Znakomity naukowiec, Karol Noymann, ginie w swoim laboratorium na skutek nieudanego eksperymentu z rozszczepianiem atomów. Wstrząśnięty tym wydarzeniem bliski przyjaciel Noymanna, dr Adam Penner, wystosowuje protest do rządu o zaprzestanie testów broni atomowej. Tymczasem na Ziemię przybywa wysłannik z odległej galaktyki. Niewidzialny przybysz "wchodzi" w ciało zmarłego Karola Noymanna (to ciekawe, że po eksplozji atomowej jego ciało zachowało sie w stanie nienaruszonym) i udaje się do dr Pennera by oznajmić iż jeśli w ciągu 24 godzin nie doprowadzi do całkowitego zaprzestania eksperymentów z bronią nuklearną Ziemia zostanie podbita przez innych "niewidzialnych" (którzy oczywiście, tak jak on - wejdą w ciała zmarłych ludzi).
Czyżby ktoś chciał zrobić ulepszoną wersję PLANU 9 Z KOSMOSU ... o tak !!!
Fabuła niemal identyczna : najeźdźcy z innej galaktyki ostrzegają ziemian przed bronią atomową i wprowadzają w życie plan ożywiania umarłych.
W obydwu dziełach mamy do czynienia z gwiazdami w obsadzie Bela Lugosi/John Carradine. Otwarcie dzieła to scena pogrzebu no i te archiwalne wstawki ...
Mamy więc do czynienia z wtórnym dziełem które same sobie wystawia ocenę.
Invisible Invaders to głęboko zanurzony film klasy b, jedyne co cieszy oko to John Agar (weteran SF). Poza tym efekty i wszystko co widzimy to marny wymysł reżysera.
Najbardziej śmieszą dialogi i pojawianie się obcych.
Dla fana Kina klasy b w stylu SF dzieło to istna uczta.