Też dorzucę swoje 3 grosze do pojawiających się tu wrażeń z filmu, bo miałem okazję być na
przedpremierze 17.12 w IMAXIE.
Ogólnie jak widać po ocenie, film moim zdaniem lepszy niż jedynka.
Fabuła to jakieś 50 stron książki... ale to nie szkodzi, bo dodatki w większości fajnie się ogląda.
Efekty znaaaacznie lepsze niż w jedynce... ale to chyba dzięki imaxowi i tamtym okularom.
Wybiorę się 2 raz na premierę gdzie indziej i ocenię "na trzeźwo" .
Muzyka... hmmm... wcale niezapadła mi w pamięć... wnioskuję, ze to nie najlepiej... tu jedynka
górą.
Trailery dały mylny obraz... Smaug wygląda wprost genialnie, a scena ucieczki w beczkach
też niczego sobie, niepotrzebnie hejtowałem te elementy po trailerze.
Humor wreszcie na poziomie w miarę, nie jak w jedynce i bardziej ograniczony... atmosfera
wcale nie jest jakaś szczególnie mroczniejsza, pojawiło się mnóstwo nowych wątków i żaden
nie został dociągnięty do końca... to nie jest film jak Dwie Wieże, który mimo, ze był łącznikiem
zaczynał i kończył w sobie pewne wątki dając wrażenie spójnej całości...Pustkowie Smauga
natomiast jest zupełnie inne w tej kwestii.
W jedynce były nudne momenty bo brakowało akcji... tutaj mimo, ze film jest krótszy znacznie
od 1 to czułem nudę.... przesytem akcji :D
tutaj non stop ktoś skacze, ślizga się, sipie mieczem, strzały latają a to co wyczynia Legolas
przechodzi ludzkie pojęcie... oglądało się jego wyczyny z pewnością super... ale przegieli... i
to mocno... elf jest lepszy niż jakiś ninja, Flesh czy Superman razem wzięci o.O
SPOILER
przez 5 minut Legolas biega po głowach krasnali, skacze, lawiruje... tańczy ?... podczas gdy
kraśki płyną w rwącej wodzie w beczkach... elf strzela przy tym bezbłędnie z łuku i używa
przy tym ostrzy tak, że nie da się zauważyć kiedy zmienia broń...
największe przegięcie to scena gdy Bombur w skaczacej beczce zabija jakieś 30 orków, aby
później zmienić się w beczkowego transformersa... mało śmieszne :| i dość dziecinne
KONIEC SPOJLERA
dochodzi tu wprost BEZNADZIEJNY wątek miłosnego trójkąta... głośno o nim, więc pewnie
wiecie o kim mówię... w każdym razie, jest poprowadzony jak na razie na poziomie mody na
sukces
plusy to fakt, że wreszcie widzimy Gandalfa czarującego, Smaug, Lokacje jak Dol Guldur robią
wrażenie, lepsze efekty, duuuużo naprawdę masę akcji i ciekawe wstawki ze scenariusza
spoza książki, postać Barda bardzo na plus i cały jego wątek mi się podobal, Beorn (szkoda, że
tak krótko)
minusy to muzyka, kilka błędów, nieudolny wątek miłosny, słaby efekt robi Erebor, za dużo
Legolasa, SPOILER bezsensowny moim zdaniem wątek z walką w Ereborze ze Smaugiem
(książkowa wersja z ukrytym Bilbem podobała mi się bardziej) KONIEC SPOILERA
fakt, że tego filmu nie da się łyknąć samego... w przeciewieństwie do Dwóch Wież
ogólnie bardzo spoko, ale pewnie po 2 seansie zmienię na 7 bo dodatki, celebryci i darmowa
wyżerka (i samo kino) na przedpremierze poprawiły mój nastrój :D
aha... chwale Berona wizualnie, bo scena z nim totalnie zepsuta.... do plusów jeszcze odmienny obraz elfów i ofc. Evangeline :3
pełno paradoksów w mojej wypowiedzi... ale film pozostawia właśnie taki obraz... ciężko, naprawdę ciężko go ocenić o.O niby w porządku, a jednak ma się przeświadczenie, ze to nie to... i że wieeele zabrakło kosztem idiotycznych dłużyzn (jak wspomniana akcja ze Smaugiem czy wątek miłosny)
Beorn wyglądał jak wilkołak z filmów klasy B... Strasznie go zepsuli, jak i również cały wątek z nim.
Dziwne ze muzyka ci sie nie podobala skoro po soundtracku ktory odsluchalem to sa 4 bardzo zapamietywalne melodje i bardzo dobrze skomponowane.
