nie przeszkadzały jesli były dobre. Faktycznie przesadzili z Legolasem. Wyciął ze 100 orków a to przecież żadna wielka bitwa nie była. Pod Helmowym Jarem przegrał z Gimlim a jeśli dobrze pamietam to tam gdzie było 10 tysięcy Uruk Hai ubił jedynie około 30-stu...
dokładnie pamiętam jak zliczali.. A tutaj żadnej konkretnej bitwy w filmie nie było.. praktycznie w każdej scenie w której były orki on już wparowywał z łukiem.. i naprawdę te ścinanie głów było kiepskie.. np. gdy ork z łódki się wybił ku wieży.. dużo by opowiadać ;)
A to zliczanie żenujące było tak w ogóle. Tak jakby zabijanie było konkursem na lekcjach wfu. To tak a propos idealizowania LOTRa.
Zauważyłem, że ocenę 7 dałeś PS, tak samo jak "Kevinowi w Nowym Jorku". Dla mnie to jest wielka przesada, w którym miejscu "Kevin" umywa się do Hobbita? Jak widzisz - ile ludzi, tyle opinii.
No... a ty dales 10 Powrotowi do przyszlosci...
Hello... w swoim gatunku te filmy to klasyka. Jesli mialbym oceniac filmy roznych gatunkow wrzucajac je do jednego worka to jakiekolwiek ocenianie traci w tym momencie sens... wiec zastanow sie zanim cokolwiek napiszesz na drugi raz...
Bo "Powrót do przyszłości" w swoim gatunku jest arcydziełem, tak samo jak LOTR czy "Ojciec chrzestny" albo "Gwiezdne wojny: Nowa nadzieja" - oczywiście w swoich gatunkach. A "Kevin" (którakolwiek część) to podrzędna komedyjka - w swoim gatunku. "Klasyka" nie oznacza sama w sobie wartości, a co dopiero czegoś więcej. Poza tym "Kevin" nie jest żadną klasyką komedii. Klasyki to filmy Chaplina (choć to może nie najlepszy przykład), Flip i Flap lub np. "Pół żartem, pół serio". No chyba że klasyką nazywasz wszystkie filmy sprzed "iluś" lat, ale ja mam zupełnie inną definicję "klasyki" - to musi być coś więcej, niezależnie od daty premiery.
Powrot do przyszlosci to klasyka ale arcydzielem nie jest bo troche mu brakuje do tego miana... ale to Twoj gust a o gustach sie nie dyskutuje.
Te swoje wynurzenia co jest klasyka wg Ciebie a co nie jest zachowaj dla siebie. Rozmowa dotyczy czegos innego. A na marginesie... Kevin to kino familijne a nie komedia... a poza tym nawiazywanie do ocen jakie ktos dal danemu filmowi i krytka tych ocen swiadcza tylko i wylacznie o braku argumentacji.
Co innego gusta, a co innego aparat pojęciowy. Gusta możemy mieć różne, ale pojęcie "klasyki" nie oznacza "to, co stare" - jak sugerujesz. Zawiera natomiast określenie najważniejszych dzieł w danym gatunku (ważnych z różnych względów). To nie tylko dotyczy filmów, zapraszam do słownika.
Odnosząc się do "Kevina" - nie jest to klasyk w żadnym gatunku, bo nigdy nie był ważnym filmem biorąc pod uwagę historię kinematografii. Co innego np. LOTR czy "Odyseja kosmiczna".
Nawiązałem do Twojej oceny filmów, bo mnie to zdziwiło, nic ponadto.
Gadasz z sensem tylko strzelasz sobie w stope praktycznie w kazdym zdaniu.
Gust a aparat pojeciowy to dwie rozne rzeczy - z tym sie zgodze.
Reszta Twojej wypowiedzi to juz belkot.
