Jak dla mnie film ogólnie całkiem fajny ale... no właśnie, jest kilka 'ale'. Ja to widziałem tak, zwykły kowal coś umiejący machać mieczem ni stąd ni z stamtąd pokolei zabija zastępy rycerzy, wygrywa wszystkie pojedynki 1 vs 1 jest poprostu kozak. Później mogąc ocalić wszystkich od wojny z muzułmanami wali hita i nie chce się ożenić z przyszłą królową i skazać na śmierć jej obecnego męża wraz z jego rycerzami w ilości sztuk 50 na śmierć w wyniku czego ginie praktycznie cała Jerozolima a co najlepsze nikt nawet nie wspomina i nie ma żalu do niego za to, że temu nie zapobiegł. Normalnie by go rozpruli za to a tu wspaniały Belian staje na czele pozostałej przy życiu ludności Jerozolimy i jednym pasowaniem na rycerza robi z nich super wojowników a sam ewoluuje w wybitnego stratega i przywódcę dzielnie stawiając opór i odpierając kolejne ataki muzułmanów.
Kulminacją wszystkiego jest król Rysiek we własnej osobie proszący Beliana żeby mu towarzyszył w wyprawie o wyzwolenie Jerozlimy. W sumie Rysiek na tą wyprawę powinien zabrać armię kowali - sukces gwarantowany.