Po dość udanym slasherze "Mørkeleg" Martin Schmidt kazał duńskim (i nie tylko) widzom czekać 5 lat na kolejny horror. Mnie co prawda to oczekiwanie nie dotknęło (no, może po za oczekiwaniem na napisy) i w sumie to chyba dobrze, bo nie było raczej na co czekać.
To co na początku rzuciło mi się w oczy, to zamiany...