Po pierwsze ja w ogole nie sugerowalem ze klasyka to filmy stare. To Ty wyskoczyles z Chaplinem i Flipem i Flapem jako klasykami gatunku jakim jest komedia, nie ja (choc te filmy to faktycznie klasyka). Nigdzie tez nie napisalem, ze kalsyka to wylacznie stare filmy. To co piszesz, ze klasyka to okreslenie najwazniejszych dziel w danym gatunku mialoby sens gdyby nie fakt, ze o wyborze takiego dziela i umieszczeniu go w tym kanonie (bo spelnia teoretycznie zalozenia klasyki), decyduje tak naprawde swiat filmu tj akademie filmowe, krytycy, recenzenci - nie widownia jak czy Ty. A wiec to co my uwazamy za klasyczne nie musi byc uznawane za klasyke przez owe instytucje i osoby... przykladem klasyki w danym gatunku uznanym przez filmowcow z calego swiata jest Milczenie owiec jeden z najlepszych thrillerow w historii, przy czym wielu fanow uznaje ten film rowniez za klasyczny. Natomiast przykladem filmu klasycznego jesli chodzi o zdanie widowni w gatunku thriller jest genialne Siedem, ktore pomimo ze zawiera skladniki mogace byc spokojnie wyznacznikami klasyki w samym sobie jest krytykowane i odrzucone przez swiat filmu. Poczytaj na roznych forach tematycznych, nie na filmwebie. To co dla jednych jest klasyka w pojeciu czysto teoretycznym bo zawiera pewne elementy decydujace o tym o co jest a co nie jest klasyczne nie przeklada sie czasami na zdanie ogolu widowni - zapamietaj to sobie kolego :)
Odnoszac sie do tego co napisales o Kevinie - bez watpienia jest to klasyka kina familijnego, a nie jak ciagle piszesz komedii, ktore rozwinelo sie na przelomie lat 80 i 90. Poza tym mimo, iz film nie jest arcydzielem jest uznany za klasyke tego gatunku nie tylko przez publicznosc ale i filmowcow a Chris Columbus uznany zostal za ojca tego kina przez filmowcow. To co Ty sadzisz o tym filmie nic nie znaczy bo film pomimo wielu nosnsensow i naiwnosci jest kochany przez klika pokolen. To ze nie dostal zadnej smiesznej nagrody akademii to zabieg czysto marketingowy. Bo jak film familijny mogly konkurowac w wyscigu o Oscary chociazby. Poza tym trzeba wziasc pod uwage ze kino familjne samo w sobie jest kinem czysto rozrywkowym, z reszta Powrot do przyszlosci tak samo choc w moim odczuciu zawiera elementy mogace bardziej przemawiac za tym ze jest klasyka niz Hobbit. Filmem w tym gatunku, ktory mozna uznac za klasyke w kionie si-fi jest Blade Runner czy Piaty element. Wez tez pod uwage ze Powrot do przyszlosci nie jest kinem czysto fantastyczno naukowym lecz tworem wymyslonym na potrzeby rozrywki - komedia/ si-fi/ przygodowy. Tak naprawde to nie miesci sie w zadnym z tych gatunkow i nie mozna go jednoznacznie przsypisac do zadnego z nich. To ze zyskal miano klasyki to sprawa wylacznie widowni bo ja np wychowalem sie na tych filmach i pomimo ze film jest genialny jak na tamte czasy to nie jest i nigdy nie bedzie dla mnie arcydzielem gatunku.
Odnosnie oceniania i kalsyki juz na marginesie. Uwazam ze Hobbit wpisze sie do klasyki kinematografii ale tylko i wylacznie przez to ze jedzie na fali popularnosci LOTRa i idelanie wpisuje sie pod katem tematycznym do gatunku fantasy- przygoda. Jako fan ksiazek i wczesniejszych filmow PJa doceniam wklad wlozony w prace itd ale jest to genailny przyklad filmu bedacego odpowiednikiem Kevina. Nic nie wnosi do kinematografii ale juz jest uznawany za klasyke...
