Niby fajne, bo wyśmiewa... Ale tak naprawdę nie... Naszpikowane nawiązaniami muzycznymi i dialogowymi do tych "lepszych komedii", typu: Kiedy Harry poznał Sally, czy Notting Hill, Bezsenność w Seattle, czy chociażby Mój chłopak się żeni. Ale całość scenografii, aranżacji, kreacji bohaterów usadzona w konwencji już raczej nieaktualnych komedii romantycznych niskiej półki. W efekcie bardziej boli niż bawi jak dla mnie. (Bo mimo wszystko istnieją komedie romantyczne niebanalne i zabawne. A jak dla mnie ten nie był ich dobrą parodią)