Judy

2019 1 godz. 58 min.
6,6 10 946
ocen
6,6 10 10946
11 117
chce zobaczyć
5,1 18
ocen krytyków
{"rate":5.0555553,"count":18}
{"type":"film","id":823141,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Judy-2019-823141/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Judy
  • Agatonik ocenił(a) ten film na: 8

    której dopuszczali się i pewnie dopuszczają nadal "władcy" Hollywoodu wobec dzieci. Podobny do Weinsteina Mayer, despotyczny i okrutny poczynił takie spustoszenie w psychice małej Judy, że niemożliwe było, aby stała się zrównoważoną i dojrzałą kobietą. Praca po 18 godzin, amfetamina na śniadanie, barbiturany na kolację, głodzenie, a przede wszystkim niszczenie wiary w siebie i poczucie wartości. Już nigdy na Dorotkę z krainy Oz nie popatrzę tak samo. I na zawsze zapamiętam „Over the Rainbow” w przejmującym i chwytającym za serce wykonaniu Zellweger.

  • Mila1505 ocenił(a) ten film na: 7

    Agatonik Tak despotyczne, okrutne metody wobec dziecka, wydają się niedopuszczalne. Wszystkie osoby mające pośredni lub bezpośredni wpływ na tak przerażające procedery , powinny zostać surowo ukarane. To była przecież długotrwałą destrukcja zdrowia i psychiki.

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    Agatonik Wiele części z tego obrazu jest pominięta a inne są sfałszowane. Jako trzynastolatka w 1935 roku podpisuje siedmioletni kontrakt z Metro-Goldwyn-Mayer co samo w sobie było zapewne ogromnym obciążeniem dla psychiki. Twórcy upraszczają i sprowadzają tutaj negatywne bodźce do postaci Louisa Burta Mayera, sprawiedliwe posunięcie. To w końcu dupek który nazywał ją przecież: "małym garbuskiem" i biadolił o niedostosowaniu do obecnych kanonów piękna. Film stwarza pozory dogłębnego rysu rozpadającego się umysłu a jednocześnie nikt się tutaj nie zająknie o śmierci ojca? W kategoriach przeorywania psychiki to wydarzenie jest chyba półkę wyżej, tym bardziej w relacji córka-ojciec. Nawet chronologia wydarzeń jest przychylna do umieszczenia tej informacji. Widzimy dorosłą zaćpaną Judy a nie pokazano źródła tego uzależnienia? Czasów gdy MGM podsuwało jej prochy podczas pracy na planie. Piszesz o tym ale w filmie tego nie ma.

    Twoje przyrównywanie Mayera do Weinsteina to przesada. Jedyne co łączy te dwa rekiny to wielkość. Chyba nie sugerujesz iż L.B.M. był seksualnym drapieżnikiem. Mamy tu co prawda dziwną scenę gdzie pokazuje jej gdzie ma serce ale została ona wydłubana z prawej dziurki nosa reżysera. Z lewej dziurki nosa wyciągnął z kolei wątek z gejami. Może i była ich ikoną ale nie przywiązywała do tego wagi o czym sama wielokrotnie mówiła:

    „Nic mnie to nie obchodzi. Śpiewam dla ludzi”

    Ukazane tutaj kojące wsparcie mniejszości to absurd i bezpośrednie fałszowanie tego co wpływało na jej umysł. Herbatka, intymna rodzinna atmosfera i heroiczny ratunek z końcówki to stronnicza bajka. Gdzie są inne ważniejsze (prawdziwe) elementy wpływające na osobowość Judy:

    - rękoczyny ze strony Sida Lufta i jego problem alkoholowy
    - ciężar domniemanego homoseksualizmu ojca pominięty (jedynie wspomniany)
    - marskość wątroby która była dla niej terminalnym wyrokiem
    - rys burzliwych relacji z siostrami i matką
    - liczne romanse i załamania psychiczne
    - próby samobójcze
    - ciągnący się latami spór z CBS
    - i wieńczące to wszystko przypadkowe przedawkowanie barbituranów

    "Wstrząsający" to tu jest obraz ignorancji twórców. Lewicująca papka pod Oskary którą ratuje jedynie Renée, choć nawet jej trudno wykrzesać emocje spod ton makijażu.

