Jedynym atutem filmu jest Cybulski. Realizacja jest dość przeciętna: płaszczyzna marzeń ukazana w negatywie - jak dla mnie zbyt trywialne rozwiazanie i nie przekonuje.
Wymowne ujęcie na pierścionek zaręczynowy, który działa niczym kubeł zimnej wody.
Bardzo nastrojowy bełkot. Sfera iluzji została ujęta w sposób niewyszukany, wręcz odpychający. Z przymrużeniem oka można obejrzeć i myślę, że nie stanie się nic.
wygibasy na scenie i patrzenie. Obserwacja z widowni główny bohater patrzy, później wychodzi i coś tam może by się zaczęło dziać, ale zanim to następuje, to robi się koniec filmu. Słaby.