Podoba mi się w jaki sposób Tauriela zwraca się do Legolasa. Od razu zobaczyłem Gandalfa pod zachodnimi drzwiami Morii. Fajny ukłon do fanów
Drużyny pierścienia. To chyba obok marchewki najciekawsze nawiązanie do starej trylogii.
A dla mnie to debilizm poziom hard.
Tell me, mellon to jak Cześć, nazywam się Ania, lubię książki, i I'm from Puławy, do you know?
Też mi to przeskakiwanie z języka na język nie podoba się. Było w LOTR, jest i tutaj i ani w LOTR ani w Hobbicie mi się to nie podoba.
ALE
Każdy kto włada więcej niż jednym językiem na poziomie native'a lub bliskim tego poziomu i posługuje się dwoma językami codziennie potwierdzi, że tak zwany "code switching" jest czymś naturalnym i częstym, bo mózg tak działa, że czasami szybciej przychodzą nam do głowy słowa w tym drugim języku.
Mi code switching zdarzał się nie raz i nie był czymś wymuszonym na zasadzie, patrz jak dobrze znam obcy języki i ile znam słówek. Po prostu tak (dziwnie) czasem działa mózg.
W zasadzie niechcący zobrazowałem to o czym pisałem. Najpierw przyszło mi do głowy wyrażenie code switching a nie polski ekwiwalent.
Może i masz rację, ale mam wrażenie, że scenarzyści o żadnym "code switchingu" nie myśleli pisząc ten dialog. Wstawili, bo pomyśleli, że tak będzie fajnie i widzowie ucieszą się, że wiedzą co to słowo znaczy ;)
Z pewnością nie o to im chodziło:)) Ale paradoksalnie ta scena jest bardziej realistyczna niż jakakolwiek inna w filmie, choć wielu może sobie z tego nie zdawać sprawy...:)
Mnie akurat w rozmowach Tauriel z Legolasem przeszkadza drewnianość ich obojga.
W Hobbicie cedzą te elfickie kwestie jak roboty. We Władcy jakoś dużo płynniej to aktorom wychodziło, zarówno Aragornowi, Arwenie jak i Legolasowi. Tutaj było trochę sztywno, nie wydaje Ci się?
Zgadzam się, że powinni popracować nad płynnością. Ale niestety Arwen i Elronda w LOTR momentami (nie zawsze) też tak odbierałem.
W scenach w slow motion (Arwena oświetlonej jasnym blaskiem, kiedy ukazuje się rannemu Frodo i analogiczna scena Elroda) aktorzy musieli mówić znacznie wolniej i tam faktycznie dość śmiesznie to wygląda.
Z Elrondem mam inny problem, po prostu zawsze kiedy kończy kwestie ja automatycznie dodaję sobie w głowie "Mr Anderson." ;)
Mnie też coś w tym momencie nie zagrało. Nie pamiętam czy to było w trakcie dialogu po angielsku, czy w drewnianej wersji elfickiego w wykonaniu Tauriel i Legolasa, w każdym razie to było bardzo awkward, mellon.