  • Agatonik ocenił(a) ten film na: 8

    PoppinTom Doceniam jak dużo napisałeś i jak dużo przemyśleń i wątpliwości przekazałeś w swoim komentarzu. Tylko nie za bardzo rozumiem skąd te krytyczne uwagi. Ten film to tylko krótki fragment życia Judy. I chyba nie miał aspiracji bycia czymś więcej.

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    Agatonik Wystarczyło odpuścić zmyślanie wątków a zamiast tego oddać Judy prawdę. Życie napisało lepszą historię która obroniłaby się sama. Zdolny reżyser wycisnąłby tu niemal Personę Bergmana. Ten "fragment życia" jest wypchany kłamstwami więc z definicji jako całość przestaje być obrazem Judy Garland a staje się biografią podstawionej kukły skrojonej na genderowy rynek 2019.

    To nie portret dla niej a dla dwóch gejów.

  • Leszy2 ocenił(a) ten film na: 5

    PoppinTom W pełni się zgadzam, ze wszystkim co napisałeś.

  • Kejko_30 ocenił(a) ten film na: 4

    PoppinTom Zgadzam się w 100% ! Dodam jeszcze, że okropnie irytowały mnie miny Renée - jakby nakręcili Bridget Jones 30 lat później - wykrzywianie twarzy, mrużenie oczami - nie lubię tej jej ekspresji tutaj. Jak w Bridget pasowało, tu w ogóle. W dodatku pod koniec życia Judy była trochę grubsza na twarzy, a nie taka wysuszona. Poza tym ja po tym filmie byłam strasznie głodna :-)

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    PoppinTom Twoja opinia o filmie i samej postaci wydaje mi się bliższa prawdy. Co do filmu - na jednej nucie grany, zero psychologii (aż dziw, że nie zauważyła tego Agatonik, w końcu psycholożka), główna rola też z tych przeszarżowanych. Co do Garland - realizatorzy wybrali sobie to, co obecnie jest trendy a resztę zamietli pod dywan. Krótko pisząc, obraz nieudany.

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    Krzypur Pani psycholog? Jeśli nie robisz sobie ze mnie jaj to są tylko dwa, niejako powiązane wytłumaczenia. Jest zaangażowana ideowo w te tematy co zapewne wyniosła z uczelni wyższej. I drugie, bardziej niewygodne...
    https://imgur.com/BBUhc67

  • Mowgli_2 ocenił(a) ten film na: 2

    PoppinTom Macie rację panowie. Noty Agatonik są dla mnie personalnie bardzo cenne - stanowią niejako papierek lakmusowy. Im wyższa jest jej ocena filmu - tym większa szansa, że nie będzie mi się podobał. Im niższa - tym większa szansa, że bedzie dla mnie dobry.

    Z jej wypowiedzi najczęściej bije duże ego - moim zdaniem niepoparte wiedzą filmową, bo z komentarzy wynika nierzadko, że nie ocenia ona filmu, a temat, to co reżyser chciał pokazać (a nie potrafił) lub zwyczajnie poucza w nich społeczność, że coś jest dobre "bo tak".

    Wracając do filmu i mojej jego oceny - nie będę się produkował, bo PoppinTom powiedział wszystko, a Krzypur dodał co trzeba.

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    Mowgli_2 Mam nadzieję iż nie przeczyta tego co napisałem wyżej bo wtedy to już całkiem się na mnie obrazi. :)

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    Mowgli_2 Dokładnie - temat, możliwość drążenia go, ale już nie w filmie, lecz życiu, jest dla niej wszystkim. Są różne zboczenia, jak mawiał klasyk, jedni wolą "Żywiec" inni "Tyskie".

