Teraz jest głupia moda do przenoszenia akcji klasyków w czasy współczesne, Amerykanie zrobili tak w przypadku "Białego kła" i "Lassie wróć" przez co adaptacje filmowe straciły klimat literackich pierwowzorów. Książka "Klub włóczykijów" ma akcję osadzoną w latach 70 - tych i wolałbym aby filmowcy odtworzyli tamte czasy. To byłby klimat - na ulicach Syrenki i Duże Fiaty, Żuki i autobusy typu Jelcz Ogórek w domu czarno-biały telewizor i adapter Bambino. A tak pewnie dostaniemy film o smarkaczach mających konto na Facebooku, nie rozstających się z tabletami i smartfonami i w wieku 12 lat wiedzących więcej o sexie niż ówcześni 20-latkowie. W sumie będą klonami trzech popaprańców z serialu o Rodzince PatoLogicznej.