Hobbit: Pustkowie Smauga

The Hobbit: The Desolation of Smaug
2013
7,6 329 tys. ocen
7,6 10 1 328989
6,4 51 krytyków
Hobbit: Pustkowie Smauga
powrót do forum filmu Hobbit: Pustkowie Smauga

Martin Freeman

ocenił(a) film na 6

Moim zdaniem jest idealnym Bilbo i nie potrafię zrozumieć dlaczego Jackson tak bardzo okroił mu
rolę. I to w dodatku na rzecz głupiej bieganiny i strzelania z łuku. Myślę, że spokojnie można by
oprzeć scenariusz na tej postaci i na jej przemianie (tak jak jest w książce) i wtedy wyszłedłby
genialny film.

ocenił(a) film na 5
zuza_k

Całkowicie się zgadzam! Tego właśnie najbardziej brakowało mi w filmie - nie samego Bilba (choć to główny bohater i powinno go być ZDECYDOWANIE więcej), ale w ogóle jakiś głębszych relacji między postaciami. W pierwszej części Hobbita wyglądało to znacznie lepiej, relacje w grupie krasnoludów i ich nastawienie do Bilba było świetnie pokazane, wraz z fabułą postacie "ewoluowały", zmieniały się one i ich nastawienie. Tutaj postacie były papierowe, nie czułam żeby w tej grupie była jakakolwiek więź. Ten sam zarzut mam do tej elficko-krasnoludzkiej parki. Nie przeszkadza mi sama dziwna mieszanka, ale pojawił się krasnolud, posiedziała przy jego klatce oglądając jakiś kamień, trochę pogadała, a później biegnie mu na ratunek, przeciwstawiając się władcy i nie mając w tym w sumie żadnego interesu... Serio? To jest niedorzeczne. W pierwszym filmie był zachowany dobry balans pomiędzy akcją, pokazywaniem widoczków, a rozwijaniem postaci - ich rozmowami, przedstawianiem ich charakteru. Teraz zupełnie tego zabrakło.

ocenił(a) film na 6
Silencium

Dokładnie. Wątek miłosny był wciśnięty na siłę, zupełnie nie wiem po co. Nie chodziło chyba o zapełnienie 3h filmu, bo inne, moim zdaniem ważniejsze rzeczy zostały wycięte (Beorn, Mroczna puszcza)

ocenił(a) film na 5
zuza_k

Nie czytałam książki, więc nie jestem w stanie ocenić które miejsca/postacie są ważniejsze dla fabuły, ale jeśli nie bohaterowie poboczni to przynajmniej główni, a zwłaszcza ten jeden konkretny powinni mieć dość ekranowego czasu, żeby widz mógł się wczuć w ich sytuację, obserwować, jak się zmieniają i poczuć, jakie w danej grupie panują relacje. W tej części były dwie sceny, które mogłyby stać się pretekstem do ich ukazania - ten ranny krasnolud, a później "obsesja" Thorina na punkcie kryształu, ale obie prezentują się słabo. Krasnoludy generalnie mają, za przeproszeniem, w zadzie swojego towarzysza, owszem, zostaje z nim jego brat i dwóch innych, ale brak w tym jakichkolwiek emocji, jakiejś głębi. Sceny w LoTRze budziły emocje, chwytały za serce, tutaj jest emocjonalna pustka i piętrzące się absurdy :P.