  • vilka1 ocenił(a) ten film na: 8

    Krzypur Zero psychologii? A jakbyś nazwał pokazanie jak dzieciństwo Judy, odbiło się na jej dorosłym zyciu? Ckliwa historyjka o dziecku faszerowanym amfą, które nie daje sobie rade z dorosłym życiem i samodzielnie robi sobie „tracheotomie” …
    Prochy nie są trendy

  • vilka1 ocenił(a) ten film na: 8

    PoppinTom A ‘propos wątku gejowskiego:
    „Może i była ich ikoną ale nie przywiązywała do tego wagi o czym sama wielokrotnie mówiła:

    „Nic mnie to nie obchodzi. Śpiewam dla ludzi”

    Nie w tym rzecz, że nie obchodzili ja gejowie. Nie obchodziła ją ich „inność” Dla niej ( Judy) byli po prostu ludźmi. Miała bardzo dużo przyjaciół wśród gejów. Ojca geja, mężów biseksualnych. Osobiście uważam, że tak wątek, a właściwie wąteczek, bo to zaledwie kilkanaście minut całej historii, jest jak najbardziej zasadny. Te dwie fikcyjne postacie, były po to, żeby pokazać, że miała rzesze wiernych fanów właśnie wśród gejów. A rozmowa miedzy nią, a jednym z gejów, pokazuję, że dla niej byli, tak jak to powiedziała w wywiadzie, po prostu ludźmi. I już wtedy, w latach 50-tych była ich ikona, więc nikt , nic nie „kroił” specjalnie pod gender XXI w
    Wracając do filmu, to przede wszystkim miał pokazać, i pokazał, jak dzieciństwo Judy odbiło się na jej dorosłym życiu. To, co przeżywamy, jako dzieci, ma wpływ na całe nasze życie ….

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    vilka1 No, dokładnie tak. Czyli potwierdzasz, że wątki gejowskie w jej życiu były obecne, naturalne i zbywała je bez głębszego przywiązania. W filmie jest on sztucznie napompowany i podkreślony komiczną wręcz finałową sceną. Potwierdza to teorię o wykreowanym chochole dla dzisiejszego widza.

    Ta i wiele innych produkcji bezwzględnie wpisuje się w nową rewolucję kontrkulturową wykorzystującą metody, narzędzia i tematy tej z końca lat 60 minionego wieku. Wystarczy choćby najmniejsza przesłanka iż ktoś jest nieheteronormatywny i z automatu trafia pod lupę genderystów jako możliwy temat na film lub książkę.

    Przykład:
    Nie mamy pewności czy Malcolm X by gejem lub biseksualistą. W wielu punktach jego biografii inne osoby sugerują iż tak jest. Sam nigdy się do tego nie przyznał i nigdy nie walczył o seksualne wyzwolenie a mimo to znajdujemy go na transparentach podczas gejowskich parad.

    Tutaj mechanizm jest ten sam, im ktoś bardziej znany, lubiany i "tęczowy" tym prawdopodobieństwo na jego fałszywy "lewicowy" biopic wzrasta. Wykalkulowany na zimno zysk (czyt. rozsiewanie neomarksistowskich ideologii)

    PS: Tego dzieciństwa to jest tu jak na lekarstwo a słowo "gejowie" nie istnieje.

  • vilka1 ocenił(a) ten film na: 8

    PoppinTom 1. Super :) oboje zgadzamy się się, ze w życiu Judy geje byli i, ze odegrali bardzo istotne role ( ojciec, mąż, przyjaciele, wielbiciele).
    Nie, nie zbywała, po prostu nie dzieliła swoich sympatii na frakcje seksualne.
    Wg mnie ta scena, nie była patetyczna. Pokazała tylko, ze Judy miała ogrom wielbicieli właśnie wśród gejów i, ze była ich ikona. A, że trudno w filmie pokazać ten ogrom, to powiedzmy, że ta para była reżyserska „ figura stylistyczna”, synekdocha.
    I nie widzę w tym, żadnej wymyślonej teorii spiskowej, bo tak jak już pisałam wcześniej, ikoną dla dla gejów, była już w latach 50-tych. Więc dlaczego akurat ten watek miałby by być pominięty w latach 20-tych, XXIw, skoro oboje doszliśmy do konsensusu odn. gejów w życiu Judy. Zreszta, jej córka popiera LGBT. Wiadomo, geny ;)
    Ale jak się patrzy przez jeden pryzmat, to widzi się to, co chce się widzieć, i to, co pasuje do wymyślonej teorii.