Reasumujac - to co Ty uwazasz i ja za klasyke to tylko i wylacznie rzecz gustu kolego wlasnie - chyba ze oceniajac filmy bedziemy kierowac sie sztywnymi ramami i podejsciem ustalonym przez swiatowe akademie i grono filmowcow :)
Pozdro i bez urazy - pomimo roznych zdan to milo sie gadalo :)
oceni różnych filmów nie mają się do siebie. Każdy film ocenia się osobno według innej skali.
Mnie się też nie podoba kilka rzeczy w PS, ale ogólnie oceniam film bardzo pozytywnie. Nie podoba mi się głównie brak realizmu w scenie z beczkami, podobnie przy konfrontacji krasnoludów ze Smaugiem i dziwne "wyjęcie" PS z akcji, tzn. film nie ma takiego rozpoczęcia i zakończenia jak wszystkie pozostałe (tzn. LOTR i NP). To ostatnie nie raziło mnie jakoś szczególnie samo w sobie, ale ta forma nie pasuje do reszty i bardzo mnie to zdziwiło. Natomiast nie są to dla mnie tak istotne wady, aby zdyskredytować cały film. Podobnie było w NP - zmieniłbym choćby scenę zabicia Króla Goblinów czy też rajd na "rusztowaniu", ale z drugiej strony jest tyle ciekawych rzeczy, że nie oceniam wad tak ostro. Nikt nie jest idealny, ot co.
Gdy Hobbit był dopiero w zapowiedziach zastanawiałem się w jaką stronę pójdzie ekipa PJ. Czy postanowi nagiąć całość do LOTR czy jednak te filmy będą lżejsze i właśnie bardziej baśniowe. Wiemy dzisiaj, że wybrano tę drugą opcję, choć nie do końca - powiedzmy, że jest to coś pośrodku. To dlatego te filmy są mniej realistyczne i w pewnych miejscach przesadzone. To się nazywa konwencja, to ona określa charakter dzieła i trzeba to brać pod uwagę przy ocenie filmu.
PJ mówił już w wywiadach, że nie zrobi drugiego LOTRa. To byłoby bez sensu z 2 powodów.
1) Nie ma sensu robić mrocznego filmu na podstawie książki dla 10 latków. Nie takie było zamierzenie Tolkiena
2) Nie ma sensu robić mrocznego filmu ala LOTR w momencie kiedy w LOTR mamy wojnę totalną, a przez większą część Hobbita Sauron dopiero nabiera sił i o żadnej wojnie globalnej nie może być mowy. Trzeba budować napięcie stopniowo, gdzie kulminacją jest Powrót Króla
Ale trzeba tutaj powiedzieć, że PJ nie zrobił też do końca lekkiego filmu. Druga część to pokazuje dobitnie, że próbował wypośrodkować, i z jednej strony oddać lżejszy klimat książki, z drugiej, zrobić z Hobbita prequel do LOTRa. Ale ta większa baśniowość jest zdecydowanie zamierzona i wynika z książkowego oryginału, a nie jest tak, że nagle PJ nie potrafi zrobić drugiego LOTRa. Potrafi, tylko jaki byłby sens w robieniu klona LOTRa?
Ja mam podobne odczucia. Tyle, że wiele osób spodziewało się drugiego LOTRa, zresztą trochę im się nie dziwę, bo jest ten sam świat, ci sami bohaterowie, więc chcieli spójności w formie. Reżyser wybrać inną drogę i z tego wynika wiele negatywnych opinii.
Oczywiście. Pisałem to już w zeszłym roku. 3/4 negatywnych opinii dot. Unexpected Journey wynikało własnie z tego, że ludzie, świadomie lub podświadomie spodziewali się drugiego LOTRa. Zwłaszcza, że większość z nich nie czytała książek, więc dla nich był to szok.
Problem w tym, że PJ mógł dać mniej elementów komicznych, ale nie mógł za bardzo zmienić samej historii. A ta nigdy nie dorówna LOTRowi z oczywistych względów. Cokolwiek więc by nie robił i tak Hobbit nie podobałby się tak jak LOTR.
