Mamy tu całkiem niezły synkretyzm wszelkich nurtów judaizmu. Gdyby ktoś chciał się czegokolwiek dowiedzieć z tego filmu o wyznaniu mojżeszowym, to odradzam. Sama historia Lilith też niespójna z tradycją żydowską.
Mogło być całkiem dobrze, ale znowu w miarę inteligentni bohaterowie głupieją w ułamku sekundy (zwłaszcza ta matka), beznadziejne efekty i jako wisienka na torcie - Lilith w swoim królestwie/domu (jak zwał tak zwał) śpiewająca swoją kołysankę po angielsku. ¯\_(ツ)_/¯