jestem świeżo po obejrzeniu tego filmu, z pocżątku jak zobacyzłem w informacjach o filmie nazwisko Quentina Tarantino, to pomyślałem że dobrze sie zapowiada, ale później zobaczyem że on tylko producentem ejst a nie reżyserem, totalne dno, reżyser myslał że jak pokaże pare brutalnych scen z stylu obcinanie palców, lub wydłubywanie oka to wszyscy będą zadowoleni, a tak wogóle to najlepsze momenty filmu są mało widoczne bo wszędize ciemno, przez godzine filmu nic się nie dzieje, nie powrót ,tam się wogóle nic nie dzieje, film dla lubiących oglądać krew, ale tylko na końcu filmu, bardziej wymagajacym odradzam, szkoda oczu i przedewszystkim czasu...
rzeczywiscie , żałosny film , wrzuciłbym go do jednego worka z takimi gniotami jak : saw , saw 2.To prawda , reżyser myslał że jak zgasi swiatło to wszyscy zawyją ze zgrozy...eh , chyba już nie te czasy
wiesz jesli chodzi o Piły 1 i 2 to mi się podobały, tam przynajmniej od początku do końca coś sie działo i była lepsza akcja a nie to co tu...
Nie no, między Piłami a Hostelem jest jedna podstawowa różnica: Piła 1 jak i Piła 2 są po prostu filmami udanymi, tzn. wszystko jest tam przemyślane, trzyma się kupy, jest bardzo fajna atmosferka tajemniczości, zagrożenia, jest jakaś tajemnica, klimat, podczas gdy w Hostelu brakuje logiki, sensu, już nie mówiąc o wykonaniu. Piłę obejrzałem z ogromym zainteresowaniem, aż do samego zaskakującego zaskoczenia, a przy Hostelu nie mogłem wytrzymać już w połowie filmu, kiedy gość biorąc do ręki wiertarkę zaczynał ględzić i wyjaśniać co on tak na dobrą sprawę robi. Szkoda, po po obejrzeniu dwóch częsci Piły miałem ochotę na coś właśnie w tym stylu i tym większe było moje rozczarowanie nędzą Hostela. Rzekłem