Większość ludzi nie rozumie moim zdaniem formy, z którą ma do czynienia. Nie tylko biorąc pod uwagę film, również w innych sztukach. To niestety wynika z braku wiedzy i poziomu większości, nad czym ubolewam. Będąc kiedyś w teatrze też usłyszałem komentarze w stylu "jakie to wszystko mało realistyczne" i to wcale niekoniecznie tylko od młodszej części widowni. Ręce opadają.
Baśń - formę pierwowzoru literackiego. Moim zdaniem filmowcy chcieli zachować tę formę w jakimś stopniu i stąd "kwiatki" na ekranie. Oczywiście też uważam, że trochę przesadzili. Jeśli było inaczej to minus dla nich, ale ja tego tak nie odbieram. Czyli innymi słowy - większość wad ekranizacji (czy też adaptacji) to zamierzony efekt.
Uwierz mi ze gdyby filmowcy trzymaliby sie formy ksiazki Hobbit jako basni i byli jej wierni to film tylko zyskalby na tym. Nowe watki i udziwnienia dodalyby smaku w przypadku watkow spoza ksiazki Hobbit ale ktore zaczerpnieto z Niedokonczonych opowiesci jak np Biala Rada, postac Radagasta, Dol Guldur. Tutaj tworcy maja pole do popisu i niech czaruja na ekranie widzow do woli. Ale jesli tworcy chca zadowolic producentow, by film zarobili miliardy dolcow i z genialengo matrialu zrobic film nastawiony wylacznie na akcje... no to sorry. Pozostajac jeszcze przy akcji? No wlasnie - akcja... jedynymi scenami akcji w Hobbicie byly 3 sceny - jaskinia goblinow, walka z pajakami i Bitwa Pieciu Armii. Gdyby tresc ksiazki tworcy wzieli za priorytet to ten film mogby byc nawet lepszym filmem niz Wladca. W kazdej czesci rozwinac te watki, dodac im smaku, Bitwe Pieciu Armii zrobic z mega przepychem by pokonla nawet Bitwe na Polach Pellenoru z LOTRa. Wtedy byloby super. Dopoki PJ i reszta trzymaja sie ksiazki jest super. Gdy tylko zaczyna dodawac od siebie glupoty jak scena Smok vs Karsnoludy w Pustkowiu Smauga robi sie dennie i smiesznie. Jesli tak ma wygladac akcja to sorry... popcornozercy owszem - beda zadowoleni. I o to chyba chodzi.
Hobbit podobnie jak LOTR (przy czym LOTRowi jest o wiele blizej do ekranizacji) nie jest i ngdy nie bedzie ekranizacja prozy Tolkiena. Jest adaptacja, w dodatku luzna. Wiedzialem o tym juz po trailerach do obu filmow z serii Hobbit. Co gorsza on jest kinem czysto rozrywkowym a mogl byc wspanialym dodatkiem do Wladcy. Kocham PJ za to ze umie dodac finezji ksiazce ale zmainy z jakimi spotkalem sie na senasach obu czesci jest przesada. I to gruba w moim odczuciu.
A nie przyszło Ci do głowy, że Hobbit jest po prostu słabszym jaklościowo filmem? Nie masz patent na prawdę. A prawda może być taka że nie spodziewali się drugiego LOTR-a tylko dobrego filmu I się zawiedli.
Ocena jakościowa zależy od przyjętej formy i konwencji dzieła. Przymierzając do LOTRA - zgadzam się z wieloma zarzutami. Tylko filmowy "Hobbit" to zupełnie inna forma i biorąc to pod uwagę, większość wad znika.
Jesli dalej wierzysz w bajki opowiadane przez PJa to gratuluje... gada co innego i robi tez co innego. Jeszcze niedawno mowil ze BPA przebije rozmachem i jakoscia bitwe na Polach Pellenoru.
Wierzcie dalej ze JACKSON robi filmy pod mlodego widza. Mhmmm...
