Myślałem że to będzie komedia bo początek taki był , ale co później sie działo to mnie
zaskoczyło , dawno nie widziałem takiego ,, prawdziwego'' horroru. Prawdziwa rzeź , te
sceny z torturowaniem to była klasa tego filmu. Dobre było jak ten chirurg nogę piłą sobie
uciął , to mnie rozwaliło :) A z tych bardziej makabrycznych scen to dobre było jak na
początku nogi przecinał , albo tej Kanie oko wyjął . Film godny obejrzenia po 23 :D
nie chcę tu na Ciebie naskakiwać, ale to było jakieś nieporozumienie. Nie bałam się nawet przez ułamek sekundy, ale za to chciało mi się wymiotować .. Scena z tą azjatką bez oka to była po prostu kpina, naprawdę dawno tak sie nie uśmiałam jak w tych ostatnich scenach. I ni cholery nie podoba mi się jak została przedstawiona Słowacja - jako jakiś mega patologiczny kraj w którym dzieci roztrzaskują głowy za paczkę cukierków ... PORAŻKA.
Nie wiem zbytnio za co ten film ma średnią ponad 5 i za co ty dajesz mu 10 o.O Bez sensowna masakra takie filmy jak to czy Piła to nie Horrory...
Słuchajcie , naprawdę uważacie że jest to film nie przypominający horroru , początek owszem taki był ale druga połowa tego filmu to już jest bardzo makabryczna właśnie to coś powinni powinni zawierać prawdziwe horrory .Hostel i Teksańska Masakra piłą mechaniczną 2003 to prawdziwe klasyki . Tez tak uważacie ?
Z definicji horror to fantastyka grozy. Zarówno gatunek literacki, jak i filmowy, który nazywa się horror, musi zawierać elementy nadprzyrodzone. Inaczej nie jest horrorem. "Hostel" nie ma elementu nadprzyrodzonego, więc nie jest horrorem. Gore powinien być uznawany za podgatunek thrillera, a nie horroru. Przy czym zarówno horror, jak i thriller, powinny przede wszystkim budować napięcie
"Hostel" mi się nie podobał, bo zamiast budowania napięcia jego jedynym zadaniem jest szokowanie i obrzydzanie brutalnością i bezsensownym okrucieństwem. Nic ciekawego ani inteligentnego w tym filmie nie ma. Brutalność dla samej brutalności. Fabuła do bólu przewidywalna. Jeszcze słabsze niż "Piła"; tam przynajmniej była jakaś zagadka i film trochę skłaniał do refleksji. "Hostel" to po prostu głupi, brutalny film. Nic więcej.
I tutaj się mylisz - sprawdź nową definicję horroru. Takie filmy nie muszą już zawierać elementów nadprzyrodzonych. Harrory, albo przerażają, albo obrzydzają. Takim podejściem skreślasz takie podgatunki horroru, jak torture-porn, slasher, gore czy snuff movies. Piszesz, że gore powinno być podgatunkiem thrillera, a nie horroru, ale nie jest i nic na to nie poradzisz. Czasy się zmieniły, a więc i definicja horroru się zmieniła. Odsyłam do "Danse Macabre" Kinga, albo "Horroru w literaturze współczesnej i filmie" Has-Tokarz. A jeśli unikasz literatury to wejdź choćby na wikipedię.
A kogo obchodzi "nowa definicja" horroru, będąca w istocie re-definicją tego gatunku zrobioną "na potrzeby" filmów gore? Uznaję klasyczną definicję horroru jako gatunku literackiego i filmowego będącą synonimem fantastyki grozy. Torture-porn jest podgatunkiem pornografii, a nie horroru. Zresztą, twórczość markiza de Sade jakoś nie została uznana za horror. ;) To odnośnie torture-porn. Nie unikam literatury - wręcz przeciwnie. Ale nie twierdzę, że definicje powinny dostosowywać się do zmieniających się czasów. Może po prostu jestem konserwatystą, jeśli chodzi o definicje. Jak dla mnie, jeśli powstaje nowy rodzaj czegoś, to nie powinno się tego podpinać pod coś, co dotąd miało zupełnie inne znaczenie. Bo co ma wspólnego taki "Hostel" z prawdziwą klasyką horrorów taką jak wspomniane "Dziecko Rosemary", czy "Omen", czy "Egzorcysta", czy "Koszmar z ulicy Wiązów", czy "Coś"? Podobieństwa nie ma w sumie żadnego. W wymienionych filmach zagrożenie ma charakter nadprzyrodzony i fantastyczny, a w "Hostelu" realny, mimo że Freddy Kruger też morduje wiele osób. Slasherów nie skreślam jako podgatunków horroru, bo w slasher też może zawierać element nadprzyrodzony - czego przykładem właśnie Freddy Kruger. Slasher może, ale nie musi być horrorem.
