Król Olch to mylący tytuł. W wierszu Goethego, o tym samym tytule, tytułowy Król Olch nawoływaniem z gęstwin zwiastuje śmierć dziecka, ale ta symbolika nie opisuje niemoralnego zła, lecz nadejście nieuniknionego (w wierszu chory chłopiec umiera, na rękach bezradnego ojca, w drodze do domu, wiodącej przez las).
W filmie zaś mamy człowieka, porywającego dzieci. Pozornie nasz bohater chce im pomóc, bo w obozie hitlerjugend będą bezpieczniejsze, niż w domach, które odwiedzają ss-mani.
Tytuł anglojezyczny "The Ogr" czy oryginalny "Unhold" jest jednak jaśniejszy, bo zawiera już sugestię, kim jest bohater.
Ciężki mentalnie film, ale tez i ciężko się oglądało jako tak. Duże znaczenie do zrozumienia poczynań Abla mają pierwsze minuty filmu, w których nawet ten, który naszego bohatera chroni (ten mały, co tak jadł kiełbasę) też traktuje go, jak służącego, czy też, jako człowieka podrzędnego, gorszej kategorii (np każe mu podcierać sobie tyłek w wc - alegoria tego, co czeka Abla już w dorosłym życiu, pod "opieką" niemców).