Zaczyna mnie śmieszyć tłumaczenie "przecież to fantasy". Jak bohaterowie będą latać strzelając gazem z dupy to też będziecie tak tłumaczyć? Kocham fantasy, bo pozwala totalnie uwolnić wyobraźnię, ale ludzie, nie można zapominać o podstawowych prawach fizyki, bo ich nieprzestrzeganie staje się groteskowe i tłumaczenia "bo to fantasy" są nie na miejscu.
Odnośnie dyskusji w tym temacie, przypomniała mi się jedna z ostatnich scen Drużyny Pierścienia, Boromir walczący z Uruk-hai. Mamy heroicznego bohatera który pokonuje większą ilość wrogów, jednak czuć w tej scenie realizm, walka jest w miarę wyrównana (bo iluż przeciwników można wycinać nie tracąc sił?), czuć, że Boromir tak naprawdę nie wierzy w wygraną. I nie mówcie, że przecież Boromir zginął w książce, chodzi mi po prostu o sam klimat sceny.
Z drugiej strony mamy Legolasa, czy chociażby Tauriel bez śladu zmęczenia, potu, brudu koszących orków jak by były specjalnie nadstawiającymi się celami. Skakanie po głowach krasnoludów na rwącej rzece, taranowanie beczką kilkunastu przeciwników i inne tego typu bzdury nie służą dobrze fimowi, bo mimo że jest to fantastyka, to jakieś granice muszą być. Ja nie wiem, kto może się takimi nonsensami ekscytować. Cała ta akcja na rzece to jedna wielka gra komputerowa, i jeśli chodzi o CGI i o reżyserię tej sceny. Wygląda to, jakby Legolas każde swoje działanie miał zaplanowane na dwie sekundy wcześniej i znał doskonale położenie wrogów. Nie czyni to z ekranizacji Hobbita ani baśniowej bajki dla dzieci, ani surowego fantasy w stylu Władcy Pierścieni. Ja nie wiem, co Piter chciał osiągnąć takimi durnowato - gimbazjalnymi zabiegami.
Ta scena z Bomburem i beczką mnie rozśmieszyła, ale racja była trochę przesadzona. Tylko zwróć uwagę, że Legolas tak samo zabijał Uruk-hai, orków czy nawet słonia w LOTR. I jakoś do tego się nie przyczepiasz.
Zgadzam się, scena z Mumakilem jest przesadzona. Jeśli chodzi o zabijanie Uruk-hai w Drużynie, nie był takim badassem, w dodatku pomagał mu Gimli czy Aragorn. W Hobbicie sam wycina dziesiątki orków, skacząc po tej wspomnianej rzece. Nie czuć kompletnie zagrożenia ze strony orków. Cała scena polega jedynie na efektownym (i paradoksalnie żenującym) zabijaniu kolejnych wrogów.
Przepraszam bardzo, ale się mylisz. Po pierwsze Legolas nie był sam tylko z tą elfką. Po drugie chciałem przypomnieć, że w Bitwie o Helmowy Jar Legolas zjeżdżał ze schodów na czymś metalowym zabijając przy tym dziesiątki przeciwników, a później ta metalowa część wbiła się w gardło jednego z Uruk-hai, albo dziesiątkował wiki. To jest realistyczne. W dodatku orków interesowały tylko krasnoludy, dlatego nie zwracały uwagi na Legolasa i Tauriel.
Kolego a teraz się zastanów, popatrz na wszystko z boku, jeszcze raz obejrzyj LOTRa np 2 Wieze I Pustkowie. Nie ma wielkiej tajemnicy gdzie I ktory film jest lepszy.
A ty przeczytaj wszystkie moje posty i Stridera i zastanów się czy jest to dyskusja na temat : który film jest lepszy. Otóż tutaj nie o to chodzi. Napisałem tylko, że w LOTRZe także były podobne przesadzone sceny jak w Pustkowiu. W dodatku mnie one nie gorszą, tak jak nie gorszy mnie duch Saurona czy czarujący Gandalf. I nadal uważam, że LOTR jest o wiele lepszy. Chociaż Pustkowie trzyma poziom. Pozostaję nam czekać na część trzecią.