"Koszmar z ulicy Wiązów" to horror. "Krzyk" już nie. Mimo że oba te filmy zaliczają się do slasherów.
Tak jak ruffio-filmaniak, uważam ocenę Kicaja1992 za absurdalną. W "Hostelu" nie ma ani ciekawej, oryginalnej fabuły, ani dobrej gry aktorskiej, ani głębszej treści ani przesłania, ani dobrej muzyki. Po prostu nie ma w tym nic dobrego.
Nie będe sie z wami użerał czy to był horror czy nie był , ale mi sie podobał i dałem maksymalną ocenę dla tego filmu. Może wam sie nie podobać ale to mnie nie obchodzi . Jasne ? :)
PS: No to podajcie mi według was te ,, normalne " horrory które warto obejrzeć :)
Czytaj uważnie: "Po drugie nazywanie "Hostela" i remaku "TCM" klasykami jest śmieszne. Też uwielbiam te filmy, ale to żadne klasyki."
Chyba jasno napisałam, że lubię "Hostel", więc nie wiem, o co Ci chodzi:/
Poza tym zapytałeś, czy uważamy to samo co Ty, więc napisałam, co ja uważam, a teraz piszesz, że to co my myślimy nie obchodzi Cię. Zdecydujesz się wreszcie?
Co innego lubić jakiś film, a co innego uznawać go za arcydzieło czy za film wybitny. Bo żeby coś lubić, to nie musi to być wybitne, nie musi mieć włożonego wielkiego wysiłku czy starań. Ale już żeby coś cenić i uznawać za wybitne, to już musi mieć określone walory. W przypadku filmów są to: scenariusz, scenografia, gra aktorska, efekty specjalne, muzyka, zdjęcia, montaż, dźwięk, charakteryzacja, kostiumy i inne elementy związane z realizacją filmu (a w przypadku horrorów wypada jeszcze dodać: budowanie napięcia i nastroju grozy). Więc jest zasadne zapytać, czy w "Hostelu" komuś podoba się scenariusz, czy scenografia, czy gra aktorska, czy nastrój, czy muzyka, czy efekty specjalne, czy zdjęcia, czy jeszcze co innego.
Co do polecanych "normalnych" horrorów, które uważam za warte obejrzenia - wymieniłem je już. "Dziecko Rosemary", "Omen", "Egzorcysta", "Koszmar z ulicy Wiązów", "Coś". A także "Ring", choć tu już opinie na jego temat są bardziej podzielone niż w pozostałych. I słynny horror science-fiction "Obcy: Ósmy pasażer Nostromo", ale to chyba każdy widział.
Torture-porn nie ma wiele wspólnego z pornografią. Słówko porn odnosi się do dokładnych zbliżeń kamery, realistycznego ukazywania tortur. Ale ok, już wyjaśniliśmy sobie jedno - masz swoje definicje i nie uznajesz tych nowych. Więc nie ma co dłużej ciągnąć tego tematu, bo Ty piszesz jak sam uważasz, a ja piszę jak jest. Oczywiście też wolałabym, żeby dla tych krwawych horrorów stworzyli nowy gatunek filmowy, ale nie stworzyli tylko podpięli je pod horrory, więc wolę raczej iść definicją opracowaną przez ludzi mądrzejszych ode mnie:)
Pytanko na koniec: Twoim zdaniem do jakiego gatunku filmowego zalicza się klasyka slashera "Piątek 13" stara wersja? Mówię o pierwszej części, gdzie zagrożenie jest realne.
Skąd wiesz, że pod "horrory" podpięli gore "ludzie mądrzejsi od Ciebie"? ;) Znasz ich IQ oraz własne?
Nie piszę tego, co uważam, bo to nie ja stworzyłem uznawaną przez siebie definicję, tylko piszę, który zakres pojęcia uznaję. Uważam, że zakres pojęcia "horroru" został niesłusznie rozszerzony przez tych, którzy przypięli etykietę "horroru" do gore.
Jak dla mnie jedynka "Piątku 13" to bardziej thriller niż horror. Podobnie zresztą jak osławiona "Piła".