    2. Nie mówimy o innych produkcjach, ale jw. (ostatnie zdanie)
    3. Nie mówimy o Malcolmie X, tylko o Judy.
    A dlaczego stała się gejowska ikoną? Wygooglaj. Na pewno nie tylko dlatego, że była lubiana, czy „barwna”

    PS. Dzieciństwa było na tyle, żeby widz zobaczył, jak indukowało jej życie dorosłe. Oczywiście, tez chciałabym więcej z dzieciństwa. Ale to chyba historia na osobny film. W tej historii reżyser skupił się na ostatnich latach Judy. A wyrywki z dzieciństwa, miały tylko pokazać jak doszło do tego, do czego doszło.
    PS2. ;) No cóż, nikt nie jest doskonały, może tylko Eltoro i samozwańczy purysta Bokciu, ale ja to na pewno nie …. ;)

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    vilka1 Byli w jej życiu...kropka. To jak dużą odegrali w nim rolę jest subiektywnym odczuciem widzów i ogółu. Interpretacją, która może być stronnicza...i jest. Twórcy filmu, mniejszości seksualne i Ty stawiacie swoją jej wizję ponad jej własną i uznajecie iż wiecie lepiej co myślała i czuła. To jest przesadzone, niesprawiedliwe i wykorzystane przez Ruperta Goolda. Została ich ikoną ponieważ mniejszości dopatrywały się w niej pożądanych i podobnych do siebie cech. "Miłość" gejów do niej została zrodzona z ich egoistycznych pobudek. Gdyby nie rola w Czarnoksiężniku z Oz, campowy styl i zamieszki w Stonewall które zeszły się z jej śmiercią to nie wiadomo czy stałaby się ich ikoną.

    Byłaby to dokładna synekdocha, gdyby zostali potraktowani neutralnie a tak nie jest. Zostali ukazani jako jedyni obstający za jej racjami i na dodatek w złotych zbrojach. Twórcy wyrwali to całkowicie z kontekstu (biografii), przyozdobili i jasno rozdzielili tutaj dobrych od złych odpowiednią selekcją bohaterów. Wybrali pasujące im wisienki, tak się nie robi.

    Dopowiadasz sobie odnośnie moich słów. Nikt nie twierdzi iż wątki z gejami zostały zmyślone. Rewolucja kontrkulturowa w którą bezsprzecznie wpisuje się ten film to nie "wymyślona teoria". Wykładają ją nawet na uczelniach wyższych jak UW obok sztuk wyzwolonych.

    Malcolm X został przywołany jako przykład do zrozumienia procesu jaki rządzi powstaniem tej produkcji więc twoje zwracanie mi uwagi kompletnie nietrafione. Poglądy jej córki nie mają nic do rzeczy w kwestii filmu.

    PS: Eltoro? Bokciu? Nie znam.

  • vilka1 ocenił(a) ten film na: 8

    PoppinTom 1. Byli w jej życiu, i to jest temat do rozwinięcia, a nie kropki. Każdy, kto się przewinął przez nasze życie, kto stanął na naszej drodze, miał na to życie wpływ. To jest determinizm.

    2. Akurat, co do roli, jaka odegrali w jej życiu nie kieruje się odczuciami, a informacjami. Np. można znaleźć, że często jak nie miała pieniędzy, jak nikt nie chciał jej zatrudnić, bo nie miała łatwego charakteru, śpiewała w klubach gejowskich. Po koniec życia często pozytywnie, publicznie wypowiadała się o gejach, lub robiła niedwuznaczne aluzje.
    Wizji nie mam. Ani tych artystycznych, bo artystą nie jestem, ani tych innych ;)

    3. Ich miłość nie była egoistyczna. Wręcz przeciwnie, była wyjątkowo empatyczna. Zresztą, był czas, że kochały ja miliony, nie tylko przecież geje.

