Ten film jest słaby nawet z punktu widzenia tego, co "tfurca" chciał przekazać - nawet zakładając, że oglądającemu właśnie chodzi o te wszystkie cycki i flaki, ten film to i tak kiszka. Normalnym kryteriom oceny oczywiście w ogóle nie można go poddać.
Zastanawiałem się, o co chodzi, aż - banalne, powinienem to zrobić na początku - spojrzałem, kto jest reżyserem. I wszystko stało się jasne. Podniecamy się "sztuką" osób niedorozwiniętych, mimo, że to totalna kicha, przykładowo obrazy w ich wykonaniu to zwykłe bohomazy na poziomie pięciolatka. Zero wartości artystycznych. Ale są nienormalni, więc to się u nich liczy jako osiągnięcie. Podobnie szympans, żeby zrobić furorę, nie musiałby grać Mozarta - wystarczyłoby, żeby wyplumkał "Wlazł kotek na płotek".
Tutaj jest to samo. Gdyby istniał jakiś parafestiwal filmowy - coś na kształt paraolimpiady - ten film miałby poważne szanse na Grand Prix. Niedorozwój wyreżyserował pełnometrażowy film! Z tego punktu widzenia to jest dokonanie. A w Tajlandii dziwki ściągąją kapsle z butelek wargami sromowymi. To jest ich dokonanie. Powiem więcej - ja bym tak nie potrafił! Ani otworzyć butelki odbytem, ani nakręcić takiego filmu. Więc pozostaje mi tylko chwalić i podziwiać, prawda? :)