Szczerze mówiąc to nie wiem, kto podpiął gore pod horrory. Wydaje mi się, że po wypuszczeniu na rynek "Blood Feast" w 1963 roku niezależni twórcy odkryli, że takie filmy to świetna maszynka do robienia pieniędzy - wnosili niski budżet, a to się nieźle sprzedawało. Dlaczego podpięli krwawe filmy pod horrory? Wydaje mi się, że po pierwsze nie mieli innego pomysłu na nowy gatunek (i tutaj Cię popieram, bo gdyby takowy nowy gatunek wymyślili to było by o wiele mniej zamieszania) a po drugie odkryli, że takie filmy niesamowicie oddziaływują na widzów - wiadomo omdlenia, wymioty itp. Taka reakcja widzów na film chyba najlepiej pasowała im właśnie do reakcji na horrory. W końcu na "Egzorcyście", który to film wcale krwawy nie jest (i bezsprzecznie jest horrorem, nawet Ty pewnie go za takiego uznajesz) ludzie podobnie reagowali jak np. na "Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną" Hoopera. Mówiąc, że krwawe filmy podpinane są pod horrory przez ludzi mądrzejszych ode mnie miałam na myśli np. Stephena Kinga. Z uwagi na to, że jest to osobnik, który sporo się przysłużył gatunkowi, w przeciwieństwie np. do krytyków, których zdanie mnie w ogóle nie interesuje, zaaprobowałam jego regułkę horroru i funkcji, jaką ten gatunek pełni. On na pewno jest mądrzejszy ode mnie:)
Ale reasumując już rozumiem, że nie jesteś kolejną osobą na FW, która upiera się, że krwawe filmy to nie horrory, ignorując terminy, które powstały. Sam przyznałeś, że sam nie uznajesz tych terminów, ale równocześnie nie narzucasz innym swojego zdania, więc byłabym skończoną idiotką, gdybym Tobie narzucała swoje:) Może kiedyś wymyślą nowy gatunek dla krwawych filmów i skasują wszystkie te podgatunki horroru typu: gore, gorno, snuff movies, slasher, czy exploitation i dzięki temu skończy się całe to zamieszanie w terminologii, ale póki co będę uznawać zdanie ogółu - w końcu demokrację mamy:)
Wiesz ja uważam że horror powinien straszyć a to jest po prostu jeden wielki rozlew krwi. No ale cóż to jest twoje zdanie nie moja ja go oceniłem na 1 bo mi się po prostu takie filmy nie podobają ty go oceniłeś na 10 i niech tak będzie ja tylko wyrażam swoją opinie i ode mnie ten film otrzymuje 1.
Nie uważam tak. Po pierwsze błędne jest przekonanie, że prawdziwy horror powinien zawierać makabryczne sceny, bo nie tylko krwawe horrory istnieją. Horror powinien zawierać, albo krwawe momenty, albo powinien bazować na klimacie i rzeczach, które nas przerażają. Po drugie nazywanie "Hostela" i remaku "TCM" klasykami jest śmieszne. Tez uwielbiam te filmy, ale to żadne klasyki. Klasykami kina grozy mógłbyś nazwać np. "Egzorcystę", "Dziecko Rosemary", czy "Koszmar z ulicy Wiązów" Cravena, ale nie te pozycje, które podałeś.
ocena 10/10 to arcydzieło... "troszkę" Cię poniosło. Dlatego nigdy nie zwracam uwagi na ocenę filmu na Filmwebie bo jak tacy ludzie jak Ty biorą się za ocenę to jest ona czasem skrajnie nieprawdziwa. Mnie właściwie podobał się tylko początek na tyle, że zapragnąłem odwiedzić Bratysławę :). Jeśli miałbym możliwość spotkania Jany Kaderabkowej to więcej mi już nie potrzeba :)
Dlaczego nieprawdziwa? Ocena jest subiektywna. A może dla niego to było arcydzieło, hmm? Będziemy teraz oceniać ludzi wg. schematu "Och, ocenił ten piękny film z przesłaniem 10/10, mądry facet" albo "O nie, ocenił 10/10 krwawą jatkę bez fabuły, idiotka".
"Co dla jednych jest podłogą, to dla innych staje się sufitem." ;)
Nie oceniam człowieka. Uważam, że mocno przesadził z oceną filmu. Uzasadnienie "Dobre było jak ten chirurg nogę piłą sobie
uciął." nie jest punktem odniesienia do oceny... tym bardziej jako arcydzieło! Zdaję sobie sprawę, że każde z nas ma swój rozum dlatego też zasugerowałem, że oceny na filmwebie nijak się nie mają czasem do obrazu i nie należy się nimi sugerować.