Hobbit: Pustkowie Smauga

The Hobbit: The Desolation of Smaug
2013
7,6 329 tys. ocen
7,6 10 1 328979
6,4 51 krytyków
Hobbit: Pustkowie Smauga
powrót do forum filmu Hobbit: Pustkowie Smauga

Po wszystkich częściach WP oraz pierwszej Hobbita, chyba nikt się nie łudził, że Jackson będzie
się trzymał książkowego pierwowzoru (chociaż z tego co tu czytam to niektórzy się chyba łudzili).
Poszedł dalej, dodając od siebie 5 groszy do niemal każdego wątku powieści. Żeby ograniczyć
lanie wody do minimum spłycę to do tradycyjnych plusów i minusów:

Minusy:
- wątek love story: sam w sobie nie jest zły i nie mam nic przeciwko, ale można było jego
kosztem rozbudować inne wątki. Co za dużo to niezdrowo.
- charakteryzacja Beorn'a - WTF? Planeta Małp z Chestonem?
- Bolg - Corky Thatcher wśród orków? Czy tylko mnie się on wydawał hmm... ułomny?
- Nie mam nic do CGI, ale miejscami efekty specjalne trąciły myszką
- smok cymbał w końcówce filmu
- miejscami kulawy scenariusz - w tym m.in. Dol Guldur

Plusy to w zasadzie cała reszta, ale kilka wyszczególnie:
- aktorstwo: Freeman rozdaje karty, Pace również bardzo na plus. Miłe zaskoczenie to Evans, do
którego podchodziłem z rezerwą. W zasadzie wszystkie kwestie są bardzo przyzwoite (poza
dzieciakami Barda), w przeciwieństwie do WP gdzie czuć było wszechogarniające drewno.
- muzyka - czy lepsza niż w Niezwykłej Podróży jeszcze nie wiem, jestem w trakcie ogarniania
soundracka coby pobawić się niuansami
- wykonanie i kwestie dialogowe smoka - może spodziewałem się czegoś innego, ale i tak wielki
szacun
- beczki + Bombur Transformers - dla wielu minus, ja się świetnie bawiłem. Aż przypomniały mi
się sesje Warhammera z przed wielu lat.
- Esgaroth - świetny klimat, wizualne mistrzostwo i pięknie oddany wątek zepsucia władzy
- Mroczna puszcza - pająki oraz duszny, klaustrofobiczny klimat łykam nawet bez śpiącego
Bombura

Pewnie trochę pominąłem, ale reasumując: Pustkowie Smauga to naprawdę dobry film, który
mimo paru wad nadal jest doskonałą wizją tego co stworzył Tolkien. Nie wiem czy jest inny
reżyser, który włożyłby tyle wysiłku w wykreowanie Śródziemia i zrobiłby w to tak dobry sposób.

Dlatego też bawi mnie tak modny trend na ujeżdżaniu po Hobbicie jak po łysej kobyle. Śmieszy
mnie determinacja z jaką co niektórzy wypluwają ejakulaty wyższości Tolkiena nad Jacksonem i
porównują WP do Hobbita, bijąc w przywary drugiego nie widząc tych zaś samych u pierwszego.
Plucie jadem bo przecież tak nie było w książce. Jak wyszedł WP to było identycznie: bo Arwena
zamiast Glorfindela, a bo elfy zamiast Entów, brak Bombandila i wiele innych zmian w stosunku
do książki - a teraz co? Piedestał? Krzyczano na drewniane aktorstwo i Frodo-kłodę, no ale dla
niektórych Freeman gorszy. Nie cieszą teraz nikogo żarty o wychodzeniu z kibla, ale wyliczanka w
ilość ubitych jest mnóstwo spoko? Walka też nie teges, bo nierealna, bo Legolas wgrał kod na
nieśmiertelność. Natomiast cyrki na trollu, mumakilu, zjeżdżanie po czaszkach, tarczy, rzucanie
się na włócznie, rzucanie krasnoludem albo konnica tratująca zwartą linię pikinierów już jest
spoko? Poza Drużyną Pierścienia gdzie zgrabnie pokazano walkę w Morii, pojedynek Aragorna z
Lurtzem czy Boromira z Uruk-Hai, reszta potyczek trąci grami fabularnymi i wideo. Muzyka też do
kitu, bo to popłuczyny po WP i nie wpada w ucho. Rzekli Ci co drewnianym uchem kojarzą może
3 szlagierowe utwory z WP i na tym kończy się ich wiedza. Klimat też nie ten bo CGI tu i tam, a
charakteryzacji brak. Skok na kasę bo trzy filmy, a nie jeden.A Ja się pytam co jest dzisiaj
niekomercyjne? Za darmo to można co najwyżej w gębę dostać.

Może i WP stanowi swoisty kamień milowy dla kinematografii w zakresie rozmachu produkcji i i
wykorzystania efektów specjalnych, a Hobbit sam w sobie jest jedynie kolejnym filmem w takiej
konwencji. Ale trzeba być chyba ślepym i głuchym, żeby nie zauważyć iż wiele składowych filmu
uległa progresowi, począwszy od muzyki, na aktorstwie kończąc. Część spodziewała się kolejnej
rewolucji, a część skserowanej książki na ekranie więc dali z zasady 1 bo Polak wie najlepiej i
zrobi lepiej. I zrobił - Wiedźmina. Ja taką wizję Jacksona łykam bez popity, pomimo wad, które
posiada.

A teraz czekam na bluzgi bo to takie ... tutejsze.

"At your service" ;)