Polecam jako coś innego...

...niż amerykański superprodukcje historyczne. Film jest bardziej przygodowy niż historyczny, stosunkowo zbyt grzeczny, brakuje jak dla mnie realiów oblężonego miasta, syfu, znoju, walki, krwi i całego okrucieństwa tej sytuacji. Czyli czegoś dla dorosłych... Daje się obejrzeć, dość ciekawie obrazuje wydarzenia historyczne o których chyba jeszcze nie widziałem filmu, no może jako wątek "Kapitana Alatriste" ...

2
  • Ja polecam bo fajny striptiz był xd

  • Chyba mylisz pojęcia, film historyczny to nie krew, znój, syf, walki itd to recepta na produkcje pseudohisotryczną, to znaczy historyczne kino holiłudzkie. :D Generalnie bawią mnie produkcje z gatunku film historyczny/biograficzny, jeśli nie chodzi o film czysto dokumentalny, oznacza keczupową komedię. Jestem amatorem komedii, więc lubię takie filmy oglądać, ale nie brakuje mi inteligencji do oceny faktycznej wartości historycznej takiego filmu. Film faktycznie historyczny, to dla większości widzów, synonim od NUDNY, więc w masowej rozrywce, jaką jest kino, prawie nie występuje. Ludzie jeśli chcecie prawdziwej historii, to czytać książki których autorami są historycy, to znaczy eksperci w tej dziedzinie, rambo to fatalny historyk, więc nie nazywajcie jego przygód historią.

    • Się nabzdyczyłeś...;-) I chyba nie zrozumiałeś moich intencji, ale nie będę polemizował, bo nie pamiętam już tak szczegółowo tego filmu, tylko ogólne wrażenie. Powiem tylko że każdy film historyczny, a nawet szerzej- prawie każda adaptacja literatury z natury rzeczy jest pozbawiona tych elementów które możesz sobie sam doczytać, faktów, dat, szczególików... Ale nie mam zamiaru rozczytywać się w historii Holandii z powodu przypadkowo obejrzanego filmu przygodowego.

      • Spróbuj się skupić i przeczytać ze zrozumieniem moją wypowiedź, jeśli nic ci do głowy nowego nie przyjdzie, to widocznie rozmowa nie jest nam pisana. :D

        • Pech... Tak to jest jak nie rozumiemy nawzajem swoich "skrótów myślowych". Wynalazek słowny typu "keczupowa komedia" dla ciebie oznacza coś konkretnego, a dla mnie niestety nic, mogę się co najwyżej domyślić... Chyba faktycznie nie ma co drążyć tematu. Pozdrawiam, bez złośliwości jakby co ;-)

          • No ja za twoją inteligencję nie odpowiadam, tak samo jak ty za moją, więc następnym razem postaraj się mówić za siebie. Nie lubię być wyręczany z tego przywileju zwłaszcza w tak złym stylu. :D

            • Pisałem ogólnie, nie konkretnie o tobie, bo nie pierwszy raz na forach trafiają się nieporozumienia z tego powodu, że ktoś próbuje jak najbardziej treściwie oddać sens swoich wrażeń na temat filmu, a wychodzi odwrotnie. Mimo to jestem zwolennikiem prostych treści, a nie plątania się w zeznaniach i udziwniania wypowiedzi. Żegnam.

          • W holiłudzkich filmach "historycznych" jedyne co ma jakiś związek z historią, to ewentualnie tytuł, ale to rzadko, oraz imiona i nazwiska, co nawet z tym różnie bywa. Potem ludzie oglądają takie filmy i wierzą, że patrzą na faktyczne wydarzenia, że wzbogacają swoją wiedze historyczną. Nie rozumieją, że film fabularny powstaje dla rozrywki, choćby nie wiadomo jak bardzo był oparty o fakty autentyczne, to produkcja jest wzbogacona o takie elementy, aby przyciągnąć masowego widza, w tym zmiana faktów, czy uroszczenia niedopuszczalne dla wiarygodnego oddania choćby ducha danego wydarzenia historycznego. Ludzie tego nie rozumieją, to znaczy wystarczy stworzyć pozory na zasadzie "faktów autentycznych" i widz ulega sugestii. Ten fakt sprawia, że film jest idealnym narzędziem propagandowym, dlatego mam uczulenie na takie filmy, albo jak ktoś na podstawie filmu historycznego rozprawia o historii, to jest jak mylenie sufitu z podłogą, albo wiara w zdrowotne właściwości cukierków, cukierki powstały po to, aby były słodkie/smaczne, a nie po to żeby leczyły/były zdrowe, chcesz zjeść coś zdrowego, zjedz owoc, a ludzie tego nie rozumieją.

          • Potem wszystko stoi na głowie:P

  • Chyba mylisz pojęcia, film historyczny to nie krew, znój, syf, walki itd to recepta na produkcje pseudohisotryczną, to znaczy historyczne kino holiłudzkie. :D Generalnie bawią mnie produkcje z gatunku film historyczny/biograficzny, jeśli nie chodzi o film czysto dokumentalny, oznacza keczupową komedię. Jestem amatorem komedii, więc lubię takie filmy oglądać, ale nie brakuje mi inteligencji do oceny faktycznej wartości historycznej takiego filmu. Film faktycznie historyczny, to dla większości widzów, synonim od NUDNY, więc w masowej rozrywce, jaką jest kino, prawie nie występuje. Ludzie jeśli chcecie prawdziwej historii, to czytać książki których autorami są historycy, to znaczy eksperci w tej dziedzinie, rambo to fatalny historyk, więc nie nazywajcie jego przygód historią.

    • Minęło trochę czasu od Waszej polemiki:) Ale faktycznie stary:) nabzdyczyłeś się:)) jak paw:)) A raczej napuszyłeś;)) Sorry bez obrazy.Ale spinasz się z powodu nazewnictwa,porównań które Twoim zdaniem nie pasują do......tematu.Że tak to ujmę.I generalizujesz.....ludzie tego nie rozumieją,ludzie tamtego nie rozumieją.A może rozumieją tylko mają ochotę żyć tak jak im pasuję.Jeść więcej cukierków jak Ja;) a nie owoców:)) Trudno....wolę czasami rozrywkę w postaci tego twojego holiłudzkiego:) kina a nie "nudnej" historii.Tak już mam.I rozumiem to.Tak przyciąga się tym masowego widza....i co w tym złego...??? I nie sądzę ażeby tak wszyscy tego nie rozumieli,że fakty często są upraszczane.Są.Ale są też produkcje wartościowe i wale nie nudne.To też kwestia gustu,co kto lubi.Ale gusta zostawmy;)) Także stary ludzie dużo rozumieją ale mają wolną wolę w wyborze choćby filmu;))) Wyluzuj więc;D Pozdrawiam.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: