Po zakończeniu filmu natychmiast pojawiła mi się w głowie piosenka pani Santor, ale w wykonaniu pani Villas. Bo czy nasze życie nie polega na mikro powrotach do nostalgicznej przeszłości? Za czymś już bezpowrotnie utraconym? Za rozpaczliwą walką w naszej głowie, w której toczymy boje o te nieskończoności niezrealizowanych scenariuszy naszego życia?
Mimo, że z góry wiadomo, że innego końca nie będzie?
Mimo, że film prosty, powoli rozwijający się, to w tym przypadku jest jego dodatkowym atutem, gdyż pozwala i daje miejsce na refleksję w czasie jego trwania. Nie pomnę, jak uderzyły we mnie wspomnienia minionych lat 90tych. Jak powróciły myśli oraz wyobrażenia dziecięcego pojmowania świata, które było tak niewinne. Potem zaś przyszła kolej na prozę życia i próbę utożsamienia się z niektórymi emocjami poszczególnych bohaterów, ale na kanwie swoich życiowych doświadczeń.
To nie było jednoznacznie złe lub dobre uczucie.
Ale pozwoliło po raz kolejny uzmysłowić, że życie tak przelatuje nam przez palce, że nie jesteśmy w stanie tego nawet zauważyć. A gdy już to się dzieje, często jest za późno. Ale czy na wszystko? Właśnie nie. I tego promyka nadziei będę się starał trzymać.
Jak dobrze, że takie filmy powstają.
Pewnie, że tak. Tutaj pozwolę sobie skopiować część mojego komentarza do innego użytkownika i jeszcze coś dodam, bo film na długą analizę i dyskusję rzeczywiście (po jego wnikliwym obejrzeniu).
Moim zdaniem gra aktorska była na bardzo wysokim poziomie i czułem się tak, jakbym oglądał faktycznie prawdziwe życie jakiejś polskiej rodziny. Emocje bohaterów były bardzo wyraziste, natomiast przyznam też, że nie uroniłem ani jednej łzy, mimo smutnego wymiaru filmu. Oglądałem ten film w ramach "Kina Wartości' w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach i równie ciekawa była dyskusja po filmie, w czasie której każdy mógł wyrazić swoją opinię. Myślę, że film był o tym, jak bardzo trudno jest poradzić sobie ze stratą kogoś bliskiego, sytuacją dotyczącą sprzedaży domu, utraty samochodu wskutek różnych okoliczności, naszą zwyczajną przemijalnością. "Dobry człowiek czasem się boi. Zapomina, że trzeba żyć, żeby żyć" - mówi ksiądz na cmentarzu w jednej ze scen.
Bardzo ładna piosenka na koniec filmu i znów mam takie odczucie, że mam więcej pytań niż odpowiedzi. Warto też dodać, że "Innego końca nie będzie" to w moim odczuciu nawiązanie do wiersza Czesława Miłosza "Piosenka o końcu świata", bo każdy z nas będzie miał kiedyś swój koniec świata, czyli śmierć, niezależnie od powodów i okoliczności. Dodatkowo rodzina też zmaga się z odejściem kogoś bliskiego bądź jego/jej ciężką chorobą, cierpieniem, poważnymi problemami etc.