    4. Zamieszki w Stonewall to zbieg okoliczności. Bardzo często jest to podkreślane na jej biograficznych stronach. Co do roli Dorotki. Myślisz, ze jakby do tej roli nie odrzucono Shirley Temple , to ona by się stała ikoną? Wg mnie, nie.

    5. Nie zauważyłam tej „złotej zbroi” ;) Ale tak jak już pisałam, były czasy, że tylko gej dał jej zarobić.
    6. Nigdzie nie twierdzę, że Ty twierdzisz, że watek był zmyślony ;)
    7. Poglądy córki maja więcej do filmu niż Malcolm X. Jej tolerancja przecież z czegoś wynikneła.

    PS. Nie masz czego żałować

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    vilka1 Czyli uważasz, że akcenty w filmie zostały rozłożone sprawiedliwie. Dla mnie jest to nie do przyjęcia. Robisz to samo co twórcy, z premedytacją stawiasz pewne punkty w jej biografii ponad innymi i nie widzisz w tym problemu. Zabawne bo mniejszości zawsze podczepiają się pod jednostki znane i represjonowane (często w sposób odmienny niż one) wykorzystując przy tym prosty szantaż emocjonalny na społeczeństwie aby ugrać swoje. Od typowa marksistowska praktyka. Nie słyszałem aby inne miliony fanów tak postępowały.

    Według Ciebie tylko ona mogła zostać ikoną co przeczy poszlakom. Gdy zapytasz geja co go poruszyło w C. z k. OZ to nie powie "Judy Garland" tylko wspomni wyzwolone, kolorowe miasto w którym może robić co chce i lwy. Ikoną mogła tu zostać dowolna gówniara, trafiło na nią.

    Piszesz że zamieszki i jej śmierć zeszły się przypadkowo w czasie. Fakt o którym ja już nadmieniłem. A co zrobiły mniejszości? Nie zdążyła jeszcze ostygnąć w kostnicy
    a już była na transparentach mało pokojowej manifestacji. A może to na jej cześć, wstyd.

    Skąd informacja, iż były czasy gdy mogła zarobić tylko w gejowskich barach? Insynuacje.

    Punkt 7? Szkoda słów na twój brak zrozumienia ...ale powiązanie poglądów córki z filmem jest okej xD

    PS. Czyli chodzi Ci o użytkowników portalu, bo innego wyjaśnienia nie widzę. Ciekawe kto komu zalazł za skórę bardziej? Jak znajdę chwilę to ich odszukam i zapytam.

  • vilka1 ocenił(a) ten film na: 8

    PoppinTom Wobec takich argumentów ja passuje. Nie dźwignęłam ;) „dowolnej gówniary”
    Życzę zdrowia i nie nudnej kwarantanny, jak w takiej jesteś

    PS. Ja jestem wzorem cnót wszelakich i nikomu za skórę nie właziłam ;) Tyle, że marna purystka ze mnie ;)
    PS2. Co do książki o Oz. Kraina Oz nie była wyzwolona, Szmaragdowy Gród wcale nie był szmaragdowy, czarnoksiężnik nie był czarnoksiężnikiem, a Dorotka chciała wrócić do szarego, niebajkowego Kansas

    Pozdrawiam :)

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    vilka1 Słowa Johna Watersa o krainie Oz burzą twoją wizję:

    "I was the only child in the audience that always wondered why Dorothy ever wanted to go back to Kansas. Why would she want to go back to Kansas, in this dreary black and white farm with an aunt who dressed badly and seemed mean to me, when she could live with magic shoes, winged monkeys and gay lions? I never understood it."

  • PoppinTom O marskości wątroby powiedział lekarz, gdy ją badał. W tej samej scenie Judy mówi, że miała próbę samobójczą. Dałam filmowi 5, niestety, nie porwał mnie. Oczekiwałam większej psychologicznej głębi, tu było jedynie podrapane po wierzchu. Jeśli chodzi o to, co było zmyślone, a co nie, to oglądając film, strasznie zgrzytały mi dwa wątki: ten koszmarnie cukierkowo-ckliwy wątek pary gejów i ta przesadzona scena dośpiewania przez publiczność Over the Rainbow. Bez tego ta ostatnia scena byłaby znacznie lepsza. Po obejrzeniu sprawdziłam, co tam pozmieniano i właśnie te dwa wątki zostały wymyślone. Scena z grubasem macającym ją po klatce piersiowej jest wzięta z liczącej ok.70 stron, odnalezionej dopiero w latach 90.niedokończonej autobiografii Judy.

