Bardzo dobra komedia, niezła parodia Bonda. Świetna ścieżka dźwiękowa (utwór przewodni wpada w ucho), rewelacyjna obsada. Malkovich jak zwykle wspaniały i, chyba już zgodnie z tradycją, wciela się w rolę największej szychy w filmie. Atkinson momentami przezabawny, zwłaszcza te kocie ruchy w ukrytej kamerze... coś niesamowitego ;) A na deser śliczniutka Natalie Imbruglia.
W filmie nie spodobała mi się jedynie ta fekalna wstawka w wiadomej scenie. Myślałem, że tego typu humor jest domeną kina amerykańskiego. No cóż, widać myliłem się. Całe szczęście jest to jedyny większy powód do niezadowolenia. Poza tym film jest świetny i godny polecenia. 8/10