PJ świetnie kontynuuje wątki rozpoczęte w poprzedniej części i sukcesywnie podąża swoim szlakiem. Czerpie z twórczości Tolkiena m.in. przez wielu uważana za nieszczęsna, scena z postrzeleniem Kiliego strzałą Morgulu. Jest to wątek z książki "Powrót Króla", z tą różnicą,że tam strzałą został rażony Faramir i leczył go Aragorn, jednak nadal królewskim zielem, w którym lubują się świnie. Historia została nieco zmodyfikowana, przez co twórcy zaserwowali dużo więcej efekciarskiej i efektownej akcji niż np. błądzenia po Mrocznej Puszczy.
Ucierpiał na tym przede wszystkim wątek Beorna(który pojawia się jedynie na chwilę) oraz nieco wątek Dol Guldur(liczyłem na dłuższą walkę Gandalfa z Nekromantą i cokolwiek więcej powiedzianego o armii maszerującej na wojnę). Pojawił się za to wątek miłosny(który trwa za krótko aby cokolwiek o nim więcej powiedzieć) oraz Azog zostaje zastąpiony przez nowego antagonistę(syn Azoga, którego mylono z losowo wybranym orkiem z Hobbita - scena bitwy pod bramami Morii).
Wątek miłosny skutkuje nowymi "sojusznikami" kompanii - Legolasem i Tauriel, którzy wycinają orków aż miło. Słyszałem wiele narzekań na ich akrobację, ale nie widzę aby Legolas był bardziej sprawny niż podczas rozprawy z olifantami w "Powrocie Króla".
Nie czułem nawet naporu scen akcji, które są tak piętnowane przez niektórych widzów, film pod koniec się dłużył, owszem, ale nie była to wina rozwleczonej akcji. Jackson po prostu chciał dopiąć wszystko na ostatni guzik, aby wystartować w III części od odpowiedniego momentu, tak aby zabić smoka, pokazać Bitwę Pięciu Armii i jeszcze zaprowadzić niziołka do domu.
No i wreszcie Smaug, szczytowe osiągnięcie efektów specjalnych w dziedzinie robienia smoków. Jest to jak na razie najlepszy ziejący ogniem jaszczur, jaki był na ekranach. Duża w tym zasługa Benedicta, który hipnotyzował swoim głosem i mroził krew w żyłach krasnoludów,Bilba i w moich własnych.
Podsumowując:
Plusy:
-zwiększenie akcji i akrobacji(beczkowy spływ najlepszą sceną akcji w tym roku)
-pojawienie się pierwszych oznak przemiany Bilba(zabicie potwora w Mrocznym Lesie)
-świetnie zarysowana lokacja Lake Town(nawet podobała mi się rozgrywka na linii Bard-Władca)
- wizyta Gandalfa i Radagasta w HighFells(czuć było nadejście grozy 9)
- starcie Gandalfa z Nekromantą(ukazanie się Saurona w swej prawdziwej postaci, nie jako niedopatrzenie czy niespójność z LOTRem, ale jako próba pokazania Gandalfowi, kto tak naprawdę się odradza)
-Bolg(zmiana antagonisty nie ma większego wpływu na akcję,ale podobały mi się sceny pokazujące relację ojca i synka, szczególnie spotkanie na moście w Dol Guldur)
-Smaug(gwiazda filmu, kradnie każdą scenę, przytłacza ogromem i hipnotyzuje)
-zakończenie(rwie się i przez wielu uważane z najgorsze z możliwych, dla mnie jest to zachęta do śledzenia newsów i czekania na premierę ostatniej części)
Minusy:
-Beorn(zbyt krótkie przedstawienie postaci, wierzę,że za rok się to zmieni)
-nieco bezpłciowa siedziba elfów i król Thranduil
-Dol Guldur(mogli przedłużyć walkę Gandalfa i powiedzieć coś więcej o wymarszu armii, najlepiej kto, gdzie i po co)
-nieco chaotyczna przemiana Thorina(chciwość pojawia się po prostu z dupy)
-brak nieco ambitniejszych przemyśleń( chyba największy mankament tej części czyli brak tekstów, które sprawiają,że film jest czymś więcej niż pierwszorzędną baśnią i przeniesieniem na ekran książki Tolkiena, tak jak pierwszej części o pomocy w odnalezieniu domu, o małych,codziennych rzeczach prostych ludzi, które odganiają zło tego świata)
Prognozy:
-rozwinięcie wątki miłosnego(mam nadzieję,że będzie równy poziomem miłości Aragorna i Arweny)
-rozwinięcie wątku zbliżającej się bitwy(co tak naprawdę chce wskórać Sauron wyruszając na wojnę i kto jeszcze przybędzie)
-rozwinięcie postaci Beorna i Barda(czyli po prostu walka z ich udziałem)
Jedna z ważniejszych, o ile nie jedyna najważniejsza premiera fantasy roku. Czekam na ostatnią część i robię wielkie podsumowanie trylogii, którą zawsze oceniam w całości(tak jak miało to miejsce z Mrocznym Rycerzem czy Piratami).