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    niunia123_filmweb Możesz dokładnie lub na oko wskazać gdzie jest ten moment o wątrobie itd. Pamiętam jakąś rozmowę z lekarzem ale nie wyłapałem niczego takiego. Czy to jest gdzieś pod końcówką?

    Wątek z gejami powinien być ale nie w takiej formie, najzwyczajniej przegięli.

    Czyli to nie jest ta książka: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/211505/judy-garland
    Jakieś dodatkowe informacje o tej autobiografii?

  • PoppinTom O tej wątrobie i próbie samobójczej mówi w rozmowie z lekarzem. Ona siedzi, on nad nią stoi i wylicza, że ma niedowagę, marskość wątroby itd., coś ze strunami głosowymi, ona na to macha ręką i mówi, że to z gardłem to jest od tracheotomii. Spróbuję znaleźć scenariusz po angielsku i ten artykuł, ale gdzieś po południu.

  • PoppinTom Strona, na której czytałam scenariusze, już nie działa, a gdzie indziej nie mogę znaleźć.

    Co do książki:
    In the late 1990s, Garland biographer Gerald Clarke discovered 68 pages of an unpublished autobiography Judy Garland had been working on. In those pages, Garland states that MGM co-founder Louis B. Mayer groped and harassed her repeatedly. She said that when Mayer would compliment her on her voice, he would place his hand on her left breast and tell her she sang from the heart. "I often thought I was lucky," Garland recalled, "that I didn't sing with another part of my anatomy." When she became an adult she mustered enough strength to put a stop to it, telling him, "Mr. Mayer, don't you ever, ever do that again. I just will not stand for it."

    https://www.google.com/amp/s/www.historyvshollywood.com/reel...

  • PoppinTom ocenił(a) ten film na: 3

    niunia123_filmweb Czyli ta scena z filmu z sercem mogła mieć miejsce, a subtelne sugerowanie iż Mayer=świnia jest tutaj na miejscu. Ciekawe co jeszcze skrywa te 68 stron. Dzięki za link.

  • PoppinTom Też jestem bardzo ciekawa, może zostanie to kiedyś wydane, np.po śmierci jej dzieci.

  • Agatonik Rola Renee Zellweger niezapomniana... gra twarzą a właściwie całą sobą.Pewniak oskarowy!

  • Agatonik Moim zdaniem ten film oprócz głównej roli nie ma za wiele do zaoferowania. Jako film sam w sobie a to tez jest ważne przy ocenianiu filmu jest po prostu nijaki i podobny wielu innych. Nie wiem czy na tym czy na innym forum już ktoś o tym pisał, ale wiele filmów biograficznych z ostatnich lat np. "Rocketman", "Bohemian Rapsody", "Eddie zwany orłem", "Mój tydzień z Marlin", "Hitchcock" oraz właśnie omawiana "Judy " i kilka innych filmów, to filmy kręcone w tym samym schemacie jeśli chodzi o stronę wizualną. Bardzo podobne kadrowanie obrazu , takie samo oświetlenie. Nawet podobna inscenizacja( lub jej brak). Wszystkie bardzo ostrożne, bez indywidualnego charakteru, bez chociażby minimalnego szaleństwa. Jakby robił to zawsze ten sam reżyser ze stałą ekipą. Dlatego nie mogę ocenić takiego taśmowego filmu wysoko.

  • Agatonik ocenił(a) ten film na: 8

    wojtek40i4 Jak to filmy biograficzne. Mają swoją strukturę i faktycznie są powtarzalne. Myślę, że dotyczy to też innych gatunków - kryminałów, horrorów itp. Ja chyba zwracam mniejszą uwagę na formę.