Od Tunezji zaczęła się "arabska wiosna". To właśnie tam, już w styczniu tego roku społeczeństwo obaliło - po protestach, demonstracjach, walkach ulicznych - reżim prezydenta Ben Alego. Dokument Murada Ben Cheikha jest nie tyle zapisem tamtych wydarzeń, ile próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło w Tunezji do rewolucji. Głównymi... Od Tunezji zaczęła się "arabska wiosna". To właśnie tam, już w styczniu tego roku społeczeństwo obaliło - po protestach, demonstracjach, walkach ulicznych - reżim prezydenta Ben Alego. Dokument Murada Ben Cheikha jest nie tyle zapisem tamtych wydarzeń, ile próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło w Tunezji do rewolucji. Głównymi bohaterkami filmu są dwie kobiety - blogerka Lina Ben Mhenni, która na gorąco relacjonowała to, co się dzieje w kraju oraz adwokatka, Radhia Nasrawi broniąca za czasów Alego prześladowanych i torturowanych. Pojawiają się na ekranie także przedstawiciele represjonowanej przez dyktatora opozycji - lewicowej oraz islamistycznej. Przez cały zaś film słyszymy zwierzenia artysty, który z powodu atmosfery panującej w państwie wpadł w depresję i trafił do szpitala psychiatrycznego. Wszyscy opowiadają o życiu pod rządami obalonego prezydenta. O nieustannej inwigilacji obywateli, o strachu i podejrzliwości, o bezprawiu, o napaściach i morderstwach, jakich dokonywały służby specjalne. Reżyser korzysta z materiałów archiwalnych, pokazuje materiały propagandowe telewizji oraz ostatnie przemówienie do narodu Ben Alego. Udało się jednak także twórcy zarejestrować stan euforii po wygranej rewolucji. Ludzie, którzy przeżyli piekło dyktatury, z radością i optymizmem patrzą w przyszłość. "Moi rodacy wyszli na ulice, bo pragnęli wolności" - mówi ów poddający się terapii artysta. Nasuwa się oczywiście pytanie, co będzie dalej z tą wolnością. Czy demokracja i prawa człowieka na dobre zagoszczą w Tunezji? czytaj dalej