Feast of Starlight - bardzo klimatyczna
Girion Lord of Dale - od 56:28 genialne
Beyond the forest - od 1:48:17 genialne nie mow !!!
tak ze dziwne ze nie podobaja ci sie te motywy !
powinienem sprostować
nie pamietam totalnie muzyki :)
nie watpie, ze jak zawsze byla super... ale z przesytu akcji i wizualizacji... jakos mi umknela... no i nie bylo tut takiego Misty mountains tylko po napisach Eddie swoim glosikiem probuje cos zwojowac... w 1 czulem ta muzyke na kazdym kroku... ale byc moze na 2 seansie bedzie lepiej :D
czyli nie jestes mi w stanie przesluchac utworow ktore ci podalem i powiedziec mi czy one wogole sa w filmie czy nie ?.Hmmm ok spoko dzieki ;].Widac nie przykuwasz duzej uwagi do muzyki heh.Ja w kinie odrazu wylapie te utowry bo sa przepiekne ;].Za tydzien.
http://www.youtube.com/watch?v=LuHjCAmo3aY
Feast of Starlight - bardzo klimatyczna
Girion Lord of Dale - od 56:28 genialne
Beyond the forest - od 1:48:17 genialne nie mow !!!
muzyka jak zwykle super... z pewnością była... po prostu nie wiem co się stało, ale zupełnie nie wpadła mi w ucho podczas filmu
Nie oszukujmy się - muzyka w dwójce znacząco odbiegała od tej z poprzedniej części. Brak tutaj takiego 'My Dear Frodo', 'An Ancient Enemy', czy choćby 'Under Hill'.
Jest dobra, ale niezapamiętywalna.
Jak dla mnie funkcje powyższych utworów pełnią: "Wilderland", "A Spell of Concealment", "My Armor is Iron".
no ok to nie minus.... ale w jedynce byla lepsza.... brakowalo mi takiego glownego motywu jak Misty mountains
Dla mnie muzyka ma naprawdę wysokiej jakości orkiestracje, ale rzeczywiście długimi fragmentami ma funkcję budowania tła i funkcję towarzyszącą, a nie wychodzenia przed szereg, więc nie dziwie się, że tak ją odebrałeś.
i nie wiem czemu nie było tłumaczenia języka orków czy elfów... trzeba było się domyślać co mówią w swoich językach... możliwe, że ejszcze nie przetłumaczyli na przedpremierę
i razi niekonsekwencja...np. orki mówią do siebie raz tak, a raz w wspólnej mowie... to samo elfy i krasnoludy :|
Z tym brakiem tłumaczenia to mnie nieźle zaskoczyłeś, żenująca wpadka dystrybutora.
Warszawa Sadyba
część była tłumaczona, część nie... szczególnie w momentach zawieruchy, gdy dużo się działo i orki\elfy krzyczały pojedyńcze zdania (wtedy brakowało napisów i trzeba bylo się domyślać co powiedzieli)... albo gdy Legolas wydawał rozkazy elfom
Przepraszam bardzo, przeczytałem cały wątek i było spoko, ale zobaczyłem Twoje oceny i....jak można tak samo ocenić 'Abraham Lincoln...z Hobbitem na równi'....mimo, że każdy ma inny gust - sory ale zwątpiłem w Ciebie ^^
Kurcze, to już nie pierwszy taki wpis widzę na filmwebie. Uważam, że możliwe jest ocenianie filmów na taką samą ocenę, jeśli są bardzo różne. Do każdego filmu podchodzi się indywidualnie (inny gatunek, inny kraj produkcji itd.), nie oglądając się na wcześniejsze oceniane. Nie da się ustawić w jednym szeregu kilka filmów różniących się od siebie dosłownie wszystkim, a potem ocenianie od najlepszego do najgorszego. No po prostu się nie da, bo każdy film ma swoje lepsze i gorsze strony.
Ńie, żebym chciała tu kogoś zdenerwować, lub coś w tym stylu :) Mam pokoje zamiary :)
każdy ma inny ranking... ja dając 8 tym filmom ich nie porównuje, bo każdy należy do innego działu... tak jak nie porównałbym Króla Lwa do Skazanych na Shawshank mimo tych samych ocen o.O
przecież to oczywiste o.O
proponuje nie patrzec na oceny innych, bo niejednokrotnie na ocene wplywaja tez sentymenty, towarzystwo, okolicznosci. humor
a Lincoln mimo, ze glupawy podobal mi sie jako widowisko... nie nudzilem sie na tym filmie, ogladalem z bliskimi znajomymi i mielismy ubaw ... stad wysoka ocena
O ile pierwsza część zrobiła na mnie mega wrażenie, to po tej czuję... przesyt. Film (jakby nie patrzeć) genialny, jednak odbieganie od fabuły książki bardzo mnie drażniło.
zgdzam sie 100% tez widzialam w IMAXie 3D i dodatkowo w 48 klatkach (ale troszke dziwnie) co do watku milosnego to faktycznie mgli sobi darowac..... muzyka jak piszesz nie powala, ale efekty specjalne szczegolnie Smaug fantastyczne. Nie rozumien ludzi ktorzy narzekaja ze jednej ksiazki stworzono 3 filmu. Ale pamietajmy ze Hobbit byl przed WP a dodatki z WP i inne ksiazki rowniez nawiazuja do Hobbita i nie mozna o tym zapomniec